Epilog

 Sasuke Uchiha siedział nad swoim starym laptopem i patrzył w zamyśleniu w ekran. Obok niego drzemał spokojnie jego jasnowłosy krzykacz: Naruto Uzumaki, który w tym roku rozpoczął drugi rok studiów designerskich i odsypiał pierwsze w tym roku kolosy.

Sasuke popatrzył na niego z rozbawieniem, kiedy blondyn wydał z siebie jakiś zaskoczony dźwięk. Naruto już tak miał, że czasem coś w półśnie mówił albo krzyczał. Hitem chyba było, gdy pewnej nocy, o drugiej nad ranem, zaczął w niebogłosy wyśpiewywać jakąś kolędę. Tłumaczył mu się potem, że śniło mu się, że był w finale "Jakiej to melodii".

Sasuke spojrzał za okno, zza którego pyszniło się już praktycznie całkowicie rozwidnione niebo. Mieli 07:49 rano i właśnie zaczynał się grudzień. A on kompletnie nie mógł spać. Zazdrościł przez to swojemu śpiącemu niczym głaz chłopakowi.

Wczoraj on i jego Naruto zostali nawiedzeni przez dość nietypowych gości: Temari Sabaku i Shikamaru Nara wpadli do nich zupełnie bez zapowiedzi i wręczyli im ozdobną kopertę z zaproszeniem na swój ślub. Temari poplotkowała przy tym chwilę i zdradziła, że na ślub wpadnie też ich stara znajoma, Hinata Hyuuga, ze Stanów. Ponoć razem z narzeczonym.

Hinata przez pewien czas była obiektem westchnień jego blondwłosego chłopaka. To przez tę lekko szaloną dziewczynę w ogóle się zeszli i... wydarzyło się wtedy wiele bardzo różnych rzeczy. Śmiesznych, dobrych, złych. No wszelkich. Początki ich związku z Naruto były bardzo wybuchowe i tak w sumie... Trochę zaczęły się dzięki Hinacie, a trochę dzięki niemu samemu.

Sasuke nadal się do tego nie przyznał nikomu poza swoim bratem, jednak pewna novelka, która spowodowała, że Hinata połączyła za sobą losy jego i Naruto, była autorstwa nie kogo innego, jak jego samego. "Przeznaczony" został stworzony w całości na leciwym laptopie, który właśnie trzymał na kolanach. Na pulpicie nadal znajdował się folder z roboczą wersją rozdziałów zatytułowany "KSIAZKAx01". A obok niego właśnie powstawał nowy folder wciąż czekający na swoją nazwę.

Sasuke nie chciał nigdy przypieczętować swojego losu jako "ten gość piszący yaoi". Mimo że jego dzieło miało sporą poczytalność, wolał podpisywać się pseudonimem. Stąd w "Przeznaczonym" w miejscu imienia i nazwiska autora widniał jego nickname z pewnej starej gry - Sharingan.

Sasuke "Sharingan" Uchiha nigdy nie planował napisać jakiejkolwiek innej powieści niż jeden jedyny "Przeznaczony". Dawno temu minęła mu faza na yaoi i wielce romantyczne opisy buziaków i innych czułości, za którymi czytelniczki tego gatunku wręcz szalały. Zmieniła to jednak jedna rzecz: zaczął być zazdrosny. Jego chłopak, Naruto, zaczął ostatnio znowu interesować się gatunkiem skupionym na wzajemnym macaniu się anime-chłopców. Tak jakby nie miał zaraz obok własnego chłopaka z krwi i kości, wolał czytać o romansach w jakichś opowiadaniach nasto- czy ilośtamlatek. Jedną z autorek tych przerysowanych historii polubił na tyle, że co jakiś czas zawracał mu głowę z wielkim zachwytem opowiadając co ta jego wspaniała autoreczka tam z siebie wypluła. Naruto miał na jej punkcie bzika i kiedy tylko Sasuke zaczynał słyszeć "ayanami to" czy "ayanami tamto" miał ogromną ochotę zatkać sobie uszy, wyjść i już więcej nie wrócić. Nabrał do dziewczyny aż takiej awersji, że poczuł nawet potrzebę rywalizacji z jej jakimiś opowiadaniami. Przeczytał je wszystkie i nie były wcale złe, ale i tak dziewczyny nie lubił - mieszała jego słodkiemu Naruto w głowie. Miał ochotę napisać opowieść, którą zagnie te jej bajeczki i przez to Naruto przerzuci się z lubienia jej opowiadań yaoi na te opowiadania Sharingana. Nie miał jednak weny i tylko w myślach mógł wyobrażać sobie jak pewnego dnia Naruto przychodzi do niego i mówi "niee, nie lubię już ayanami. ty wiesz, Sasuke, jaka ta nowa książka Sharingana jest fajna?".

Szczęśliwie dla siebie, Sasuke nagle dostał weny w naprawdę potężnej ilości. Kiedy? Gdy pokazała się Temari wraz z Narą i zaczęła opowiadać o "starych, dobrych czasach". Uchiha, słuchając jej wspominek, stwierdził, że ich przeżycia były na tyle... znośne, że nawet ktoś mógłby chcieć o nich przeczytać. Sasuke oczywiście musiał zmodyfikować pewne wydarzenia i na pewno imiona każdego z bohaterów, jednak na bazie ich przeszłości szło napisać naprawdę przyzwoite opowiadanie! Miał już naprawdę dobry pomysł na początek opowiadania i wybrał już sposób prowadzenia narracji. Brakowało mu wyłącznie pomysłu na tytuł. Zastanowił się nad początkiem ich związku i próbach poderwania przez Naruto Hinaty.

"Jak poderwać yaoistkę" - napisał w końcu, rozpoczynając swoją nową powieść.


 No i to już koniec. Jak widać na podrywaniu yaoistek średnio się wychodzi. No cóż - bywa! Przynajmniej tym sposobem można znaleźć sobie chłopaka, więc nie ma tego złego, co by na yaoiowe nie wyszło!

Rozdziały w opowiadaniu pisałam w różnym stanie uśpienia i nie tylko. Mam nadzieję, że nie różnią się zbytnio od siebie, bo tak szczerze prolog "Yaoistki" zaczęłam pisać dnia 22 listopada, żeby epilog napisać 29 listopada. Tylko tyle, że na niektórych rozdziałach już tak w sumie spałam i pisałam je nosem xD Jakkolwiek w przeciągu trochę ponad tygodnia powstało całe 26-rozdziałowe opowiadanie z jeszcze prologiem i epilogiem!


Yey~ yey~✨


Ciekawostką jest, że istnieje sobie jeszcze jeden tajemniczy one-shot, który tajemniczo wydarza się pomiędzy 26 rozdziałem a epilogiem... Wrzucę go może jednak kiedyś już po świętach, bo czuję, że duża ilość autorów SasuNaru może przyjść do mnie z widłami chcąc mnie na ów widłach wynieść...

A ja nie chcę umierać na święta(iДi)


... jakkolwiek!

⭐🔔⭐

Yaoiowych świąt wszystkim yaoistkom!!


I yaoistom jeśli gdzieśtam istniejecie panowie! 💫


⇠ Poprzednia część☆ Koniec ☆

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 2: Zdziczały Uchiha, formularz rejestracyjny i Konohamaru!

Prolog