Rozdział 2: Zdziczały Uchiha, formularz rejestracyjny i Konohamaru!
Naruto potrząsnął głową, próbując odgonić sen. Aktualnie przebywał w szpitalu, gdyż postanowił posiedzieć przy nieprzytomnym Uchisze i zastanowić się nad obecną sytuacją. Technika Iluzji, w którą wpadł, była naprawdę porządna i budziła w nim masę dawno zapomnianych uczuć oraz niesamowitą energię i ciekawość świata. Do tego ta nostalgia, jaką czuł widząc to wszystko i przeżywając na nowo... to było niezwykłe uczucie! Te wszystkie stare miejsca, twarze tak młodych ludzi, z których wielu w jego czasach już nie żyło... To naprawdę chwytało za serce.
- Niech się Sasuke i inni męczą z wyciągnięciem mnie stąd - naburmuszył się, mówiąc sam do siebie, a przy okazji przez głowę przeleciała mu myśl, że teraz to nie jego wina, że nie zjawi się na imprezie jubileuszowej. I to wcale nie tak, że go to niesamowicie cieszyło. Tak samo, jak to, że nie będzie musiał zbierać tych cholernych kwiatków.
Uzumaki ziewnął potężnie i odchylił się do tyłu na krześle. To dziecięce ciało było strasznie mało wytrzymałe. Może i tryskało nieskończoną energią i błyskawicznie się regenerowało, jednak po zapadnięciu zmroku natychmiastowo czuł się znużony. Przez te wszystkie lata bycia starym człowiekiem przyzwyczaił się do czegoś zupełnie innego: cały dzień nie miał siły na nic, żeby potem nie móc zasnąć o ile nie będzie naprawdę skonany. Poza tym z wiekiem sypiał coraz krócej.
Będąc w szpitalu potwierdził przy okazji jedną rzecz: zakazana technika ze Zwoju Pieczętowania, której na sobie użył, zdecydowanie działa dokładnie tak, jak zostało to opisane. To nie była zwykła Przemiana, która tylko sprawia, że wyglądasz jak ktoś lub coś innego. Przemiana Cienia dosłownie przemieniała cię w cel twojej przemiany. I to nie tylko fizycznie - ona zmieniała rzeczywistość wokół ciebie do tego stopnia, że jedynie ty jeden pamiętałeś, kim kiedyś byłeś.
Jako że Naruto przemienił się w dziewczynę, również we wspomnieniach wszystkich, których kiedykolwiek spotkał, zmienił się w dziewczynę. Wszyscy uważali, że od zawsze był taki, pamiętali go takim. Gdyby zamiast w seksowną blondynkę przemienił się w klona Uchihy, technika zadziałałaby w taki sposób, by wszyscy uważali za zupełnie normalne zjawisko istnienie dwóch sztuk Sasuke, z których jedna nazywa się Naruto i nosi dziewięcioogoniastego demona w brzuchu. Gdyby zmienił się w głaz lub inny przedmiot nieożywiony, rzeczywistość dopasowałaby się do wersji, w której nie istnieje osoba Uzumakiego Naruto. Klonowanie Cienia nie umywało się do tak potężnej techniki.
Naruto westchnął. Był teraz Naru - blondwłosą kunoichi w dwóch długich kitkach upiętych wysoko po obu stronach głowy. Dobrze, że specjalnie dla Uchihy postanowił przemienić się w seksowną blondi w jego wieku a nie jakąś 20-latkę. Właśnie, seksowną...
Uzumaki potrząsnął ramionami, a jego pokaźny biust zagibał się śmiesznie na boki niczym pudding, który wszamał rankiem na śniadanie będąc jeszcze 40-letnim Hokage. Posiadanie dwóch kolebiących się przy każdym ruchu wyrostków na piersi było... dziwne. Kiedy biegł tutaj, niosąc na plecach Uchihę, strasznie denerwowało go ich podrygiwanie przy każdym ruchu ciała. Takie obijające się, dziwne... Jak Hinata mogła z tym tak na co dzień żyć? Będzie musiał je jakoś usztywnić, żeby tak nie latały dopóki nie uda mu się przemienić w zwykłego siebie. Przemienić… Cóż, z tym przemienieniem się to nie była taka prosta sprawa...
W opisie techniki było coś dziwnego, czego nie do końca rozumiał. Według zwoju do wykonania techniki potrzebował "dojrzałej czakry". O co mogło chodzić z określeniem "dojrzała"? Patrząc na to, że raz udało mu się jej użyć, oraz że umysłem był 40-latkiem, zaś ciałem 12-latkiem, musiało raczej chodzić o dojrzałość umysłu. Technika pochłaniała masę czakry i normalny człowiek nie byłby raczej w stanie jej wykonać... więc może powodem, przez który nie był w stanie ponownie jej użyć było to, że jego czakra jeszcze nie odnowiła się wystarczająco?
Nagle dało się słyszeć pukanie do drzwi. Naruto przechylił głowę, patrząc ciekawsko w ich kierunku. Kogo tu niesie o tej porze?
- Mistrz Iruka? Co mistrz tutaj robi? - zapytał(a) Uzumaki, lustrując postać nauczyciela wzrokiem. Na pierwszy rzut oka widać było, że mężczyzna ukrywał coś za plecami. Iruka odwzajemnił spojrzenie, a później popatrzył z jakimś takim ciepłem w oczach na wciąż nieprzytomnego Uchihę.
- Hej, Naru. Przyszedłem do Sasuke, ale widzę, że jeszcze się nie obudził. Wszystko z nim w porządku?
- Raczej tak - wzruszył(a) ramionami, machając kilka razy nogami pod krzesłem. To było zabawne, że końcówkami stóp nie dosięgał(a) do podłogi.
- Zachował się naprawdę odważnie, kiedy osłonił cię własnym ciałem - uśmiechnął się Iruka, drapiąc się po policzku - Powinnaś podziękować mu, kiedy się obudzi.
Uzumaki wydęła jeden z policzków. Tak właśnie zamierzała, jednak nie chciała słuchać niczyich pouczeń pod tym względem.
- Właśnie, mistrzu Iruko! Co do egzaminu Sasuke...
- Wiem - przerwał jej mężczyzna - Mizuki zdążył mi się tym pochwalić nim mistrz Kakashi go dopadł. Dlatego właśnie tu jestem. Nie mogłem uwierzyć, że Sasuke Uchiha nie jest w stanie wykonać techniki, którą zawsze wykonywał perfekcyjnie już od pierwszych zajęć w akademii. Dlatego trzymałem go w sali chyba przez godzinę prosząc go o spróbowanie jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz...
- Czy to znaczy, że wyjątkowo pozwolisz mu powtórzyć egzamin? - ucieszyła się Naru.
- Nie. To znaczy, że zdał - powiedział Iruka, wyciągając zza pleców opaskę ninja - Chciałem mu wręczyć ją osobiście, ale nie wiem, kiedy się obudzi, więc może zostawię ją tobie, Naru? Wręczysz mu ją i przekażesz dobre wieści, kiedy się obudzi?
- Możesz na mnie liczyć, mistrzu! - wyszczerzyła się szeroko, odbierając od niego opaskę.
- Świetnie. Myślę, że dostając ją od ciebie ucieszy się nawet bardziej. W końcu z takim poświęceniem rzucił się, by cię chronić...
- Czy ty coś sugerujesz, mistrzu Iruko?!
