Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2022

✧༺Rozdział V༻✧

Kolacja zdawała się toczyć w miarę normalnie. Sasuke obserwował czujnie zgromadzonych wokół nich ludzi, jednak nikt nie dawał powodów do niepokoju. Impreza toczyła się wręcz leniwie. Obserwując ludzi, Sasuke znowu doświadczał pokazu nabożnej czci oddawanej Namikaze. Wszyscy zdawali się spijać każde słowo z ich ust i traktowali ich aż nader z szacunkiem. Spojrzał znowu na swojego podopiecznego, który z uwagą przeżuwał kolejny kawałek dobrze wypieczonego steku. Odkąd pokazali się przed zebranymi gośćmi, książę zdawał się przejść jakąś magiczną transformację: zachowywał się naprawdę dostojnie i z klasą; zupełnie jak nie on. Zdawał się też kogoś wypatrywać, co starał się skrzętnie ukrywać. Co jakiś czas przed nimi ukazywał jakiś zamożnie wyglądający człowiek, składając przed Naruto pokłony, czasem również pozdrawiając księcia i życzący mu wszelkich dobrodziejstw i pomyślności. Naruto każdą taką osobę witał jedynie skinieniem głowy, nawet nie odrywając się od jedzenia. Widać było tu jak nig...

✧༺Rozdział IV༻✧

Kilka kolejnych dni, po brawurowej akcji z ucieczką z okna, upłynęło Uchisze względnie spokojnie. Rozkrzyczany książę Namikaze zdawał się lekko podupaść na siłach: po początkowym testowaniu do oporu możliwości swojego ochroniarza dostrzegł w końcu, że żadna z jego chytrych akcji  na mężczyznę nie działa. Uchiha był dokładnie, jak to określał Naruto, nieczułą bryłą lodu. Sasuke zgadzał się z księciem, że mało zostało w nim ludzkich odruchów; raczej działał mechanicznie i wyjątkowo to sobie cenił. - Sza~ n~ ke~ - obrócił się na drugi bok książę Namikaze, patrząc na niego znudzonym wzrokiem. Do tej pory nikt księcia nie uświadomił, że nie zna poprawnego imienia swojego ochroniarza. Uchiha nie zamierzał tego stanu rzeczy zmieniać: póki książę był nad wyraz dokuczliwy, chciał to nawet jakoś wykorzystać, ale tak po prawdzie obojętnym mu było jak jest nazywany. - Co jest? - zapytał ze swojego standardowego miejsca pod ścianą. - Nudzę się, wiesz? - Teraz już wiem. Naruto westchnął, przetur...

✧༺Rozdział III༻✧

Sasuke patrzył z dachu budynku znajdującego się naprzeciw książęcej wieży na poczynania swojego podopiecznego. Obstawiał, że materiał, z którego książę stworzył swoją linę  po prostu rozplezie się w miejscu wiązań. Znowu jednak się pomylił, bo książę bez większych problemów przemierzył odległość zbliżoną jednemu piętru. Sasuke był pod wrażeniem uporu chłopaka, bo dłonie naprawdę mocno mu się trzęsły: widać było, że z kondycją i siłą młody Namikaze jest na bakier. Uchiha cały spiął się, kiedy nagle materiał pod ręką Naruto wydał niebezpieczny dźwięk: poszło dość konkretne rozdarcie po jednym ze strzępów, z których książę sklecił tę prowizoryczną linę. Naruto, wpadając w panikę, podciągnął się nieco w górę, łapiąc i drugą ręką za nienaruszoną część materiału. Sasuke obserwował to wszystko z uwagą, gotowy w każdej chwili zareagować w razie, jakby zrobiło się niebezpiecznie. - Ej, draniu! - usłyszał w końcu - Może byś tak pomógł?! Przykucnął, zastanawiając się, co zrobić. Wiszący niczy...

✧༺Rozdział I༻✧

Sasuke patrzył na stojącego naprzeciw niego, chudego chłopca, który ciskał piorunami z oczu zarówno na Uchihę, jak i na nowego pracodawcę Uchihy. - Nie potrzebuję niańki! - krzyknął, tupiąc przy tym z furią nogą, jasnowłosy malec. Zachowywał się dokładnie jak przystało na rozpieszczone paniątko. - Naruto, proszę cię...! Nie powinieneś mówić, żeby nie poruszać skórą na policz... - zaczął starszy blondyn, ale chłopak tylko zazgrzytał wściekłe zębami i wszedł mu w słowo. - To nie przyprowadzaj mi tu niańki, bogowie! W ogóle te opatrunki są głupie, a tamto to był wypadek! Czego ty w tym nie rozumiesz?! Wy-pa-dek! Naruto, nie przestając krzyczeć, zaczął zrywać przyklejone na obu policzkach gazy, na co jego ojciec już całkowicie wpadł w panikę. Sasuke obserwował to wszystko tylko wyżej i wyżej unosząc jedną z brwi. Odkąd weszli razem z Minato do pokoju jego syna, Sasuke jedynie utwierdzał się w niemiłym przekonaniu, że stanowisko faktycznie dotyczy pracy niańki - co jego przyszły podopieczny...

✧༺Rozdział II༻✧

Sasuke podpierał ścianę, patrząc na dzielnie rwącego prześcieradło w strzępy blondyna i zastanawiał się za jakie grzechy go to spotkało. Zwykle był naprawdę opanowaną osobą, ale od krzyków młodego Namikaze coś zaczynało mu się wewnętrznie robić. "Moje opanowanie może również wynikać z tego, że kiedy tylko ktoś zaczyna mnie denerwować, mogę po prostu w mniej lub bardziej skuteczny sposób go uciszyć" pomyślał gorzko, wiedząc, że do tego typu sposobów w przypadku księcia nie może się uciec. Książę za to aż nadmiernie chełpił się swoją nietykalnością, nawet na chwilę nie przestając mu rzucać buńczych spojrzeń. - Nie możesz mnie dotykać, blady draniu! - zakpił już po raz któryś z rzędu książę, pokazując mu język i sięgając po baldachim. Jego najwyraźniej również zamierzał podrzeć w strzępy. Naruto dziś od samego rana chodził wściekły jak mucha. Pod koniec wczorajszego dnia pokłócił się znowu z królem Namikaze i ten zakazał mu opuszczania komnaty. Wręczył Uchisze klucze do komnaty,...

✧༺Prolog༻✧

Sasuke Uchiha potrząsnął lekko naczyniem, sprawiając, że jego zawartość zawirowała dokoła. Znajdował się właśnie w najgorszej możliwej spelunie w samym środku Podziemi i sukcesywnie doprowadzał się do stanu błogiej nieświadomości... a przynajmniej robił to, dopóki ktoś mu w tym nie przeszkodził. Posłał nieprzychylne spojrzenie siedzącemu naprzeciw niego blondynowi, który nic sobie nie robił z jego wrogich spojrzeń. Uśmiechał się za to serdecznie. - No to jak będzie? - zapytał wesoło jasnowłosy, tak niepasujący do obrazu ubóstwa i niedoli zewsząd ich otaczających. Podparł się przy tym łokciem o obgryziony stół, zupełnie nie zważając na fakt, że włożył przy tym swój idealnie czysty rękaw wprost w maź nieznanego pochodzenia. - Nie potrzebuję pieniędzy - zauważył, o dziwo również przed samym sobą, Sasuke, po czym wychylił zawartość trzymanej czarki. Chwycił za stojący na środku stołu dzban, by ponownie ją napełnić. - Tak właśnie myślałem, że to powiesz - pokiwał głową blondyn, ciągle się u...