Prolog
Hinata wróciła z łazienki do klasy, mając dziwne przeczucie, że coś jest nie tak. Razem z rodzicami przeniosła się do malowniczego miasteczka w północnej części Polski zaledwie tydzień temu, jednak była naprawdę zachwycona tym, jak bardzo ludzie są tutaj pomocni i mili. Dlatego tym bardziej zdziwiło ją to nieprzyjemne uczucie krzyczące w głowie, że stało się coś niedobrego. A może dopiero coś się stanie?
Dziewczyna rozejrzała się wokół, wiodąc oczami po całej klasie i siedzących w niej osobach. Jakiś chłopak uśmiechnął się pod jej spojrzeniem, inny nieśmiało jej pomachał - oczywiście i jednemu, i drugiemu również posłała w odpowiedzi delikatny uśmiech. Mimo zlustrowania klasy kawałek po kawałku wzrokiem, nie zauważyła, żeby cokolwiek było nie tak.
- Jesteś przewrażliwiona - westchnęła cicho. Wiedziała, że często mówi sama do siebie, ale tak jej to weszło w nawyk, że machała już na to ręką. Najwyżej ludzie pomyślą, że jest troszeczkę dziwna, trudno.
Negatywne przeczucie wciąż nie chciało minąć, więc wbiła oskarżycielski wzrok nawet w sufit nad swoją głową, w razie gdyby ten miał zamiar się nagle zawalić. Nic się jednak takiego nie wydarzyło: sufit wyglądał perfekcyjnie w porządku i nawet najmniejsze pęknięcie nie chciało ukazać się na jego śnieżnobiałej powierzchni.
- Boże, niech zadzwoni już ten dzwonek, bo zaraz zwariuję - jęknęła, wyciągając się na ławce. W ich klasie, jako tej niby bardziej uzdolnionej, bo o profilu matematyczno-sportowym, wszystkie ławki były jednoosobowe. Dyrektor placówki stwierdził, że depresyjnoszare biureczka będą idealnie pasowały do minimalistycznie urządzonego wnętrza. Ponoć na początku były tu w ogóle szare również wszystkie cztery ściany, ale po narzekaniach nauczycieli, że czują się we wnętrzu klasy jak w trumnie, każda ściana została pomalowana na inny, przyjemny dla oka kolorek. Był to na tyle ewenement w obrębie ich szkoły, że nawet powstały przedziwne teorie na temat niestandardowego wyglądu ścian. Najpopularniejszą teorią była chyba ta, że ich wyjątkowe wnętrze było wynikiem niezgody pomiędzy prowadzącymi co do wyboru koloru pomieszczenia: dyrektor miał rozwiązać konflikt pomiędzy nauczycielami po prostu decydując się na użycie wszystkich zaproponowanych barw. Inna popularna teoria mówiła o przegranym przez dyrektora zakładzie, jeszcze inna o pomyłce firmy remontowej... Bez względu na powód, dzięki decyzji dyrektora bądź sił wyższych, znudzeni uczniowie mogli teraz wybrać sobie czy wolą gapić się na ścianę w kolorze niebieskim, zielonym, fioletowym czy pomarańczowym. Choć gapienie się na akurat pomarańczową ścianę w trakcie zajęć mogło nie być najlepszym pomysłem - znajdowała się ona w końcu za ich plecami.
Powoli do klasy zaczęło przybywać uczniów, co było znakiem zbliżającego się dzwonka. Przerwa po piątej lekcji była tu najdłuższą z przerw i nazywano ją również obiadową. Nim jeszcze wszyscy zdążyli się zejść do klasy, rozbrzmiał z korytarza dzwonek.
- Good afternoon - przywitała się z nimi ich anglistka, wchodząc do pomieszczenia. Pani Yuuhi była wysoką i elegancką 30-latką, która poza angielskim znała jeszcze 3 inne języki: język polski się jednak do nich nie zaliczał - Should we wait a little bit longer? - zapytała, rozglądając się po w połowie pustej klasie. Wiele osób nadal nie wróciło po przerwie.