Iruka zamiast odpowiedzieć uciekł z sali. Naru pokręciła głową. Mogła się tego spodziewać po tej technice. Iruka był strasznie uczuciowy. Pewnie teraz uciekł, bo zaczęło mu się zbierać na płacz przez to, że Sasuke jest taki wzruszająco bohaterski. Iruka czasem po prostu już miał takie odpały i zaczynał się nad czymś roztkliwiać, zalewając się przy tym łzami - Naru aż za dobrze poznała tę stronę swojego nauczyciela przed swoim ślubem z Hinatą w przyszłości. Miała tylko nadzieję, że Iruka, w jakimś dziwnym uniesieniu, nie zacznie ich teraz z Uchihą swatać. Tego by chyba nie zdzierżyła.
Naru westchnęła, odgarniając kilka nieposłusznych pasm włosów z grzywki. Oparła się o łóżko, na którym spał Sasuke, i też postanowiła chwilę się zdrzemnąć. Strasznie kleiły jej się oczy. Cóż, była w końcu nadal dzieckiem.
* * * * *
Otworzyła oczy, czując na twarzy powiew ciepłego wiatru. Wyprostowała się, rozglądając wokół.
No tak, była w szpitalu.
Zsunęła z ramion koc, który ktoś musiał na nią podczas snu zarzucić, i spojrzała w stronę otwartego okna, przez które wpadał do środka przyjemny wiaterek. Przy oknie stała znana jej ciemnowłosa postać, która naraz odwróciła się do niej, czując najwyraźniej, że jest obserwowana.
- Wreszcie się obudziłaś - powiedział na dzień dobry Uchiha.
- Ciebie też dobrze widzieć, draniu! - pokazała mu język - Wszystko z tobą w porządku?
- Tak. Słyszałem, że mnie tu przyniosłaś... Dzięki - burknął, odwracając głowę w bok.
- Spoko - wyszczerzyła się - Uratowałeś mi dupsko, kiedy leciał we mnie ten wielki shuriken, więc to ja powinnam ci dziękować!
Uchiha tylko pokiwał głową, kończąc najwyraźniej swój dzienny limit słów. Taki mały, dumny Sasuke...
- Możesz sobie zatrzymać moją bluzę - dodał niespodziewanie, a Naru przypomniała sobie wczorajsze paradowanie przed nim nago, bo z perspektywy chłopaka tak właśnie musiało to wyglądać. We wspomnieniach Uchihy Naruto od zawsze był dziewczyną, więc naskakiwanie na niego bez ciuchów... Trudno, najwyżej chłopak będzie miał traumę do końca życia. Nie żeby ogólnie znajdowali się w genjutsu i stojący pod oknem 12-letni Sasuke w ogóle nie istniał naprawdę...
- Super, zawsze chciałam mieć niebieską koszulę nocną! - ucieszyła się, majtając nogami pod krzesłem. Uchiha tylko skinął jej głową.
- Chcesz w niej też iść do zdjęć? - zapytał po chwili.
- Zdjęć? - przechyliła głowę, nic nie rozumiejąc.
- Chyba nie zapomniałaś, że dzisiaj przychodzi do wioski fotograf, który wszystkim, którzy ukończyli akademię, będzie robił zdjęcia do formularza rejestracyjnego, prawda?
- Aaaa, no fakt... Faktycznie nie chcę wyglądać na zdjęciu jak ktoś z klanu Uchiha! - wzdrygnęła się. Sasuke jedynie wbił wzrok w podłogę nic na to nie odpowiadając. Czy jej się zdawało, czy był on jakiś smutny? Chwila...
- Hej, Sasuke! - krzyknęła, zwracając na siebie uwagę chłopaka - Zupełnie o czymś zapomniałam!
- O czym? - uniósł brew, zakładając ręce na piersi.
- W nocy, zanim się jeszcze ocknąłeś, był tu mistrz Iruka i... zamknij oczy! - nakazała, chcąc zrobić to tak, jak wtedy Umino.
- Po co? - zmrużył oczy chłopak.
- Tajemnica! Zamknij!
Uchiha popatrzył z pretensją w sufit, najwyraźniej zły na los, który nasłał na niego rozwrzeszczaną blondynkę, ale w końcu posłusznie zamknął oczy.
- I nie podglądaj! - zastrzegła, zbliżając się do niego.
- Nie rób mi proszę niczego dziwnego.
- Za kogo ty mnie masz! - prychnęła, stając na palcach i zakładając na czoło Uchihy opaskę ze znakiem Konohy - No, gotowe! Możesz już otworzyć oczy!
- Komu ją ukradłaś? - zapytał, dotykając metalowego emblematu na opasce.
- Nikomu! - nadęła się - W nocy przyszedł tu mistrz Iruka i powiedział, że Mizuki wszystko mu wygadał. Podczas egzaminu w jakiś sposób zablokował twoja czakrę i dlatego nie byłeś w stanie wykonać nawet najprostszej techniki.
- Nie powinienem go powtórzyć, zamiast dostawać tę opaskę od tak? - zapytał z powątpiewaniem, choć Naru znała go na tyle dobrze, że widziała, że Sasuke się w głębi duszy naprawdę cieszy.
- Chyba zaimponowałeś Iruce swoim poświęceniem w chronieniu mnie - wzruszyła ramionami - Jakby nie było, gratuluję zdania akademii ninja, Sasuke!
- Dz... Dzięki - burknął, lekko się odsuwając i odwracając od niej głowę, a na jego policzkach wykwitł lekki rumieniec. Ach, Sasuke! Nie bądź taki nieśmiały!
- To, jako, że też zdałeś, bierz dupsko w troki. Idziemy się ogarnąć i potem na zdjęcia! - zarządziła Uzumaki, a Sasuke w wyraźnie lepszym humorze jej przytaknął. Razem opuścili szpital, by rozejść się w przeciwnych kierunkach zaraz przy wyjściu. Naru musiała przypomnieć sobie skąd wytrzasnęła wtedy te farbki do twarzy.
* * * * *
- Hej! Na pewno chcesz tak wyglądać?
- Jasne! Jasne! Zróbże to w końcu!
- Dobra... Tylko żebyś później tego nie żałowała...
Uzumaki pokręciła głową, szczerząc się i przybierając najdziwniejszą pozę, jaka jej przyszła do głowy.
- OK, uśmiech! - rzucił przygruby mężczyzna, naciskając na przycisk w aparacie. Dziwne pudełko chwilę pobuczało, by po chwili wysunąć z poziomej szparki u dołu gotowe zdjęcie.
Naru z zadowoleniem odebrała od mężczyzny fotografię i w podskokach pomknęła w dół budynku. Czas zobaczyć się z Trzecim!
Kiedy przyklejała swoją fotkę do wyznaczonego w formularzu miejsca, nagle ktoś zastąpił jej drogę. Odbiła się od twardego brzucha w granatowej koszuli, lecąc do tyłu na tyłek.
- Auć, auć, auć, auć, auć - pogładziła obtłuczone miejsce - Patrz, jak łazisz!
- Więc to naprawdę ty - usłyszała nad sobą głos Uchihy.
- Ano ja! Jakiś problem?
- Em... nie. Ty zawsze byłaś dziwna - podrapał się po głowie chłopak - Pomalowałaś się tak do zdjęć?
- No. Najlepszy mejkap w całej wiosce, nie? - wyszczerzyła się, a Sasuke wyciągnął do niej rękę, pomagając jej wstać - Ty już po zdjęciach?
- Tak. Moje wyszło dość normalnie w porównaniu z twoim - odpowiedział, wyciągając w jej stronę swój formularz ze zdjęciem. Ponura, idealna twarz łypała na nią groźnie ze zdjęcia.
- Huuu, ale nudziarz - przyjrzała się jego fotografii - Nawet do formularza musiałeś przybrać tą wyniosłą Uchihową minę.
- Taką mam po prostu twarz - wyszarpnął jej swój formularz z ręki - Ty za to nawet na zdjęciu musisz pokazać się od najgorszej strony.
