Poderwać yaoistkę
🇾 🇾 🇾 🇾 🇾
Naruto potarł o siebie gołymi rękoma, bo serio zaczynał powoli zamarzać. Nie zamierzał jednak nawet słowem poskarżyć się swojej towarzyszce: miał szczerą nadzieję, że postoją tu jeszcze godzinę i wszystko wokół zamkną, przez co będą musieli wrócić do domów. Gdyby się skarżył, Hinata była zapewne gotowa zaciągnąć go w inne, bardziej zaludnione miejsce. A to nie było mu na rękę.
- Wszystko w porządku? - zapytała dziewczyna, odgarniając mu z czoła jakiś nieposłuszny kosmyk. Chwilę przed wyjściem z ich budy Hinata zaczesała do tyłu grzywkę blondyna i spięła ją wsuwką. Grzywka Naruto stawiała jednak czynny opór, domagając się zawzięcie wolności, stąd co chwila jakieś buntownicze pasemko wydostawało się z misternego upięcia.
- Um, czemu cokolwiek miałoby nie być w porządku? - zaśmiał się nerwowo - Jestem totalnie pewien, że zaraz zjawi się mój przeznaczony książę z bajki i trzymając się za ręce odbiegniemy w stronę zachodzącego słońca!
Hinata zachichotała.
- Ale z ciebie romantyk, Naru.
- Co nie? - wyszczerzył się do niej - To musi stać się dzisiaj. Albo dzisiaj albo kompletnie nigdy!
Hinata zagryzła wargi, zerkając gdzieś w bok. Dziewczyna była sprawczynią dzisiejszej akcji i w miarę upływu czasu stawała się bardziej i bardziej nerwowa. Wszystko to spowodowane było light novelką, która wpadła dziewczynie w ręce wczorajszego ranka. Hinata pochłonęła ją w dosłownie jedną noc i, rozpływając się w uniesieniu nad niesamowitą fabułą, zarządziła, że muszą wypróbować to w realu. Dlatego stali teraz jak te ciołki na Placu Głównym o chłodzie i głodzie wypatrując przeznaczonego Naruto mężczyzny.
Naru potarł tym razem całe ramiona - miał na sobie wyłącznie cienki T-shirt i luźne spodenki kończące się w połowie łydki. Piękna polska jesień dawała się już ziąbem we znaki, jednak chłopak tyle się ruszał, że przebiegając krótki odcinek ze szkoły do akademika nie miał nawet czasu zmarznąć. Teraz jednak kolejną godzinę z rzędu stał, gapiąc się na potężne drzwi Akademii Artystycznej w zdecydowanie niejesiennym stroju. Nie żeby Hinata ze swoją leciutką kurteczką była wiele lepsza...
- Wiesz, Hinacia - zwrócił się do dziewczyny, starając się nie szczękać zębami - Jeśli ci zimno to leć do domu. Sam poczekam na mojego przeznaczonego.
- Miałabym przegapić wasze pierwsze spotkanie?! - popatrzyła na niego ze zgrozą - A w życiu! Wolałabym już zamienić się w sopel lodu! Muszę przy tym być, po prostu muszę!
Naruto niekontrolowanie westchnął. Upór Hinaty w temacie rzeczy yaoiopodobnych bił na głowę absolutnie wszystko. Zastanawiał się czy inne yaoistki (bo ponoć było ich trochę) były równie uparte. W przypadku Hinaty prawdopodobnie świat mógłby płonąć, a ona sama topić się w morzu rozgrzanej do czerwoności lawy: jeśli przed nią znajdowałaby się dwójka ładnych panów splecionych w namiętnym pocałunku to dziewczyna spłonęłaby z uśmiechem na ustach nawet nie próbując ruszyć się z miejsca.
Naruto zerknął ukradkiem na zegarek. Wiedział, że Akademia Artystyczna ma za portiera babkę (co eliminowało możliwość zostania "mu przeznaczonym" jakiegoś starego dziadka z portierni) i o tej porze nie odbywają się tam żadne zajęcia. Skąd to wiedział? Jego kumpel z akademika tam studiował. Zresztą za mniej niż godzinę gmach akademii mieli zamknąć, więc szansa na to, że ktokolwiek poza leciwą portierką jeszcze tam siedzi była bliska zeru. Nie było chyba żadnego nadal czynnego o tej godzinie miejsca, które byłoby bardziej opustoszałe. Wszyscy studenci jak jeden mąż zachlewali się teraz w barach lub akademikach, a tutejszy dziekan znany był ze skracania swoich godzin pracy do niezbędnego minimum.