Nikt kobiecie nie odpowiedział, więc z westchnieniem usiadła za biurkiem. Pokręciła z wyraźnym rozbawieniem głową.
- Don't be so shy - zrugała ich z udawaną pretensją w głosie - While we are waiting for our friends to come, have a look at page 55.
Hinata schyliła się do swojej torby, żeby wyjąć podręcznik do angielskiego, i wtedy, w końcu, odkryła powód świdrującego jej głowę przeświadczenia, że coś jest nie w porządku: na haczyku pod jej ławką, na którym powinna wisieć torba dziewczyny, zionęła pustka. Wyjmowała z torby książki na biologię jeszcze lekcję temu, a nie zabrała jej przecież ze sobą do łazienki, żeby móc tam torbę w roztargnieniu zostawić...
- Hinata? - usłyszała nad sobą i lekko się zaczerwieniła - Have you forgotten your student's book?
- My bag isn't here - wydukała zawstydzona. Chciała wytłumaczyć, że jeszcze lekcję temu miała ją pod biurkiem i nie wie, gdzie nagle zniknęła, ale angielski był jedynym z przedmiotów, z którym nie radziła sobie zbyt dobrze. Wykładowczyni musiała dostrzec jej zdenerwowanie, bo uśmiechnęła się do niej pokrzepiająco.
- All right, I'll help you look for it after our lesson. Could you move your desk next to somebody who can share their book with you?
Hinata pokiwała głową i zerknęła niepewnie na swoich sąsiadów. Jeden z nich gestem zachęcił ją, by przysunęła swoją ławkę do niego.
- Hej - uśmiechnął się brązowowłosy chłopak, kładąc podręcznik na środku ich złączonych ławek - Myślisz, że ktoś ci zabrał torbę?
- I asked you to share the student's book. Not to talk with each other - od razu ucięła ich rozmowę prowadząca - Okay. Let's start with the exercise 5...
🇾 🇾 🇾 🇾 🇾
Po zajęciach Hinata podziękowała nieskładnie pani Yuuhi za pomoc z szukaniem, bo czuła się naprawdę zażenowana, gdy kobieta ją o coś pytała, a ona nie potrafiła na to zbytnio odpowiedzieć. Starała się składać jakieś proste zdania, ale po pierwsze czuła jakby z każdym słowem popełniała jakąś dramatyczną pomyłkę gramatyczną, a po drugie połowę wypowiedzi pokazywała na migi przez zwyczajną nieznajomość słówek. Musiała mocno przysiąść nad angielskim w najbliższym czasie, bo obecne lekcje angielskiego były dla niej okrutnie stresujące. Jeżeli czegoś nie umiała powiedzieć, to nie miała nawet jak zapytać prowadzącej o nieznane słówko: pani Yuuhi nie znała ani polskiego, ani japońskiego. A Hinata była w ogóle zbyt słaba w mówieniu po angielsku, żeby opisać swój problem innymi słowami.
- Za szafkami też nie ma - powiedział smutno Chouji, czyli chłopak, który podzielił się z nią podczas zajęć podręcznikiem. Mimo odrzucenia pomocy anglistki, z chęcią przyjęła ją od pucałowatego chłopca, który był tak miły i, co najważniejsze, mówił w języku, który potrafiła zrozumieć.
- No to przeszukaliśmy całą klasę - posmutniała. Na szczęście angielski to była ich ostatnia lekcja, więc miała teraz czas rozejrzeć się za swoją torbą po szkole - Dziękuję ci za pomoc, Chouji! No i oczywiście za pożyczenie podręcznika na angielskim!
- Żaden problem - podrapał się po policzku chłopak - Nie rozumiem, kto mógł być takim dupkiem, żeby ci ukraść torbę! Przecież ty jesteś dla wszystkich zawsze miła.
- Dzięki - uśmiechnęła się - Może nikt jej wcale nie ukradł, tylko zostawiłam ją w swoim geniuszu niewiadomo gdzie.