- Od ZABAWNEJ strony - fuknęła na niego.
- Nie wierzę, że Trzeci przepuści tę twoją ZABAWNĄ stronę dalej.
- Ten staruch jest tak samo nudny jak ty, więc pewnie nie - wzruszyła ramionami - No i co z tego?
- Myślałem, że chcesz zostać Hokage?
- I zostanę! A że przy okazji napsuję trochę krwi tym staruchom, to w niczym mi to nie przeszkodzi!
Sasuke pokręcił głową, chowając ręce do kieszeni swoich jasnych spodni. Naburmuszony dzieciak już miał swój formularz ze swoim naburmuszonym zdjęciem, więc jak tu nadal stał jak kołek to musiał chyba na nią czekać. Czego on od niej chciał?
- Chcesz iść razem do akademii? - zapytała o pierwsze, co jej przyszło do głowy.
- Możemy.
W ciszy udali się do akademii ninja, w której jedną z sal w dniu dzisiejszym miano przeznaczyć rekrutacji. Kiedy dotarli do celu, Uzumaki od razu ciekawsko zajrzała do środka, widząc tam dwóch ninja siedzących w jednym końcu sali i puste krzesełko dla kandydatów w drugim. Oczywiście tak ukradkiem kukając, Naru musiała zachwiać się na jednej nodze i stracić równowagę, bo inaczej nie byłaby sobą. Kiedy zaczęła gorączkowo machać rękoma, próbując jakoś uratować się przed upadkiem, obaj rekrutujący już skupili na niej pełnię swojej uwagi. Jakimś cudem nie wyrżnęła się jak długa przed siebie, więc z dumą podparła się pod boki i wyszczerzyła do gapiących się na nią rekruterów.
- Zapraszamy - powiedział dziwnym tonem Trzeci Hokage, który był jedną z dwóch zasiadających w sali osób. Naru, słysząc zaproszenie, od razu przygotowała się do raźnego wmarszowania do pomieszczenia, unosząc nawet jedną z nóg do góry, jednak w ostatniej chwili przypomniała sobie o istnieniu Sasuke. Gwałtownie się wyprostowała i odwróciła za siebie, żeby zobaczyć Uchihę stojącego przy oknie z kompletnym brakiem wyrazu na bladej twarzy. To by było niegrzeczne tak go olać, kiedy przyszli tu razem, prawda?
- Ej, draniu! Chcesz iść pierwszy? - zapytała z pełną kulturką chłopaka, jednak ten pokręcił przecząco głową.
- Panie przodem - prychnął. Ależ on prychał! Przy każdej możliwej okazji.
Uzumaki skrzywiła się, a Sasuke bez słowa obrócił się, wyminął ją i przeszedł do poczekalni znajdującej się we wschodniej części budynku. Nie mogła z nim. Jak Uchiha w przeszłości był dziwny, tak tutaj chyba był już na coś chory. Nie miała jednak czasu myśleć nad tym, co mu dolega. Machnęła ręką na Uchihę i jego dziwne fochy i wparadowała do środka sali, z dumą wręczając Trzeciemu swój formularz rejestracyjny i siadając na wyznaczonym miejscu. Hokage uniósł otrzymany arkusz, patrząc na niego sceptycznie. Ponieważ Naru przyszła tu od razu po zdjęciach, zupełnie zapomniała o zmyciu z siebie swojego "makijażu" i wyglądała teraz identycznie jak na wklejonej w formularzu fotce. W niczym to jednak jej nie przeszkadzało. Przynajmniej nie będą mieli wątpliwości, że ona i dziewczyna na zdjęciu to jedna i ta sama osoba!
Trzeci chwilę studiował otrzymany formularz, po czym wydał z siebie niezadowolony pomruk. Po wyrazie twarzy starca widać było wyraźnie, że nie podoba mu się zawarta w nim treść. Zapewne z naciskiem na wklejone tam zdjęcie.
- Całą wieczność zajęło mi przybranie odpowiedniej pozy - pochwaliła się Naru, szczerząc się do niego - I po długim czasie zdecydowałam się na tą. Ale, sam przyznasz, bardzo artystycznie, no nie?!
- Zrobisz je jeszcze raz - twardo urwał jej wywód Trzeci.
- Co?! - krzyknęła z rozgoryczeniem.
- Zrobisz je jeszcze raz! - powtórzył tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- Nie ma mowy! - zaprotestowała, zakładając ramię na ramię. W sali zapadła cisza, gdy wraz z Hokage wbili w siebie uporczywe spojrzenia. Po chwili Naru uśmiechnęła się jednak chytrze. Ja ci dam się ze mną nie zgadzać, staruchu! - Przemiana! - wykrzyknęła, zamieniając się w nagą, seksowną blondynkę. Przybrała wyuzdaną pozę, prężąc się i robiąc błagalną minkę. Pamiętała dobrze, jak znakomity efekt dała ta technika w przeszłości w tej dokładnie sytuacji. Czerwone twarze obu mężczyzn, z których prawie dało się dostrzec buchającą parę, tylko utwierdziły ją w skuteczności jej techniki. Ha! Naru górą, staruchy do piachu! Popatrzyła z dumą na swoje nagie, kobiece atrybuty. Chociaż chwila… przecież ona była dziewczyną.
Trzeci razem z drugim egzaminatorem jakoś się opamiętali i równo zakryli twarze dłońmi. Po chwili jednak z nosa Trzeciego pociekła krew, a sam mężczyzna poleciał do tyłu na krześle. W tym czasie sama Naru spiekła buraka, uświadamiając sobie, co takiego właściwie zrobiła. Zaśmiała się nerwowo i odmieniła się w swoją młodszą, ubraną formę. Seryjnie poczuła się właśnie mega niezręcznie, kiedy ta technika miała za zadanie sprawiać, żeby to inni wokół niej czuli się niezręcznie! Cholera no… to było zabawne, kiedy była chłopakiem, ale jako dziewczyna zmieniająca się w nagą dziewczynę była trochę… no tak jakoś coś było nie tak.
- "Technika Seksapilu" - wycedził Trzeci, podnosząc się z podłogi i ocierając chustą krew z twarzy - Co za niedorzeczną umiejętnością się szczycisz. Słyszałem o niej od Iruki, ale ponoć zawsze zmieniałaś się w nagiego, muskularnego mężczyznę...
Uzumaki niepewnie się zaśmiała, odwracając wzrok z zażenowaniem. Bycie dziewczyną było całkowicie głupie! Żarty, które były zabawne, gdy robiła je jako chłopak, teraz były odbierane zupełnie inaczej i dotyczyło to również jej samej. Ta niepisana zasada mówiąca, że dziewczynki muszą zachowywać się poprawnie i nie powinny robić niczego choć w lekkim stopniu zboczonego właśnie uderzyła w Naru z całą mocą. Czemu rzeczy robione normalnie przez facetów przy robieniu ich przez dziewczynę zostawiały taki dziwny niesmak? Gdyby była chłopakiem to nieważne, czy przemieniłaby się w muskularnego faceta czy seksowną babkę, wszystko byłoby doskonałym, zbereźnym żartem. Mogłaby się nawet zamienić w nagiego Sasuke z cyckami i wszystko byłoby super! Jednak prawdziwa dziewczyna zamieniająca się w dziewczynę bez ubrań budziła... No takie zażenowanie i w niej, i w oglądających to. To było takie coś, czego się nie powinno robić "bo tak" i nawet nie wiedziała czemu to "bo tak" istnieje ani jaka jest jego przyczyna. Do kitu z tym dziwnym przeświadczeniami!