- Dziwne, że odkąd tutaj stoimy zupełnie nikt stąd nie wyszedł - naburmuszyła się Hinata - Może jednak Akademia Artystyczna jest dzisiaj nieczynna?
- Niemożliwe! Mój znajomy miał dzisiaj laby w akademii. Pewnie akurat trwają zajęcia i jak się skończą to studenci tłumem ruszą ku wyjściu - uspokoił dziewczynę Naruto, wiedząc doskonale, że zupełnie mija się z prawdą w temacie zajęć.
- Hm, mapy Google też twierdzą, że Akademia Artystyczna nadal jest czynna - popatrzyła na komórkę dziewczyna - Dobra, to czekamy.
Stali więc tak kolejne 50 minut wgapieni w drzwi gmachu. Naruto oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie wykorzystał tego czasu na przysunięcie się do dziewczyny na tyle blisko, że praktycznie się do siebie przytulili. Użycie drżenia z zimna Hinaty jako wymówki do wzajemnego ogrzewania się było po prostu idealne.
Punktualnie o 20 szczęknął zamek mosiężnych drzwi, a oczy Hinaty rozbłysły z ekscytacji. Gdyby nie ważyły się teraz jego losy, Naruto czułby się aż winny niszcząc w tak perfidny sposób jej marzenia. Wbił wzrok w drzwi, obserwując bez większych emocji jak wyłania się z nich starsza pani z portierni.
- O matko, ale przystojny! - zapiszczała Hinata, a on zamrugał dwa razy i szeroko otworzył oczy ze zdziwienia. Przy drzwiach właśnie siłował się z zamkiem jakiś czarnowłosy koleś. A przecież od zawsze odpowiadała za to starsza kobiecina pracująca na portierni. Swoją drogą czy to nie był przypadkiem gość od ich zajęć dodatkowych z zeszłego roku...?
- No idź do niego - poczuł popchnięcie za plecami i popatrzył błagalnie na Hinatę - To przeznaczenie! I to jakie!
- Ale... Gość chyba uczył u nas w szkole rok temu...
- Romans między uczniem i nauczycielem - zasłoniła usta dziewczyna - Rajuśku, to zupełnie jak w jakiejś mandze!
Naruto skrzywił się, ale nie ruszył ani odrobinę z miejsca, więc dziewczyna znowu go popchnęła.
- Dawaj, dawaj! - zacisnęła jasne piąstki w ekscytacji, a Naruto nie bardzo wiedział, co teraz zrobić
- Ale... Emm...
- Nie pamiętasz zaklęcia? "Mir Var" - podpowiedziała Hinata, znowu lekko go popychając. Naruto zagryzł wargi. Może pan Uchiha nie był gejem i go oleje? Była na to duża szansa.
Zebrał się w sobie i niepewnie ruszył w stronę mężczyzny, który właśnie zabrał się za zakładanie alarmu. Pewnie słysząc jakąś dziwną łacinę czy czymkolwiek to "Mir Var" było, były nauczyciel na start uzna, że blondyn ma nierówno pod sufitem. No i jeszcze bardziej go oleje. Idealnie.
- Ekhm - odchrząknął, stając nieopodal czarnowłosego mężczyzny - Mir Var.
- Var Zu - odpowiedział mężczyzna, po czym odwrócił się do chłopaka i wbił w niego swoje czarne tęczówki. Rozpoznając w Naruto swojego niegdysiejszego ucznia jedna z jego brwi powędrowała wysoko w górę w wyrazie zdumienia. Niemniej zdumiony wyraz twarzy miał w tej chwili blondyn. Nie spodziewał się, że usłyszy książkową odpowiedź na elfie wezwanie.
Obaj naraz odwrócili głowy na bok w kierunku, z którego rozległ się wysoki pisk.
- Przeznaczenie!! O matko, przeznaczenie!! - prawie podskakiwała w ekscytacji Hinata.
- Widzę, że przyszedłeś z koleżanką? - zauważył pan Uchiha, zwracając się z pytaniem retorycznym do blondyna, który już nie wiedział jaki wyraz twarzy powinien przybrać.
- Nie, nie, nie! - zamachała rękoma Hinata, natychmiastowo łapiąc aluzję - Nie przeszkadzajcie sobie! Już mnie nie ma! - krzyknęła i czmychnęła za róg budynku. Naruto był pewien, że zaraz znajdzie kryjówkę w jakichś krzakach, z których kontynuuje podglądanie ich. Czarnowłosy patrzył na niego wyczekująco, a on, mając świadomość, że koleżanka zapewne bacznie go obserwuje albo przynajmniej słucha, niebardzo wiedział co robić. Potrzebował się jakoś wykręcić z tego wszystkiego.