- Chcesz jej jeszcze poszukać po szkole? Mogę ci pomóc! - zadeklarował się szatyn, ale dziewczyna zdecydowanie pokręciła głową. Chouji już pomógł jej przetrząsnąć klasę, a na zajęciach pożyczał jej książkę, wystarczy. Nie chciała zbytnio wykorzystywać dobroci chłopaka.
- Dziękuję, ale już mi bardzo pomogłeś. Poza tym to nasze ostatnie zajęcia, więc musiałbyś zostawać przeze mnie po szkole.
- To żaden problem! I tak nie mam co robić w domu...
- Nie, Chouji, nalegam - stanęła przy swoim Hinata - A za pomoc dzisiaj wiszę ci czekoladę!
- Jeżeli tak mówisz... Ale żadnej czekolady mi nie wisisz, to było nic takiego.
Nic na to nie odpowiedziała, bo lepiej wiedziała swoje. Była tutaj nowa, swoim nietypowym wyglądem budziła ciekawość, a ludzie ze szkoły byli chyba zbyt nieśmiali, żeby ot tak z kimś nowym się zacząć przyjaźnić. Zresztą nie było czemu się dziwić: dołączyła do nich w połowie roku szkolnego, gdzie wszyscy już mieli swoje paczki, a przez jej azjatyckie rysy, jeśli jakiś nieznajomy w ogóle zaczynał rozmowę, to robił to po angielsku. Ogólnie ludzie wokół uciekali wzrokiem, gdy tylko zostawali przyłapani na patrzeniu się na nią. Może uważali, że to niegrzeczne gapić się na kogoś o innym wyglądzie? Jeśli kogokolwiek o coś pytała, to zawsze każdy był niezwykle uprzejmy, jedynie to świdrowanie wszędzie, byle nie na nią, wzrokiem było... dziwne. Czy w Polsce panował jakiś przesąd, że Azjatom nie patrzy się w oczy czy coś takiego? Matka nigdy o czymś takim jej nie wspominała, ale kto wie.
- Dobra. To jeśli na pewno nie chcesz pomocy, to będę się zbierał - powiedział Chouji, wyrywając dziewczynę z zamyślenia - Chyba, że zmieniłaś zdanie?
- Nie, nie. Sorry, zamyśliłam się! - zamachała rękoma przed sobą - Leć, Chouji! Na razie!
- Trzymaj się i mam nadzieję, że twoja torba się znajdzie.
- Na pewno. Dzięki! - pożegnała go, odprowadzając chłopaka pod drzwi klasy. Gdy w końcu została sama, odetchnęła, mogąc się wreszcie spokojnie zastanowić. Gdzie dokładnie dzisiaj była, gdzie mogłaby zostawić swoją torbę? Na myśl przychodziła jej wyłącznie łazienka. Tak samo jak Chouji nie sądziła, żeby ktoś chciał jej dokuczyć. Wszyscy byli dla niej mili, a ona nikomu nie nastąpiła na odcisk, żeby miał się na niej mścić. Hinata zawsze starała się trzymać z daleka od wszystkich problemów i problematycznych ludzi. Ot lepiej nie robić sobie nieprzyjaciół.
Przyklepała swoje kruczoczarne włosy, mając nadzieję, że grzywka nie ułożyła jej się w jakiś dziwny sposób (naprawdę brakowało jej w tej chwili lusterka, które zawsze nosiła w kieszonce szkolnej torby) i wyszła z klasy. Na korytarzu miała wrażenie, że wszyscy gapią się na nią o wiele bardziej niż zazwyczaj. Zapewne wyłącznie to sobie wmawiała, bo zbytnio przejęła się stanem swoich włosów sprzed wyjścia z klasy. Zapewne.
- Tęczowa dziewczynka z tęczowej klasy - zaśmiał się jakiś chłopak stojący nieopodal drzwi łazienki, do której się kierowała. Zmarszczyła brwi, bo nie rozumiała, o co chłopakowi może chodzić. Ich klasa nie była tęczowa: na ścianach znajdowały się tylko cztery kolory, a cała reszta była szara z co niektórymi białymi elementami. Cztery kolory to chyba zdecydowanie zbyt mało na tęczę, ale może tylko w jej opinii?