Kiedy Naru beształa się w myślach, Trzeci Hokage z wolna zdołał jakoś pozbierać się z ziemi. Postawił swoje krzesło do pionu i usiadł na nim jak wcześniej. Podrapał się po brodzie, patrząc gdzieś w kąt pomieszczenia.
- Przy okazji, Naru… Gdzie twój ochraniacz? - zapytał Trzeci, chcąc najwyraźniej jakoś zaradzić tej dziwnie przeciągającej się, niezręcznej ciszy.
- Oszczędzam go na spotkanie - wytłumaczyła, poprawiając żabiozielone gogle na głowie - Nie chcę, żeby za szybko się zniszczył.
- Rozumiem - chrząknął Hokage, po czym znów wziął złożony przez nią formularz do ręki i przeleciał po zawartej w nań treści wzrokiem - Wiesz, że spis wszystkich ninja Konohy złożony jest ze składanych podczas rejestracji formularzy, Naru? To powinien być dla ciebie ważny dokument, który pozostanie z tobą na lata - powiedział, obracając formularz w jej stronę i krytycznie wskazując na zamieszczone tam zdjęcie - Powiedz mi, czy takie zdjęcie powinno znaleźć się w tak ważnym dokumencie?!
- Czepiasz się! - nachmurzyła się - Jaką to niby komukolwiek zrobi różnicę!
Ich dalszą konwersację przerwało gwałtowne rozsunięcie się drzwi.
- Staruchu! Walcz ze mną! - krzyknął na wejściu malec w zbyt dużym szaliku, wparowując do sali. No tak, to jest ten moment, kiedy na scenę wkracza Konohomaru!
- Cześć! - pomachała mu wesoło Naru.
- Ja, czcigodny Konohamaru, będę Piątym Hokage! - krzyknął chłopiec, szarżując na siedzącego przy stoliku Trzeciego. Zupełnie zignorował powitanie dziewczyny. Naru skrzywiła się, obserwując, jak dzieciak przydeptuje własny szalik i pada jak niepyszny na ziemię. Malec zakrzyczał z bólu, a Trzeci poprawił lekko swój kapelusz. Po chwili do sali wpadła kolejna osoba - mężczyzna w średnim wieku i paskudnym, ciemnym stroju. A więc witamy w naszym gronie również napuszonego nauczyciela wnuka Trzeciego!
“Czcigodny Konohamaru” zwinął się na ziemi, powstrzymując łzy stające mu w oczach.
- Kto zastawił pułapkę?! - zapytał z pretensją nie wiedzieć kogo.
- Czy nic ci się nie stało, paniczu?! - przeraził się jego nauczyciel - Tu nie było żadnej pułapki!
Konohamaru podniósł głowę dopiero teraz dostrzegając obecność Naru. Wyszczerzyła się do niego.
- No jasne! - wstał i podszedł do niej, wskazując na nią paluchem - Wiem, że to ty zrobiłaś i teraz śmiejesz się ze mnie!
- Sam się wywróciłeś, idioto - pokazała mu język.
- Mówisz do wnuka Trzeciego Hokage, idiotko! - wrzasnął na nią, widocznie próbując ją wyprowadzić z równowagi.
- A co mnie to obchodzi! - prychnęła identycznie tak, jak robił to Uchiha i walnęła dzieciaka pięścią w głowę - Nie rzucaj fałszywych oskarżeń, ty zarozumiały durniu!
Konohamaru znowu padł, zamroczony jej ciosem, na ziemię, zaś Trzeci mruknął coś z ubolewaniem do siebie. Ninja w ciemnym ubraniu, który przyszedł po Konohamaru, rozłożył ręce, zamierając w szoku. Po chwili jednak podniósł swojego podopiecznego do pionu i uniósł palec wskazujący do góry. Szykowało się kazanie.
- Słuchaj - zaczął mężczyzna - Jesteś wnukiem Trzeciego Hokage. Nawet jeśli ktoś cię uderzył, nie możesz zwracać uwagi na takich ludzi. Nic dobrego z tego nie wyniknie. Ja, elitarny nauczyciel Ebisu, wiem najlepiej!
Mina Konohamaru z każdym słowem faceta zmieniała się na bardziej znużoną, jednak ninja kontynuował swój wywód:
- Chcesz zostać Piątym Hokage? Jeżeli będziesz się uczył ode mnie, tytuł Hokage będzie w zasięgu ręki... Tak! Nauka u mnie jest najlepszym skrótem na drodze do tytułu Hokage. Rozumiesz, paniczu? - paplał dalej zapatrzony w siebie Ebisu, który nawet nie zauważył, kiedy Konohamaru czmychnął w trakcie jego przemowy. Tak samo, jak i Naru, która kilka minut później usłyszała zdziwiony krzyk tego chwalipięty, gdy w końcu zorientował się, że oboje wyszli.
Naru, nie chwaląc się, sprytnie wykorzystała zamieszanie, jakie powstało przez pojawienie się dwójki rozwrzeszczanych osób w pomieszczeniu. Kiedy Hokage załamywał ręce nad swoim wnukiem, dziewczyna szybko pożegnała się i właściwie uciekła z sali, zostawiając Trzeciego sam na sam z jej formularzem rejestracyjnym i prowadzącym monolog Ebisu. Wiedziała, że Hokage w końcu po prostu się podda i zaakceptuje złożony przez nią formularz tylko dlatego, że nie będzie chciało mu się z nią użerać. Zadowolona ze swojego zwycięstwa, cicho pogwizdując, przemierzała więc z wolna uliczki Konohy. Za nią, w pewnej odległości, podążał Konohamaru. Dziewczyna doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że od opuszczenia wrót akademii jest śledzona i dlatego zerkała co jakiś czas do tyłu, a wówczas śledzący ją dzieciak nieudolnie się ukrywał.
- Przestaniesz w końcu za mną łazić? - zapytała, kiedy odeszli już spory kawałek od akademii - Nikogo nie nabierzesz na swoje nieudolne kryjówki.
Konohamaru na te słowa natychmiastowo odrzucił płachtę, za którą kiepsko się skrywał, i zaśmiał się z wyższością.
- Odgadłaś moją kryjówkę. Więc plotki o tobie są prawdziwe... - zaczął tajemniczo, podchodząc do niej i celując w nią paluchem - Kobieto! Pozwalam ci wziąć mnie pod swoją opiekę!
- Hę? - popatrzyła na niego z niechęcią, chociaż wewnątrz czuła ogromną ochotę już zacząć ich wspólny trening. Pomimo czekającego ją bólu przy spotkaniu z pięściami wściekłych kobiet, było to jedno z jej najdroższych wspomnień - Ty pozwalasz mi wziąć siebie pod opiekę? Jaki z ciebie łaskawca…
- W zamian naucz mnie Techniki Seksapilu, którą powaliłaś mojego dziadka! - zażądał dzieciak, zupełnie nie łapiąc jej sarkastycznej uwagi i w ekscytacji zaciskając dłonie w pięści. Naru tymczasem poczuła, że ciepło rozlewa jej się w serduszku. Konohamaru! On jeden nie zmienił się w stosunku do niej mimo zmiany płci! Dla Konohamaru jej technika była równie imponująca, jak wtedy, gdy była chłopakiem.
- Nie ma mowy - zagrała mimo to niedostępną zupełnie jak w przeszłości. Dobrze wiedziała, że to tylko wzmorzy zapał dzieciaka.
- Nie odmawiaj mi tak od razu! - oburzył się Konohamaru - Piękna siostrzyczko!
- Piękna siostrzyczko? - rozdziawiła usta na to określenie.
- Piękna! Silna! Wspaniała! - zaczął wymieniać dzieciak, najwyraźniej chcąc ją udobruchać. No fakt, dla dziewczyn przewidziane były inne komplementy...