- Panie Uchiha, em... Może ma pan chwilę czasu? - zapytał niepewnie, a czarnowłosy wykrzywił usta w jakimś krzywym uśmiechu.
- Inaczej bym tu nie stał oczekując wyjaśnienia tej dziwnej sytuacji - założył ręce na piersi czarnowłosy - Uzumaki Naruto, jeśli mnie pamięć nie myli?
- Tak, to ja. No i, emm... To jak ma pan czas to może przejdziemy do jakiegoś cieplejszego miejsca? - zaśmiał się nerwowo, pocierając ręce tak, jakby naraz zrobiło mu się wyjątkowo zimno - Bar? Restauracja? Kawiarnia?
- Rozumiem, że tak ciepłe ubranie założyłeś z zamiarem udania się do krainy elfów? - zakpił z chłopaka, a Naruto poczuł chęć odpyskowania mu czymś niezbyt miłym. Potrzebował jednak teraz pomocy mężczyzny, więc ugryzł się w język i tylko wbił wzrok w płytę chodnikową - Z zaproponowanych miejsc wybieram kawiarnię. Może być Miodowy Zakątek.
- Znam to miejsce! - ucieszył się Naruto szczerząc się, na co Sasuke skrzywił się i zaczął grzebać za czymś w jednej z kieszeni. Po chwili blondyn prawie dostał paczką chusteczek w twarz.
- Wytrzyj nos, bo zaraz zaczniesz zjadać własne gluty - polecił, a Naruto czymś prędzej wyciągnął jedną z chusteczek i wytarł wspomniane gluty spod nosa. Kiedy wyrzucał chusteczkę do pobliskiego kosza, poczuł jak na jego ramionach ląduje coś ciężkiego.
- Nie trzeba... - zaczął, ale pan Uchiha od razu przerwał mu uniesieniem dłoni.
- Jeśli chcesz, żebym gdziekolwiek z tobą poszedł to aż do kawiarni masz jej z siebie nie zdejmować. Czy to jasne?
- Jasne, ale jak pan zmarznie...
- Nie zmarznę. Mam na sobie gruby, wełniany sweter - uciął pan Uchiha i skierował się ku Miodowemu Zakątku. Naruto z miną skazańca posłusznie za nim podreptał.
- Poproszę ten stolik, co zawsze - rzucił do krótkowłosej kelnerki zaraz po wejściu do kawiarenki. Dziewczyna skinęła głową i odebrała od niego płaszcz, który czarnowłosy ściągnął z Naruto. Blondynowi przemknęło przez myśl, że pan Uchiha musi być tu stałym klientem skoro zachowuje się w ten sposób.
Pan Uchiha, nie czekając na powrót kelnerki, przeszedł w odległy róg lokalu, a Naruto grzecznie za nim podążył. Znajdujący się tam stolik z dwoma wygodnymi fotelami był wyraźnie odgrodzony od reszty miejsc siedzących. Rośliny zamykające boki dwóch półścianek dawały wrażenie prywatności.
- Siadaj, Naruto, i tłumacz z kim takim się założyłeś - uśmiechnął się nieco złośliwie pan Uchiha, opadając na fotel. Chłopak tymczasem odetchnął z ulgą. To wydawało się prostsze niż się spodziewał.
- Właściwie to z nikim - podrapał się po karku, zajmując miejsce naprzeciw czarnowłosego - Zrobiłem to, żeby zaimponować dziewczynie, która mi się niesamowicie podoba.
- Tej długowłosej Azjatce, która piszczała koło akademii? - uniósł brew mężczyzna - Jak podrywanie innego faceta ma sprawić, że bardziej cię polubi?
- No cóż... Wie pan może co to takiego yaoi? - zapytał uciekając wzrokiem w bok.
- Miłość dwóch panów w wydaniu japońskim - odpowiedział czarnowłosy, dziękując skinieniem kelnerce, która naraz pojawiła się przy nim z dwoma latte i talerzem ciasteczek - Chciałbyś coś poza latte? Może coś innego?
- Nie, jest w porządku. Dziękuję.
- W takim razie dziękujemy, Shizune - zwrócił się do kobiety, która od razu odeszła od ich stolika - Wypij póki ciepłe, a potem możesz tłumaczyć dalej o co chodzi z tym yaoi.
