Epilog
Sasuke Uchiha siedział nad swoim starym laptopem i patrzył w zamyśleniu w ekran. Obok niego drzemał spokojnie jego jasnowłosy krzykacz: Naruto Uzumaki, który w tym roku rozpoczął drugi rok studiów designerskich i odsypiał pierwsze w tym roku kolosy. Sasuke popatrzył na niego z rozbawieniem, kiedy blondyn wydał z siebie jakiś zaskoczony dźwięk. Naruto już tak miał, że czasem coś w półśnie mówił albo krzyczał. Hitem chyba było, gdy pewnej nocy, o drugiej nad ranem, zaczął w niebogłosy wyśpiewywać jakąś kolędę. Tłumaczył mu się potem, że śniło mu się, że był w finale "Jakiej to melodii". Sasuke spojrzał za okno, zza którego pyszniło się już praktycznie całkowicie rozwidnione niebo. Mieli 07:49 rano i właśnie zaczynał się grudzień. A on kompletnie nie mógł spać. Zazdrościł przez to swojemu śpiącemu niczym głaz chłopakowi. Wczoraj on i jego Naruto zostali nawiedzeni przez dość nietypowych gości: Temari Sabaku i Shikamaru Nara wpadli do nich zupełnie bez zapowiedzi i wręczyli im ...