- Rany, niech będzie... - zgodziła się w końcu, bo zaczęła czuć zawstydzenie.
* * * * *
- Słuchaj! Aby dobrze wykonać technikę musisz dobrze kontrolować "Czatrę"! - zaczęła wyjaśniać dziewczyna.
- "Czatrę"? - zapytał niepewnie Konohamaru, przypominając sobie swoją kotkę w brązowe paski o tym właśnie imieniu.
- Tak! Czatrę!
- Siostrzyczko, nie chodzi ci czasem o "czakrę"?
- Zamknij się. Utalentowani ninja tak właśnie mówią! - wciskała mu dalej kit.
- Ach, więc to dlatego! - podchwycił dzieciak.
- Więc czakra jest... - zaczęła Naru.
- Mówiąc w uproszczeniu - przerwał jej dzieciak, unosząc przemądrzałe palec wskazujący w górę - jest to energia potrzebna do wykonywania technik. Żeby wykonać technikę, musisz zmieszać czakrę, która w ciele zbierana jest ze wszystkich komórek, i energię duchową, której ilość powiększasz dzięki ćwiczeniom. Wtedy, po ułożeniu rąk w odpowiednią pieczęć, technika może zostać wykonana.
Uzumaki prychnęła, patrząc na trzymany przez chłopca zwój.
- Nie udawaj, że wszystko wiesz, kiedy czytasz ze zwoju! - skarciła go i wyrwała mu go z rąk - Jeszcze raz bez zwoju!
* * * * *
- Cóż, wiesz dużo - pochwaliła chłopca po przeturbowaniu go milionem pytań. W przeszłości nie była tak mądra, ale przez 40 lat życia co nieco dotarło do jej pustej głowy - Jednak, żeby dobrze wykonać technikę, potrzebujesz dwóch rzeczy.
- Dwóch rzeczy - powtórzył za nią jak mantrę Konohamaru.
- Ciężkiej pracy i odwagi.
- Ciężkiej pracy i odwagi?
- Tak. Przećwiczę ci tyłek, więc lepiej się przygotuj!
- Się wie, siostrzyczko!
- Dobra - zachęciła go - więc teraz wykonaj Technikę Przemiany!
- Hę? - zdębiał mały.
- Chcę zobaczyć, na jakim poziomie są twoje umiejętności - wytłumaczyła.
- Ale... W co mam się zmienić?
- Hm - zastanowiła się, szukając wzrokiem jakiejś ładnej pani - Najpierw stań się tamtą panią - nakazała.
- Żaden problem! - chłopiec zacisnął dłonie w pięści z zacięciem na twarzy, by zaraz złożyć je w pieczęć - Przemiana!
Dokładnie tak, jak przewidywała: Konohamaru stworzył istnego paszczura. Z nietęgą miną przyjrzała się uważniej tęgiej podobiźnie ślicznotki, którą mu chwilę temu wskazała. To wyglądało gorzej niż naprawdę nieudana karykatura.
- I co? - zapytał dzieciak - Wyglądam jak ona?
- Więc... yyy... Całkiem podobna...
Uzumaki podrapała się po policzku, już czując na sobie pięść kobiety, która właśnie zaczęła zmierzać, z furią wypisaną na twarzy, w jej kierunku. Naru mogłaby przysiąc, że naprawdę widziała lecące w jej stronę pioruny ciskane z oczu wściekłej ślicznotki. Nie minęło kilka sekund, a kobieta znalazła się przed nią.
- Coś ty powiedziała?! - zazgrzytała zębami, unosząc zaciśniętą w pięść rękę, by po chwili wyprowadzić cios. Naru zamknęła oczy, akceptując fakt, że jej się należało.
- Pamiętaj, paniczu - zaszczebiotała kobieta zaraz po tym, jak posłała Naru na glebę - Jeśli chcesz zamieniać się we mnie, następnym razem postaraj się być trochę śliczniejszy.
Piękność z potężną pięścią po chwili paplaniny się pożegnała, a Konohamaru lekko się zatrząsł wypuszczając z płuc powietrze, które do tej pory najwyraźniej wstrzymywał.
- Jest straszna... - powiedział, a Uzumaki tylko ze zrezygnowaną miną popatrzyła na niego z ziemi. Była doskonałym obrazem możliwości wspomnianej “strasznej kobiety”.
- Em, żyjesz jakoś? - zapytał niepewnie jej podopieczny, a Naru z trudem podniosła się z ziemi.
- Jeszcze jakoś tak - skrzywiła się - Dobra! Do wesela się zagoi! Naszym następnym celem będzie księgarnia! - zadecydowała, łapiąc Konohamaru za rękę.
- Się wie, siostrzyczko! - krzyknął z entuzjazmem, dając się jej ciągnąć w wyłącznie pannie Uzumaki znanym kierunku.
Szybko znaleźli się przed księgarnią. Nim otworzyli drzwi lokalu, Naru przycisnęła palec do ust, gestem pokazując chłopakowi, że ma być cicho. Dziewczyna ostrożnie otwarła drzwi i cicho przemknęła do odpowiedniego działu, prowadząc Konohamaru za sobą. Złapała tam jeden z kolorowych magazynów, otwierając go i pokazała dzieciakowi zdjęcie hojnie obdarzonej przez naturę pani w seksownej pozie. Na twarz Konohamaru wypłynął zbereźny uśmieszek. Naru spodziewała się, że sama ma teraz podobny wyraz twarzy.
Nim przerzucili magazyn na kolejną stronę, pojawiła się za nimi właścicielka lokalu.
- Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że czytanie takich gazet jest niedozwolone w twoim wieku, Naru?! Czyś ty przyprowadziła tu z sobą wnuka Trzeciego?!
* * * * *
- Nasz następny cel… to ta łaźnia…! - oznajmiła wymordowana za wszystkie czasy Naru z wielkim limem pod okiem. Było znacznie gorzej niż kiedy wbiła tam jako facet w przeszłości, bo poza bęckami dostało jej się naprawdę długie kazanie, jak to taka panna w jej wieku może się tak zachowywać, jak jej nie wstyd i tak dalej. Szczerze wolałaby oberwać nawet i 4 razy tyle, byle tego nie słuchać - zaproponowała to nawet tej starej jędzy, ale oczywiście dostało jej się jeszcze kolejne kazanie o szacunku do starszych i tym, że kobietom wieku się nie wypomina… Niech ktoś ją zamieni znowu w faceta i jak chce to bije codziennie, ale nigdy więcej takich kazań…
- Siostrzyczko…? - szturchnął ją Konohamaru, a ona spojrzała na niego z pustką w oczach - Wszystko w porządku? Źle wyglądasz...
- Konohamaru… - jęknęła, ale zaraz potrząsnęła głową i poklepała się kilka razy po policzkach. Ten dzieciak przecież na nią liczył! Musieli dokończyć trening!
- Przepraszam, że tylko tobie się obrywa, ja…- zaczął, ale przerwała mu, bo to nie był czas na smęty!
- Trudno! Nieważne! Nie przejmuj się! - krzyknęła, waląc go pięścią po plecach - Skupmy się na treningu! To ostatni etap! Wejdźmy tam!
- Tak jest, siostrzyczko! - wrzasnął Konohamaru, zachęcony jej werwą, i oboje wykonali przemianę.
- Do środka! - zarządziła, ale chłopak (będący teraz przygrubą brunetką) nawet nie ruszył się z miejsca, tylko spojrzał na nią niepewnie.
- Em… Czy ty zamieniłaś się w samą siebie?
Naru dopiero teraz uderzyło, co takiego zrobiła.
- Emm... No tak… Ale mniej biuściastą, widzisz? - wskazała na swoją pierś - Inaczej inne kobiety byłyby zazdrosne o mój wygląd i znowu mnie pobiły!