Naruto grzecznie wlał w siebie zawartość wysokiej szklaneczki, czując jak ciepło rozlewa mu się w żołądku. Jednak naprawdę porządnie wymarzł w ciągu tych kilku godzin przed akademią.
- Dlaczego zamykał pan dziś akademię? - zapytał, gdy tylko skończył pić - Myślałem, że to zadanie portiera.
- Tak się złożyło, że na dziś dzień zostałem portierem - oparł się o stół pan Uchiha - Normalnie moja ciocia pracuje tam jako portier, ale źle się dzisiaj czuła. Że nie miałem dziś żadnych zajęć to zaoferowałem swoją kandydaturę na zastępstwo.
- Wow. "Zajęć"? Uczysz w Akademii Artystycznej?
- Póki co uczę się a nie kogoś - uściślił - Aktualnie staram się o tytuł magistra. Rok temu, kiedy prowadziłem u was zajęcia pozalekcyjne, nadal robiłem inżynierkę.
- To tak można? - zdziwił się blondyn, a pan Uchiha skinął głową.
- To nie były zajęcia programowe, a jedynie nieobowiązkowe pozalekcyjne. Coś bardziej jak kurs - wytłumaczył - Do tego zupełnie nie z mojej woli. Mój brat jest dyrektorem waszej szkoły i wcisnął mi te zajęcia w ramach kary za przegrany zakład.
- Teraz wspólne nazwisko ma sens - zastanowił się Naruto - Choć z wyglądu jesteście zupełnie inni.
- Gdyby Itachi się tak nie ubierał to bylibyśmy całkiem podobni - skrzywił się pan Uchiha - Farbowanie pasemek na fioletowowo jest naprawdę czymś, co nie przystoi komuś pełniącemu funkcję dyrektora...
- Przynajmniej uczniowie go lubią - wyszczerzył się Naruto, porywając łakomie już któreś z rzędu ciastko z talerzyka przed sobą.
- Poziomem myślenia wiele od nich nie odbiega... Dobra, może wystarczy gadania o moim bracie. Wróćmy do tematu twoich sposobów imponowania dziewczynom, w których, z jakichś powodów, zostałem uwzględniony.
- Mhm - zgodził się blondyn, przełykając ciasteczko - Ale w ogóle to skąd pan zna novelkę "Przeznaczony"? Wie pan, że fabuła opowiada o romansie dwóch facetów, nie? Jest pan gejem czy coś?
- Jestem gejem - potwierdził pan Uchiha, a blondyn zakrztusił się kolejnym ciasteczkiem. Zaraz podbiegła do nich kelnerka ze szklanką wody.
- Dziękuję - wychrypiał chłopak, łapczywie łapiąc oddech, i wbił zwężone oczy w pana Uchihę - Nie wyjeżdża się z takimi rzeczami prosto z mostu!
- Dlaczego by nie? - przechylił głowę na bok czarnowłosy - Zapytałeś, a ja nie widzę powodu, żeby to ukrywać. W dzisiejszych czasach nie jest to nic niezwykłego.
- No tak, ale... Ugh, no nadal mówić to tak wprost...
- Powiedział chłopak, który chcąc zdobyć dziewczynę zaczepia ludzi magicznymi formułami wiodącymi do świata elfów - prychnął mężczyzna - Wyjętymi prosto z novelki fantasy o gejach.
Naruto wbił wzrok w stół, bo niebardzo miał co na to odpowiedzieć.
- Czyli ta długowłosa piękność jest fanką yaoi, tak? - postanowił pociągnąć go za język, bo Naruto wyraźnie się zawiesił.
- Ma na imię Hinata. I jest najpiękniejszą kobietą, jaka chodzi po tej ziemi - rozmażył się blondyn - Ma fioła na punkcie yaoi, ale byłaby zbyt idealna, żeby istnieć gdyby nie miała żadnej wady.
- Zainteresowanie jak każde inne - wzruszył ramionami czarnowłosy - Podsumowując: laska lubi yaoi, ty lubisz laskę, ona ciebie niekoniecznie. Próbujesz więc zaimponować jej fanserwisem z innymi facetami? Czy poszedłeś na całość i udajesz przed nią geja?
- To drugie - spiekł buraka Naruto - Wiem, że to trochę żałosne, ale Hinata inaczej w ogóle nie zwróciłaby na mnie uwagi. Ona zupełnie się mną nie interesuje jeśli nie robię takich... - popatrzył niepewnie na byłego nauczyciela - No wie pan, "gejowych rzeczy".
