Trzy połówki całości
Z połówkami od zawsze miałem problem. Zaczęło się już od wściekłej matematyczki, która raz za razem zwiniętym teleekspresem próbowała mi wbić do głosy, że nie ma czegoś takiego jak większa i mniejsza połowa, bo połowy są równe. Następny był mój chłopak, który z uporem kapibary uwziął się udowodnić mi, że matematyczka nie miała racji i na dzielonym po połowie łóżku moja połowa wynosi najmniejszy możliwy udział, gdzie mogłaby wynosić nawet mniej, gdyby w końcu z sukcesem udało mu się wepchnąć mnie w ścianę. Wisienką na torcie problemów z połówkami była natomiast aktualna rozmowa, podczas której dowiedziałem się, że całość dzieli się na trzy połowy - jak to mówią: człowiek uczy się całe życie! - No i wiedziałem, że tylko będziesz kpił! - zgrzytnęła zębami - Ty zawsze tylko ze wszystkiego kpisz! - Jestem poważny jak moher na procesji - popatrzyłem beznamiętnie na trzęsącego się ze złości chłopaka. - Może to skończmy po prostu, co? Jak nie można z tobą nawet po ludzku dyskutować to ni...