Konohamaru skinął ze zrozumieniem głową, a Naru odetchnęła z ulgą, dziękując za tak łatwe akceptowanie tłumaczeń przez dzieci w wieku Konohamaru. Oboje skinęli do siebie głowami i wparowali do przedsionka łaźni publicznej.
- Naru - powitało ją zaraz na wejściu wściekłe spojrzenie Sakury - Mam nadzieję, że tym razem niczego nie odwalisz. Ja na szczęście już wychodzę! - prychnęła wściekle, przechodząc obok niej owinięta w wyłącznie ręcznik. Nie miała pojęcia, o co jej mogło chodzić, więc po prostu wzruszyła ramionami.
- To... idziemy dalej? - zapytała nieco zbita z tropu Naru. To było w ogóle dziwne, że nikt jej stąd nie wyrzucał z głośnym piskiem.
- Idziemy! - potwierdził Konohamaru, drepcząc radośnie obok w swojej dość paskudnej dla oka postaci.
Naru była tu tak w sumie pierwszy raz - w końcu jako facet zazwyczaj dalej niż za przedsionek nie była w stanie dotrzeć. Wiedziała jednak, że za przedsionkiem znajduje się szatnia, więc siłą rzeczy dalej musiało znajdować się pomieszczenie z baliami z gorącą wodą. Wszystko, włącznie z zagospodarowaniem miejsca w lokalu, wyglądało bardzo podobnie do tego, co widziało się w męskich łaźniach publicznych. Było jednak zdecydowanie czyściej i bardziej zadbanie. I pachniało tak jakoś ładniej, trochę kwiatowo.
Udając pewną siebie, Uzumaki pokierowała chłopaka do szatni, żeby oboje mogli się rozebrać przed pójściem dalej i... nagle poczuła się jakoś dziwnie. Przecież ona była teraz faktycznie dziewczyną i chciała rozebrać się przed młodszym od siebie dzieciakiem. Może to jakaś trauma po kazaniu jędzy z księgarni, ale czuła, że jest w tym coś niewłaściwego.
Konohamaru zupełnie nie zwrócił uwagi na nagłą zmianę jej zachowania, zbyt zaambarasowany nowym przeżyciem. Zadowolony z ich zabawy błyskawicznie zrzucił z siebie ciuchy i owinął się w jasny ręcznik.
- Na coś czekamy, siostrzyczko? - zapytał w końcu, nieco zdezorientowany jej niemrawą miną.
- Em... Tak... Znaczy nie! Znaczy… mam dla ciebie ściśle tajną misję, tak! - wymyśliła na poczekaniu - Musisz sprawdzić w sali obok, czy nie ma tam mojej największej rywalki!
- Się robi! - zasalutował dzieciak i pomaszerował w stronę drugiej sali. Uzumaki odetchnęła z ulgą, gratulując sobie pomysłu, i zsunęła z siebie pomarańczową bluzę - Siostrzyczko, a jak ta twoja rywalka wygląda? - usłyszała obok siebie Konohamaru, który widać zawrócił w połowie drogi.
- Eeeeem…!! P-pomyślmy... - podrapała się po policzku, osłaniając nieporadnie swoje nagie piersi i myśląc o jakichś cechach wyglądu. Od razu na myśl przyszła mu Hinata, której ciała znał każdy detal: w końcu spała obok zawsze kiedy tylko nocował w domu - Moja rywalka ma długie ciemne włosy... Nie, czekaj! Krótkie ciemne włosy z takimi dłuższymi kosmykami po bokach... I takie mleczne oczy bez źrenic.
- Przyjąłem, siostrzyczko! - zasalutował znowu i pomaszerował w głąb przebieralni ku drugiej sali. Naru odetchnęła z ulgą i szybko ściągnęła z siebie ubrania, owijając się ręcznikiem. Zaraz po tym, jak skończyła, rozejrzała się za Konohamaru. Dzieciaka nadal nie było, więc trzeba było pójść za nim. Wszystkie kobiety w łaźni łypały na nią nieprzychylnie, więc miała nadzieję nie wpaść na nikogo, kto będzie do niej naprawdę wrogo do niej nastawiony z zapewne nieznanych jej przyczyn.
Nim Naru dotarła do przesuwnych drzwi odgradzających przebieralnię od sali z drewnianymi baliami wypełnionymi wodą, minęła cały tabun roznegliżowanych kobiet. Ze zdziwieniem uświadomiła sobie, że jej to zupełnie nie rusza... Czy ta zakazana technika również pozmieniała jej coś w głowie i nie kręciły jej już kobiety? Zatrzymała się i zajrzała pod swój ręcznik. Za sprawą przed chwilą użytego jutsu jej piersi były znacznie mniejsze niż normalnie... Znaczy się "normalnie"... Były mniejsze od piersi jej kobiecej wersji, w którą przypadkowo przemieniła się za sprawą zakazanej techniki, o!
- N-Naruś? - usłyszała obok nieśmiały głos i odwróciła się w stronę Hinaty - C... Co ty r-robisz?
Uzumaki popatrzyła na zaróżowioną twarz Hinaty, zastanawiając się czy jej przyszła żona przypadkiem nie zachowywała się w tym wieku już normalnie w stosunku do kobiet, ale nie umiał odpowiedzieć sobie na to pytanie. W przedszkolu mała Hyuuga czerwieniła się na widok wszystkich, ale w akademii ninja chyba już zachowywała się bardziej normalnie? Naru wbiła znów wzrok w swoje piersi, jakby szukając w nich odpowiedzi na to pytanie i po chwili uświadomiła sobie, że w sumie niewiele pamięta na temat Hinaty z tych czasów. Szalał wtedy za Sakurą i dzień i noc lał się z Sasuke na treningach, nie miał czasu zaprzątać sobie głowy nieistotnymi dla siebie osobami - do których Hinata wtedy zdecydowania się zaliczała.
- N-N… N-N-Naruś? - wydukała Hinata już zaczerwieniona na twarzy aż po cebulki włosów, a Uzumaki uświadomiła sobie, że chyba kilka minut już tak stoi i gapi się we własne cycki.
- Aaa! - krzyknęła, nie wiedzieć czemu zawstydzona swoim zachowaniem - Widzisz, Hinacia, coś mi wyskoczyło ostatnio na cycku!! No i dlatego, i ten... Sprawdzam, czy już zniknęło!!!
- Ach!! Och... T-trochę znam się na zmianach s-skórnych. M-mogę z-z-zobaczyć?! - zapytała, prawie się zapowietrzając.
- Nie ma potrzeby, już zniknęło!! - również spaliła buraka blondynka, odsuwając się od drugiej dziewczyny.
- A... Och... J-j-ja... - zaczęła nerwowo stykać ze sobą i rozłączać palce wskazujące Hinata - J-j-ja... Przepraszam!! - wrzasnęła i uciekła, chowając czerwoną z zażenowania twarz w dłoniach.
Kiedy Hinata zniknęła z zasięgu jej wzroku, usta Naru rozciągnęły się w poziomą linię, po czym pieprznęła się w głowę. Co to była w ogóle za akcja? Co tu się przed chwilą odwaliło i co z nimi było nie tak? Czemu obie czerwieniły się gorzej niż dojrzałe piwonie, kiedy nic się takiego nie stało? Przecież obie były dziewczynami, prawda?