- Zdajesz sobie oczywiście sprawę, że grając przed nią geja tracisz w ogóle szansę na jakąkolwiek inną relację niż przyjaźń?
- Bez tego nawet nie znała mojego imienia, więc... Chyba jest lepiej mieć z nią jakąkolwiek relację niż nie mieć żadnej, nie?
- Budowanie relacji opartych na kłamstwie to wspaniała sprawa - sarknął czarnowłosy, a Naruto odwrócił twarz w bok.
- Nie przyszedłem tu z panem, żeby mnie pan oceniał.
- Czyli to jednak faktycznie randka? - sztucznie ucieszył się czarnowłosy.
- Oczywiście - warknął Naruto - Tak samo jak podryw na cytat z książki dla napalonych dwunastolatek.
- No to teraz obraziłeś po całości gust panienki Hinaty - zaśmiał się - Dla mnie było to całkiem romantyczne. Pomyśl: zawsze o tej porze w akademii była wyłącznie moja ciocia, a w ten jeden wyjątkowy dzień trafiam ci się ja. Brzmi jak oczywiste zrządzenie losu.
- Dziwne, że ten portal do świata elfów się nie otworzył jak odpowiedziałeś na moje wezwanie - prychnął blondyn.
- Jesteś całkiem zabawny, kiedy się złościsz.
- Cieszę się, że bawi pana moja niedola.
- W razie gdybyś zmienił zdanie co do udawania geja i chciał nim zostać naprawdę to jestem całkiem zainteresowany.
- Ta, jak Hinata wystarczająco wypierze mi mózg i zmienię zdanie w sprawie własnej orientacji to skontaktuje się z panem w trybie natychmiastowym.
- Wizytówkę?
- Poproszę - prychnął i prawie grzmotnął szczęką o podłogę, gdy pan Uchiha podsunął mu elegancki, czarny blankiecik.
- Dzwoń o każdej porze dnia i nocy - uśmiechnął się kpiąco.
- Gdyby Hinata poświęciła mi choć ułamek uwagi, którą mi pan tutaj poświęca to byłbym w siódmym niebie - bąknął, bo niezbyt wiedział jak pozbyć się tej dziwnej atmosfery, która w jego poczuciu stawała się bardziej i bardziej niezręczna.
- Dziewczyna po prostu jest inteligentna i nie próbuje niczego z kimś, kto oświadcza wszem i wobec, że lubi facetów.
- Ale ja nie lubię facetów! - jęknął - W ogóle niech pan przestanie próbować mnie podrywać! To dziwne.
- "Podrywać"? - uniósł brew pan Uchiha - Póki co wyłącznie ci dogryzam, Naruto. Ale może z racji, że zaprosiłeś mnie do kawiarni powinienem poczuć się bardziej zobowiązany?
Blondyn niespokojnie poruszył się na krześle. Czuł się tak niekomfortowo jak tylko mógł się czuć w takiej sytuacji. A jego były nauczyciel miał z niego wyraźną polewkę. Zamiast wyjść czym prędzej z kawiarni zamierzał jednak przemóc się i jakoś wciągnąć czarnowłosego we współpracę. W głowie ułożył mniej lub bardziej działający plan na wymiganie się z ciągłych prób swatania go z innymi kolesiami przez Hinatę. I do jego realizacji potrzebował pomocy.
- W ogóle to jak jesteś studentem to musisz być ode mnie tylko parę lat starszy - zauważył Naruto, znów próbując jakoś zmienić tą dziwną atmosferę ich spotkania - Może powinien mówić mniej formalnie? Mogę zwracać się do pana po imieniu?
- Tak bardzo chcesz zacieśnić relacje między nami? - popatrzył na niego z rozbawieniem czarnowłosy, widząc jak blondyna znów szlag chce strzelić - Lubię, kiedy mówisz do mnie na pan.
- Okej... To, em... Wspominał pan, że ma pan dużo czasu?
- Mówiłem, że dzisiaj mam czas. To wyjątek, bo zwykle jestem dość zajętym człowiekiem.
- Och...
- Ale gdybyś chciał zaprosić mnie na kolejną randkę to myślę, że uda mi się to i owo przestawić w grafiku - mrugnął mu czarnowłosy.
Naruto powoli nie wiedział, co robić, bo co by nie powiedział, to od razu zostawało zmienione w jakąś kpinę, przez którą czuł się niezręcznie. Kpinę podszytą jawnym podrywem, któremu pan Uchiha zdecydowanie zaprzeczał. Odetchnął kilka razy, decydując się spróbować mówić bez ogródek.
