Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2021

Epilog

  Sasuke Uchiha siedział nad swoim starym laptopem i patrzył w zamyśleniu w ekran. Obok niego drzemał spokojnie jego jasnowłosy krzykacz: Naruto Uzumaki, który w tym roku rozpoczął drugi rok studiów designerskich i odsypiał pierwsze w tym roku kolosy. Sasuke popatrzył na niego z rozbawieniem, kiedy blondyn wydał z siebie jakiś zaskoczony dźwięk. Naruto już tak miał, że czasem coś w półśnie mówił albo krzyczał. Hitem chyba było, gdy pewnej nocy, o drugiej nad ranem, zaczął w niebogłosy wyśpiewywać jakąś kolędę. Tłumaczył mu się potem, że śniło mu się, że był w finale "Jakiej to melodii". Sasuke spojrzał za okno, zza którego pyszniło się już praktycznie całkowicie rozwidnione niebo. Mieli 07:49 rano i właśnie zaczynał się grudzień. A on kompletnie nie mógł spać. Zazdrościł przez to swojemu śpiącemu niczym głaz chłopakowi. Wczoraj on i jego Naruto zostali nawiedzeni przez dość nietypowych gości: Temari Sabaku i Shikamaru Nara wpadli do nich zupełnie bez zapowiedzi i wręczyli im ...

Rozdział 26

  Naruto wszedł na automacie do domu pana Uchihy. - Śpisz dzisiaj u mnie - poinformował go czarnowłosy, a on jedynie skinął głową. I tak nie miał się gdzie podziać. Nadal nie potrafił uwierzyć w to, co usłyszał. - Naruto - okręcił go do siebie pan Uchiha - Wyglądasz prześlicznie w tej niebieskiej sukieneczce, ale rozbierz się już, proszę. Naruto nie zareagował. Czarnowłosy westchnął. - Chyba, że sam mam cię rozebrać, a potem zrobić to i owo? - zapytał żartobliwie - Naruto? Uzumaki Naruto? Naru? Dopiero na ostatnie blondyn zareagował, wbijając w niego błękitne tęczówki. - Jeszcze trochę i zacznę się o ciebie martwić, Naru. - Nie mów tak do mnie... Prześpijmy się jak chcesz. Teraz wszystko, o co tak się starałem, straciło sens, kiedy Hinata wyjeżdża... Czarnowłosy westchnął ciężko. - Nie zamierzam. - Och, niech pan już nie udaje, że nie jest skończonym dupkiem! - Jestem skończonym dupkiem i właśnie dlatego nie prześpię się z tobą z litości. Naruto warknął, a potem poczuł spływające m...

Rozdział 25

  Czarnowłosy zmarszczył w zdziwieniu czoło, widząc numer wyświetlający się na ekranie telefonu. Próbował się do Naruto dobić ostatnie kilka dni, ale blondyn ignorował jego wszystkie telefony i wiadomości. Czekał na niego nawet codziennie pod szkołą, ale chłopak uparcie udawał, że go nie widzi. W piątek w końcu Sasuke stwierdził, że to oznacza chyba między nimi koniec. Cóż, nie zachował się zbyt dobrze wtedy przy koleżance Naruto. Powiedział sporo słów za dużo i gryzł się za to potem w język, ale... Być może dobrze się stało. Zaangażował się w końcu w to wszystko naprawdę na poważnie. Za bardzo. Na tyle, że ich udawany związek zaczął go boleć. Zabawa blondynem miała być zabawą, a on naprawdę się w to wciągnął i kiedy w poniedziałek Naruto zaprosił go pierwszy raz do siebie domu i powiedział, że będzie tam też Hinata, a potem zachowywał się w stosunku do niej w taki sposób... czarnowłosego po prostu krew zalała. Miał dość tego, jak Naruto się przed nią płoży i poświęca jej całą uwag...

Rozdział 24

  Naruto otarł z twarzy łzy, próbując całkiem się nie rozpłakać. Miał na sobie dżinsy niedbale naciągnięte na biodra, pod którymi znajdowały się te przeklęte, białe pończochy. W jednej ręce trzymał reklamówkę z resztą swojego stroju, w drugiej ściskał swój telefon. Nie zabrał z domu nic więcej. Po prostu naciągnął na siebie spodnie i wybiegł. Pociągnął nosem. Jego życie już nie mogło być gorsze. Dziadek, kiedy zobaczył go na kanapie, ubierającego te głupie pończochy, dosłownie się na niego rzucił. Zaczął się na niego drzeć, w ogóle go wyzywać, obrażać, prawie potargał mu uszytą przez dziewczyny sukienkę. Kazał mu ją zniszczyć albo nigdy nie wracać. No i dobrze. Naruto wybiegł stamtąd i nie zamierzał nigdy wracać. Spróbował zebrać się w sobie. Za kilka godzin miał się zobaczyć z Hinatą. Przed dziewczynami udawał, że między nim a panem Uchihą wszystko jest w porządku i się wcale nie pokłócili. Szczególnie Hinata patrzyła na niego jakoś dziwnie, ale nic nie powiedziała, więc chyba był...