Poklepała się po policzkach, próbując włączyć jakoś mózg. Pewnie efektywniej byłoby walnąć się w głowę, ale miała już na dzisiaj dosyć guzów od ciągłego obrywania w łeb. Nie żeby jeszcze przed chwilą sama sobie poprawiła…
Naru Uzumaki miała teraz przed sobą do rozwiązania problem ogromnej wagi. Problem mieszczący się w ramach pytania: czy jako dziewczyna mogła podobać się Hinacie Hyuudze? Co rodziło kolejne pytanie! Czy Hinata była bi? Jako jej mąż w sumie nigdy jej nie pytał o orientację, więc może była? Poza tym czy obecnej jej, 12-letniej kunoichi Naru Uzumaki, mogła podobać się Hinata? Na widok Sakury nie poczuła absolutnie niczego, więc czemu z Hinatą było inaczej? Czy to zasługa ich małżeństwa? Przecież jak się zestarzała to zaczęła być w stosunku do niej całkiem obojętna. Więc… Czy to znaczyło, że leciała na 12-letnie brunetki? Czy powinna się poddać dobrowolnemu aresztowi, bo zaczynała stanowić zagrożenie dla społeczeństwa?
- Siostrzyczko, melduję, że teren czysty! - pojawił się przed nią Konohamaru, wyrywając ją z coraz bardziej i bardziej przerażających rozmyślań - Dlaczego jesteś taka czerwona?
- Haa... Sama chciałabym wiedzieć... - popatrzyła na dzieciaka pustym wzrokiem.
- To idziemy wygrzać się w gorącej wodzie w towarzystwie gorących kobiet? - zapytał chłopak, śmiesznie poruszając brwiami.
Uzumaki potarła się po skroniach. Miała mętlik w głowie i straciła ochotę na wszystko. Może powinna popatrzyć na gołe babki w przynajmniej legalnym wieku choćby po to, żeby naprawić swój spaczony mózg? A może powinna poprosić już teraz o skucie i separację od normalnych ludzi?
- No dobra - burknęła w końcu, żeby nie wyjść na niewiedzącą czego chce babę z okresem. Jak po to tu przyszli, żeby iść posiedzieć w tych baliach z gorącą wodą, to powinni swój plan zrealizować do końca.
- Hurra! - zakrzyknął Konohamaru, rzucając się w stronę przejścia do części kąpielowej. Naru powłoka się niczym na stracenie za nim.
Siedzieli tak w tych baliach chyba przez godzinę, aż Konohamaru nie zaczął przysypiać.
- Ej, wstawaj - potrząsnęła dzieciakiem za ramię, kiedy ten prawie kompletnie osunął się do wody - Chodźmy stąd wreszcie. Zaliczyłeś.
- Zaliczyłem?! - ucieszył się Konohamaru - Hurra!!
Dzieciak wyskoczył z bali, z ekscytacji przerywając Technikę Przemiany.
- Oops - zaśmiał się już w męskiej postaci. Naru wygramoliła się za nim, bo w końcu cały czas była owinięta ręcznikiem. Kobiety wokół nich rozpierzchły się, zasłaniając się przed wzrokiem wnuka Trzeciego Hokage. No tak, wnuk Trzeciego, jemu się nie oberwie…
Uzumaki powiodła chłopaka do przebieralni, gdzie oboje przebrali się w swoje zwykłe ciuchy. Dziewczyna oczywiście osłaniała przy tym strategiczne miejsca przed nieletnim wzrokiem dzieciaka, co w sumie nie było zbyt trudne, gdyż ten zupełnie nie zwracał na nią uwagi. W końcu w jego wieku nie myślało się jeszcze o tych rzeczach.
- Teraz będę już w stanie używać Techniki Seksapilu? - zapytał z ekscytacją Konohamaru, kiedy opuszczali łaźnię - No bo zdałem, no nie?
- Pewnie, że tak - pokiwała głową Naru - Teraz to już tylko kwestia treningu.
- Tak jest, siostrzyczko!
Kiedy dotarli na skraj lasu, Uzumaki się w końcu zatrzymała.
- Musisz teraz ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć! - pouczyła go - Dawaj, spróbuj wykonać technikę przemiany!
- Tak jest, siostrzyczko! - zakrzyczał, składając dłonie w pieczęć - Przemiana!
Uzumaki odwróciła głowę, wiedząc jaki widok ją czeka. Paskudne przemiany Konohamaru zapadły jej jednak na tyle mocno w pamięć, że była w stanie na zawołanie je przywołać z umysłu - nie chciała jeszcze bardziej utrwalać sobie tego widoku, żeby wielkowargie brzydule zaczęły śnić jej się po nocach.
- No i jak wyglądam? - zapytał Konohamaru, żądając jej uwagi.
- Spróbuj jeszcze raz! - krzyknęła na niego, nawet nie patrząc na efekt jego przemiany.
- Cooo? Serio? - zapytał smutno, a Naru z westchnieniem zdecydowała się jednak zerknąć. Przetarła oczy, bo nie mogła uwierzyć w to, co właśnie zobaczyła: przed nią stała piękna, seksowna brunetka. Dziewczyna zamrugała kilkanaście razy, ale nie przewidziało jej się.
- Naprawdę ci się udało - rozdziawiła ze zdziwienia usta - Ale jak?
- Hmph - założył na piersi ręce chłopak, wracając do swojej postaci - Spędziliśmy tyle czasu w tej łaźni, że zapamiętałem chyba każdy szczegół ciał siedzących tam bab.
- Cóż... Coś w tym może być - podrapała się po głowie Naru. Do wykonania Techniki Przemiany, poza kontrolą czakry rzecz jasna, kluczowym elementem była wiedza na temat celu naszej przemiany.
- Twój wygląd też zapamiętałem, zobacz! - wyszczerzył się - Przemiana!
Przed nią stanęła jej idealna kopia, która przybrała jedną z seksownych póz, które widzieli w magazynie z tamtej księgarni. Uzumaki ciekawie się sobie przyjrzała. Faktycznie była całkiem ładna. Ona to miała jednak wrodzony talent do tej techniki... Chociaż te jej wielkie piersi były jednak z lekka przesadzone...
- I jak? - zapytał Konohamaru, wdzięcząc się do niej - Jestem idealną, seksowną siostrzyczką!
- No... Wyszłam ci całkiem dobrze... - zacmokała - Dobra robota!
- Mogę też pokazać ci się w wersji bez ubrania! - wyszczerzył się do niej chłopak, za co od razu oberwał pięścią po głowie.
- Jako twoja nauczycielka zasługuję na szacunek i nie powinieneś się we mnie przemieniać! - zarządziła twardo - Zapamiętaj to sobie, Konohamaru!
- Tak jest, siostrzyczko! - zasalutował, podnosząc się z ziemi. Po chwili jednak w jego oczach zebrały się łzy.
- Aż tak ci mocno przywaliłam? - nieco przestraszyła się tak mocną reakcją - Przecież nie uderzyłam cię chyba tak mocno... Prawda? Ej? Konohamaru...?
- Nie-e - pociągnął nosem chłopak - Wszystko gra. Po prostu... Po prostu… Nazwałaś mnie "Konohamaru".
- Ach... O to chodzi - podrapała się po karku - Kumple mówią sobie po imieniu! Bo w końcu jesteśmy kumplami, nie?
- Kumplami - zaszkliły mu się oczy - Jesteś najlepsza, siostrzyczko! - rzucił się na nią, obejmując ją w pasie i rycząc już na całego.
- No już, już - poklepała go po plecach.
- Moje imię, "Konohamaru", nadał mi dziadek na część naszej wioski, Konohy. Niby fajnie, ale wiesz co? Mimo że wszyscy powinni już dawno przyzwyczaić się do tego imienia, nikt mnie tak nie nazywa! - poskarżył się dzieciak, wycierając nos w jej pomarańczową bluzę - Jeżeli ktokolwiek mnie gdziekolwiek widzi, widzi mnie tylko jako wnuka Hokage. I wołają na mnie “hej, to wnuk Hokage!”, “jak się masz, wnuku Hokage?”. Zupełnie nikt nie uznaje mnie jako mnie. Mam tego dość! Więc... Dlatego... Dlatego tak bardzo chcę zostać Hokage!