- Panie Uchiha - zaczął całkiem poważnym tonem, a mężczyzna wbił w niego oczekujący wzrok. Nie żeby cały czas się na niego gapił, ale teraz, kiedy Naruto starał się patrzeć mu w oczy, było to dodatkowo niezręczne - Chciałem z panem porozmawiać w miejscu, w którym nie mogłaby nas podsłuchać Hinata, gdyż mam pewien plan, w którym przydałaby mi się pańska pomoc...
- Kontynuuj - skinął głową czarnowłosy, widząc, że Naruto wyczekuje odpowiedzi.
- Przez to, że Hinata lubi yaoi i czyta dużo novelek z tego gatunku, bardzo chciała spróbować kolejny raz znaleźć mi chłopaka wykorzystując motyw z ostatniej czytanej przez siebie opowieści. Według fabuły "Przeznaczonego" główny bohater dostaje czy tam zdobywa karteczkę z tajemniczym zapiskiem i rysunkiem drzwi. Znajduje drzwi z rysunku na jednej z uczelni i odczytuje tajemnicze "Mir Var". Spotyka wtedy tajemniczego mężczyznę, który...
- Znam doskonale treść "Przeznaczonego" - przerwał mu pan Uchiha - Nie musisz mi streszczać całej novelki.
- Okej. Więc Hinata podsunęła, że powinniśmy spróbować znaleźć moją przeznaczoną drugą połówkę właśnie w ten sposób. Ja od razu się zgodziłem, bo wiedziałem, że w poniedziałkowe wieczory w Akademii Artystycznej nie ma nikogo poza portierką. Tak jak w novelce zakląłem drzwi, że albo wyjdzie przez nie mężczyzna moich snów albo na zawsze pozostanę samotny i... zaczęliśmy czekać. Z Akademii miał już nie wyjść absolutnie żaden mężczyzna i dzięki temu Hinata miała przestać szukać mi nowych chłopaków. Jednak pojawiał się pan.
- Zrządzenie losu - pokiwał z miną znawcy czarnowłosy, jednak Naruto nie chciał się wdawać z nim w dalsze słowne przepychanki.
- Hinata myśli teraz, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Tym bardziej, że odpowiedział pan na moje wezwanie książkowym odpowiednikiem.
- Otwórz drzwi - otworzę je tobie - przytoczył pan Uchiha - Mir Var - Var Zu.
- Właśnie - zgodził się blondyn - Przez to, że pan się pokazał i jeszcze znał to powiedzonko to mój plan zostania na zawsze samotnym gejem legł w gruzach.
- Nie czuję wyrzutów sumienia z tego powodu - zapewnił go gorąco pan Uchiha, a Naruto miał znowu ochotę prychnąć.
- Rozumiem, ale może mógłby mi pan pomóc w lekko rozbudowanym planie B?
- To znaczy?
- Już się stało i niby jesteśmy sobie przeznaczeni...
- Tak, zapomniałem pierścionka, ale na kolejną randkę go zabiorę!
Naruto przewrócił oczami.
- Obojętne czy z pierścionkiem czy bez, ale pomyślałem sobie, że moglibyśmy chwilę poudawać, że ze sobą chodzimy czy coś takiego. A później mógłby mnie pan zostawić, zdradzić czy cokolwiek innego, czym złamałby mi pan serce.
Sasuke popatrzył na niego w zdziwieniu.
- Czemu pan się tak na mnie patrzy? - zapytał niepewnie chłopak.
- Źle mnie oceniasz, Naruto. Ja nie jestem taki - odpowiedział śmiertelnie poważnie czarnowłosy. Naruto ostatkiem silnej woli zatrzymał głośne prychnięcie.
- Nie wiem, jaki pan jest, ale może poratuje pan byłego ucznia w potrzebie! - popatrzył na pana Uchihę błagalnie, mrugając błękitnymi ślepkami.
- Słaba technika uwodzenia - skrytykował jego starania mężczyzna - Dobrze, załóżmy, że ci pomogę... Co z tego będę miał?
- Moją nieskończoną wdzięczność! I... Nie wiem, randkę ze mną? Nawet kilka randek, które odbędziemy, gdy będziemy się spotykać udając parę?
- Wyglądam ci aż na takiego desperata, żeby rzucać się na fałszywe randki jak pies na szynkę? - splótł ręce na piersi czarnowłosy - Troszeczkę za bardzo sobie pochlebiasz, Naruto...