Rozdział 23

  Naruto cały tydzień nie widział się z panem Uchihą. Znaczy, jasne, widział go codziennie na parkingu, ale nie miał pojęcia czego ten dupek oczekuje tak tam co dzień stojąc. A niech sobie stoi jak lubi sobie stać! Dziś mieli się spotkać, żeby pojechać na tę debilną paradę, a potem koniec z nimi. Koniec tego wszystkiego i koniec upokarzania go! Czarnowłosy cały czas zresztą go upokarzał. Przyzwyczaił go, że to normalne czy coś, ale w kółko i w kółko robił rzeczy, których przecież Naruto nie chciał. Zrobił z niego jakiegoś geja, kiedy on taki nie był. Zmuszał Naruto do całowania, przytulenia i robił mu papkę z mózgu. A na koniec jeszcze całkiem przebrał go za babę. A niech sobie popatrzy jak go całkiem upodlił! I ma tę swoją gejową satysfakcję. Ten jeden ostatni raz. Usiadł ze złością w salonie, chwytając z nienawiścią białą pończochę, którą wieńczyła bogato zdobiona koronka. Miał już na sobie kilkanaście razy ten okropny strój podczas przymiarek, kiedy dziewczyny z zapałem go szyko...

Rozdział 22

- To była moja ulubiona hortensja. Zasadziła ją jeszcze twoja świętej pamięci babcia - beształ go w najlepsze dziadek, kiedy w furii zamiatał tego głupiego badyla. - Masz pierdyliard innych - warknął Naruto. Nienawidził tego człowieka. - Brak ogłady i rozumu - ciągnął dziadek - Hortensję miałem wyłącznie jedną, ale rozumiem, że możesz być zbyt głupi, żeby dostrzec, że kwiaty mogą się od siebie czymś różnić. - Skończyłem! Idę do siebie! - Prosiłbym, żebyś tak chodził do siebie zaraz po szkole do końca tygodnia. - I teraz dajesz mi jeszcze szlaban?! - Zgadza się, może to cię nauczy hamować swoją agresję. - Nauczy to mnie tego, że jak skończę 18 lat to nigdy więcej nie będę chciał cię widzieć na oczy, wiesz?! Nienawidzę cię! - krzyknął, zatrzaskując się u siebie. Osunął się po drzwiach. Jego dziadek był do reszty zapatrzonym w siebie kawałem buraka. Zresztą, nie zamierzał go w ogóle słuchać, bo staruch nie miał nawet pojęcia, kiedy w danym dniu kończy zajęcia. Oleje ten durny szlaban dzia...

Rozdział 21

  - W sobotę, niecałe 20 kilometrów od nas, urządzany jest happening mający wspierać osoby homoseksualne - zdecydowała się w końcu powiedzieć podekscytowana dziewczyna. - Świetnie, i co? - zbył ją Uchiha, wkładając do ust kolejną frytkę i z zadowoleniem przeżuwając ją pod nienawistnym wzrokiem Naruto. - Pomyślałam, że możemy się tam wszyscy wybrać! Pan, Naru, ja i dziewczyny ze szkoły z klubu... - Po co mielibyśmy się tam wybrać? - drążył dalej pan Uchiha, a Naruto milcząco go dopingował. Mimo że był na niego zły za to, że w ogóle zgodził się spotkać z Hinatą. - Bo to forma wspierania osób homoseksualnych! - danej przekonywała Azjatka - Ogólnie całego LGBT! - Nie identyfikuję się z żadnym LGBT, a wsparcia na żadnej płaszczyźnie nie potrzebuję. Dobrze! Walcz, panie Uchiha! - Nawet jeśli, to może pan tak wesprzeć innych! - nie ustępowała Hinata. - Niee, dzięki. Hinata westchnęła i popatrzyła z miną zbitego psa na Naruto. Blondyn wiedział, że niby to ich projekt na kole i w ogóle, ale...