Uzumaki westchnęła.
- Idioto - pacnęła go lekko po głowie, odklejając przytulnego do siebie chłopaka. Gówniarz usmarkał jej całą bluzę - Kto niby uznałby kogoś takiego jak ty?
- O co ci chodzi? - zmarszczył nieco brwi, patrząc na nią z niezrozumieniem.
- Tytuł Hokage nie jest czymś, co byle gówniarz może sobie wziąć - zganiła go - To nie takie proste, wiesz? W kółko tylko powtarzasz "Hokage" i "Hokage"... Jeżeli tak bardzo chcesz tytułu Hokage...
- To co?! - zdenerwował się, zaciskając dłonie w pięści.
- To najpierw musisz pokonać mnie! - znowu trzepnęła go po głowie i uśmiechnęła się z nostalgią, wbijając oczy w niebo z wolna zmieniające swoją barwę na wieczorny złoto-purpurowy kolor - Tytuł, o którym tak lekko mówisz, to Hokage. Jest on przyznawany największemu ninja w wiosce. Żeby urosnąć w siłę, musiałem radzić sobie z wieloma ciężkimi przeżyciami i często byłem zagubiony. Ale wiesz, w końcu jednak znalazłem kogoś, kto mnie zaakceptował i docenił - uśmiechnęła się, widząc w myślach twarz Iruki - Ale osiągnięcie tego było niesamowicie trudne! Musisz być na to przygotowany...
- Czemu pod koniec zaczęłaś mówić w formie męskoosobowej? - przechylił głowę Konohamaru, ignorując całą istotę jej wypowiedzi.
- W drodze do bycia Hokage nie ma drogi na skróty i... Czekaj, co? - przerwała, gdy dotarły do niej z opóźnieniem słowa chłopaka.
- Gadasz jak chłopak, a jesteś dziewczyną! - pokazał jej język, opluwając całe jej starania skonstruowania niosącej przekaz wypowiedzi - I przestań mnie pouczać, jakbyś była kimś wyjątkowym! Już dłużej nie pozwalam ci się sobą opiekować! I nie będę cię więcej nazywać siostrzyczką, hmph!
- Rozumiem... - pokiwała głową. Chciała być na niego zła, ale Konohamaru był jeszcze głupim gówniarzem. Zupełnie nie rozumiał wagi słów, które do niego kierowała. Kiedyś zrozumie, teraz jedyne, co jego dziecięcy umysł był w stanie ogarnąć, to zostanie rywalami.
- Od dzisiaj jesteś moją przyszłą żoną!
- Tak, jesteśmy przyszłymi żonami - zgodziła się Naru, przypominając sobie, jak również w przeszłości Konohamaru zadeklarował, że są rywalami w walce o tytuł Hokage. Bycie przyszłymi żonami równało się prześciganiu się w dążeniu do doskonałości opanowanych technik, szukaniu nowych sposobów na zaskoczenie przeciwnika, rośnięciu w siłę, rywalizacji... - ...czekaj... co?! Jak?! Co ty pieprzysz z jakimiś przyszłymi żonami, Konohamaru?! Chyba chciałeś powiedzieć “rywalami”?
- Nie! Jesteś jedyną normalną i do tego najładniejszą dziewczyną w całej wiosce! - zadarł w górę głowę dzieciak, stając dumnie naprzeciw niej - Kiedy dorosnę i zostanę Hokage, to się z tobą ożenię!
- Że jak?! Czekaj gówniarzu, jakim Hokage?! - wkurzyła się na jego głupotę - To ja zostanę Hokage! Będziemy walczyć o tytuł Hokage! Tylko poczekaj, jak przetrzepię ci wtedy tyłek i zostawię daleko w tyle z umiejętnościami, gówniarzu!
- Hmph! - skrzyżował ręce na piersi - Teraz możesz być wyższa i silniejsza, ale w przyszłości się to zmieni!
- Zmieni to się zaraz ilość guzów na twojej głowie! - uniosła zaciśniętą pięść w górę, a Konohamaru lekko się od niej odsunął.
- Teraz może i nie jestem wystarczająco silny, ale w przyszłości będę najsilniejszy ze wszystkich! - zapowiedział odwracając się do niej tyłem - A wtedy będziesz moja, przyszła żono Hokage! - zakrzyczał, puszczając się biegiem przed siebie.
- Chyba w twoich snach! - wrzasnęła za nim, próbując się opanować, bo ręka aż ją świerzbiła, żeby mu porządnie przypieprzyć. Opanuj się, Naru, to jeszcze dzieciak. Jak puszczą ci nerwy to serio możesz mu zrobić krzywdę...
* * * * *
Sasuke Uchiha rozejrzał się po poczekalni. Na zewnątrz już zmierzchało, a nadal nikt nie zaprosił go do sali. Liczył na to, że Naru go zawoła, ale, z jej zdolnościami do wpadania w tarapaty, naprawdę nie zdziwiłby się, gdyby siedziała tam choćby do jutra... Westchnął, zastanawiając się, czy nie powinien jednak podejść i zapukać i może sprawdzić, czy wszystko z dziewczyną w porządku. Może dostała jakąś karę za pajacowanie przy rejestracji? Stawiać się przed Hokage z twarzą pomalowaną w jakieś szlaczki farbkami... To mogło przekroczyć pewną granicę obrazy autorytetu. Cóż, ta pomylona blondynka sama zgotowała sobie taki los, więc nie powinien się nią przejmować.
Uchiha był bardzo cierpliwy, ale w końcu postanowił się podnieść i przejść do sali. Stanął przed drzwiami i delikatnie w nie zapukał. Odpowiedziała mu cisza.
- Sasuke Uchiha? - usłyszał obok siebie, nim sięgnął ku drzwiom - Co tu robisz o tej porze?
- Czcigodny Trzeci Hokage? - zdziwił się, ale skłonił lekko głowę, okazując starszemu szacunek - Długo nikt mnie nie wywoływał, więc postanowiłem zapukać.
- Wywoływał? - podrapał się po brodzie Trzeci - Czy dobrze rozumiem, że czekałeś przez cały ten czas aż ktoś cię zawoła?
- Zgadza się, czcigodny Hokage - potwierdził Uchiha - Mam ze sobą formularz rejestracyjny - pokazał papier znajdujący się w jego dłoni.
- Rozumiem... Jesteś bardzo cierpliwym chłopcem, Sasuke.
- Dziękuję, czcigodny Hokage. Ninja musi wykazywać się cierpliwością.
- Taak... - uciekł gdzieś w bok wzrokiem starzec - Więc, pozwól, że wezmę od ciebie twój formularz i możesz już iść do domu.
- Dziękuję, czcigodny Hokage - skłonił głowę Uchiha, podając mu swój formularz rejestracyjny, po czym odwrócił się i odszedł.
Hokage podrapał się po głowie. Rejestrację kandydatów na ninja zakończyli trzy godziny temu. Sam był tu teraz wyłącznie dlatego, że zapomniał o zabraniu z sali swojej czapki. Czy ten mały Uchiha siedziałby tu przez całą noc, gdyby nie przyszedł? Cóż… Nie był to widać zbyt rozgarnięty chłopiec. Nowe pokolenie ninja zapowiadało się dość niezwykle.
QC: Samidare
Z dedykacją dla ayanami
\(º □ º l|l)/
| ⇠ Poprzednia część | Następna część ⇢ |
|---|

Komentarze
Prześlij komentarz