- Nie! Nie chciałem pana urazić, cofam to z randkami! - zamachał rękoma blondyn, bojąc się, że jego partner w zbrodni może jeszcze zebrać się i odejść od stolika po takiej zmianie tonu głosu.
- W takim razie co poza wdzięcznością możesz mi zaoferować za udział w twoim przedstawieniu?
- Satysfakcję z pomocy drugiej osobie?
- Słabo.
- To nie wiem - poddał się Naruto - Zrobię, co pan chce, jeśli mi pan pomoże!
- Co jeśli zażądam seksu? - krzywo uśmiechnął się mężczyzna, a Naruto lekko się wzdrygnął.
- Może... coś mniej ekstremalnego? - skurczył się w sobie chłopak. Czarnowłosemu prawie było go szkoda. Prawie.
- Pocałunki wchodzą w grę? - zastanowił się Uchiha, a Naruto niepewnie pokiwał głową.
- M-mogą być. Ja... - zawahał się blondyn - Tak właściwie całowałem się już z chłopakiem... Ale to tylko dlatego, że Hinata chciała! Z Kibą... I trochę mu jechało z gęby, ale nie było aż tak źle...
- Ach tak.
- Tak. Więc całowanie może być! Wdzięczność i całowanie się jest okej? - wbił gorączkowy wzrok w pana Uchihę, czekając na jego werdykt.
Tymczasem mężczyzna miał poważną rozkminę. Naruto naprawdę był w jego typie i w zeszłym roku, kiedy przyszło mu go uczyć, szczerze żałował, że jest jego nauczycielem. Dodatkowo Naruto wyraźnie nie gustował w mężczyznach i robił to wyłącznie by, według swojej pokrętnej logiki, przypodobać się ładnej koleżance. Po prawdzie czarnowłosy trochę popłynął z prądem przychodząc tutaj i uczestnicząc w tej dziwnej rozmowie. To co robił sobie Naruto i w co próbował go wciągnąć było niepoprawne w szalenie dużej ilości aspektów. Dzieciak był jednak tylko licealistą, a Sasuke też był tylko studentem, więc w teorii mogli machnąć na to wszystko ręką i porobić parę głupot. Zrzucić to na szczeniacki poryw młodości.
Tylko czy Sasuke powinien machnąć na to ręką?
- Panie Uchiha...?
Blondyn wciąż wlepiał w niego błagalnie błękitne tęczówki.
- Pocałunki i bliskość poza seksem wchodzą w grę, zgadza się?
- Tak! - potwierdził z zapałem chłopak - Cokolwiek pan chce, ale bez robienia tego.
- Masz coś przeciwko dyktowaniu przeze mnie zasad, na jakich będą odbywać się nasze randki?
- Nie, może być wszystko, cokolwiek pan chce!
Czarnowłosy popatrzył z konsternacją na czekającego z zapałem na jego decyzję blondyna. Chyba naprawdę był zbyt znudzony i dysponował za dużą ilością wolnego czasu, że miał ochotę się na to zgodzić.
- Dobrze, niech stracę - pokręcił z rozbawieniem głową - Chłopakiem na niby jeszcze nie byłem. Zaczynamy chodzić ze sobą już teraz czy chcesz najpierw zaliczyć kilka randek?
- A... Jak jest lepiej?
- Romantycznej i bardziej prawdziwie będzie, jeśli najpierw się trochę poznamy i dotrzemy - zastanowił się czarnowłosy - W najbliższym czasie powinniśmy sporo się widywać. W końcu połączyło nas przeznaczenie, a ty jesteś mną zupełnie zauroczony.
- Jestem? - zdziwił się Naruto.
- Tak, jesteś - zaśmiał się z blondyna - Powinieneś wpatrywać się we mnie jak w obrazek, a przy swojej koleżance co chwila wspominać o mnie coś miłego.
- Dobrze... A co na przykład?
- Coś o moim wyglądzie lub tym jaki jestem świetny i mądry - mrugnął mu - Najlepiej praw o mnie wywody na wzór tych, które czynisz na temat Hinaty.
- Wywody...? Ach! Chodzi o to, że Hinata jest najpiękniejszą istotą chodzącą po ziemi?
- Tak. Zamień w wypowiedzi Hinatę na mnie i będzie super.
- Czyli mogę mówić do pana po imieniu? - ucieszył się.
- Nie. Mów mi "pan Uchiha".
- Em... Więc jest pan najpiękniejszą istotą chodzącą po ziemi?
- Powiesz to w zdaniu twierdzącym i włożysz w to trochę uczucia i będzie w porządku.
- Okej...
- Na twoje sceptyczne "okej" przypomnę tylko, że cała ta gra jest tylko i wyłącznie z twojej inicjatywy.
- Wiem, przepraszam. Jestem serio wdzięczny za pomoc, tylko mi tak strasznie przy tym dziwnie i dlatego tak jakoś wyszło...
Mężczyzna wzruszył ramionami.
- Przyzwyczaisz się. Chcesz coś jeszcze omówić czy kończymy na dzisiaj i spotykamy się jutro po zajęciach?
- Już jutro?
- Gruchamy do siebie jak dwa gołąbki, więc chcemy teraz widzieć się codziennie tak często jak to tylko możliwe - wytłumaczył pan Uchiha.
- Okej. Kończę o 14 jak coś.
- Poproszę Itachiego, żeby wysłał mi twój plan zajęć. Umówmy się na jutro w lodziarni Gertelliego, tylko ubierz się tym razem odpowiednio.
- Okej - zgodził się niepewnie blondyn.
- A teraz wskoczysz w moją kurtkę i odwiozę cię do domu. Stoję na dziedzińcu akademii.
- Okej.
- Zaciąłeś się na tym okej - prychnął pan Uchiha i wstał od stolika. Naruto podążył zaraz za nim i grzecznie odebrał od obsługi "swoją" kurtkę.
Chłopak szczerze nie wiedział co robić ani jak się poprawnie zachowywać przy panu Uchisze teraz, kiedy prawie ze sobą chodzili. We wszystkich opowiadaniach jedna strona była zazwyczaj bardziej wycofana, więc może będzie w porządku, jeśli po prostu da się we wszystkim prowadzić panu Uchisze i będzie wyłącznie grzecznie wykonywał polecenia? Musieli się w końcu potem efektownie rozejść, więc może jego bierność w związku mogłaby być dla tego dobrą wymówką?
- Nie zamyślaj się tak, bo pomyślę, że coś ci dolega - szturchnął go w bok pan Uchiha, kiedy w ciszy szli do jego auta zaparkowanego na dziedzińcu.
Naruto tylko głośno przełknął ślinę. Kiedy w końcu wsiedli do samochodu prawie odetchnął z ulgą.
- Boję się, że Hinata może nas gdzieś zobaczyć, a zupełnie nie wiem jak się zachowywać! - wypalił, opadając na oparcie.
- Zachowuj się po prostu zwyczajnie - poradził czarnowłosy - Geje to też ludzie. Poza tym, że lubią osoby tej samej płci to wszystko inne robią tak samo.
- Jest mi dziwnie, kiedy mnie pan podrywa - jęknął.
- Co ci poradzę jak sam tego chciałeś. Ty też powinieneś mnie chociaż lekko podrywać, żeby to miało sens.
- Ta sytuacja jest chora...
- Szybko to sobie uświadomiłeś, Naruto.
- Ech... Umh... Eeem...
- Ćwiczysz jęki? A miało nie być seksu w programie...
- Co? Nie!! - nadął się blondyn - Próbowałem jakoś wymyślić jak cię, eeee, skomplementować.
- Ach tak?
- Tak! I myślę, że... em, masz ładne włosy!
- Staram się myć codziennie, dzięki.
- Proszę. Zabrzmiało to dobrze?
- Komplement roku to nie był, ale to zawsze jakiś start - zaśmiał się. Naruto miał wrażenie, że co by nie zrobił, to spotykało się wyłącznie z rozbawieniem bruneta.
- To chyba dobrze - bąknął.
- Ty masz za to piękne oczy. Błękitne niczym niebo w słoneczny dzień i głębokie niczym ocean - uśmiechnął się do niego pan Uchiha - I śliczne usteczka. Wydają się niesamowicie delikatne jak na mężczyznę - wyciągnął rękę, przejeżdżając opuszkiem palca po dolnej wardze blondyna. Naruto wbił się na ten gest w fotel, zamierając w bezruchu - I przy takiej reakcji ty mówisz o całowaniu? - zlustrował go sceptycznym wzrokiem Uchiha.
- Ja... Popracuję nad tym - uciekł wzrokiem gdzieś w bok chłopak, słysząc obok chichot czarnowłosego. Po chwili na jego głowie wylądowała ręka Uchihy, mierzwiąc jego jasne włosy.
- To pracuj ciężko, a tymczasem zdradź adres, pod który cię odstawić.
Komentarze
Prześlij komentarz