Potrząsnęła głową i zignorowała chłopaka, który wyglądał jak ktoś mogący zacząć sprawiać problemy. Wsunęła się pośpiesznie do damskiej łazienki, zamykając za sobą drzwi. W jednej z kabin ktoś był, jednak pozostałe zaczęła przeszukiwać od deski do deski.
Gdy zadzwonił dzwonek na kolejne zajęcia, z zamkniętej kabiny wybiegła pośpiesznie niewysoka blondynka, dzięki czemu i ją Hinata mogła przeszukać. I niestety w niej również nic nie znalazła.
- Gdzie jeszcze mogłam posiać swoją torbę... - zastanowiła się na głos - Może zostawiłam ją na korytarzu i jakaś sprzątaczka ją wzięła! - doznała oświecenia, więc od razu pognała na dół ku szatniom. Słyszała, że jeśli któraś ze sprzątaczek coś znajdzie, to zawsze zanosi to potem do budki woźnego.
Zdyszana biegiem z samej góry szkoły, zapukała w szybkę stojącej przy szatniach "wypustki".
- Czego? - uchylił drzwi, wychylając się zza nich, białowłosy mężczyzna. Tutejszy woźny zawsze miał na sobie maseczkę zasłaniającą prawie całą twarz. Na widocznej części jego lica nie dało się dostrzec najmniejszej zmarszczki, jednak zachowywał się często bardziej wyprucie niż niejeden 80-latek. Do tego jeszcze ten znudzony wzrok i siwe włosy... przez tak niezgrywające się z sobą połączenie poczciwy Kakashi był kolejnym tematem plotek i legend w ich szkole.
- Chciałam zapytać, czy panie sprzątające nie przyniosły do pana żadnej tor... - zaczęła nieśmiało Hinata, ale woźny wszedł jej w słowo.
- Nie - uciął krótko - Nikt mi dzisiaj nic nie przyniósł, szukaj gdzie indziej - trzasnął jej przed nosem drzwiami, a Hinata aż podskoczyła przez nagły hałas - W sumie możesz poszukać w szatni, czasem sprzątaczki coś tak kładą - wychylił się jeszcze na chwilę, by później znowu trzasnąć drzwiami.
Hinata nie wiedziała czy podziękować czy zrobić coś innego, bo facet zamknął się w swojej kanciapie i mógł jej ze środka nawet nie słyszeć. Niepewnie skinęła mu w podziękowaniu głową, mimo że wcale w jej stronę nie patrzył, i podążyła w kierunku szatni.
Hinata, przemierzając szatnie, szczególnie uważnie przyglądała się parapetom wysokich okienek, bo, gdyby była sprzątaczką, najpewniej tam by coś położyła. Kiedy doszła do klatkowego pokoiku swojej klasy, ujrzała w końcu swoją torbę. Nie leżała na parapecie, a na podłodze. Z zawartością rozwaloną wszędzie wokół.
- O nie! - rzuciła się ku niewielkiej, białej książeczce, która leżała na samym środku tego pobojowiska - Nie, moje kochanie... - porwała książeczkę do rąk.
Okładka jej najukochańszego dzieła była całkowicie zdewastowana. Była co prawda zdejmowana i mogła ją po prostu wyrzucić (w końcu twarda tektura okalająca książeczkę zdawała się nietknięta), ale przecież była na niej grafika jej słodkiego Ayato.
- Co oni ci zrobili, słodziutki? - zapłakała, przejeżdżając ręką po twarzy rysunkowego ideału. Odwróciła na drugą stronę okładkę i dostrzegła tam czerwony napis "HENZAI". Zmarszczyła czoło, bo nie bardzo rozumiała co to miało znaczyć. To miało być po japońsku? Chodziło im o przedmieścia czy też o stronniczość? Mogli napisać to w kanji, bo nie miała pojęcia. Napis wydawał się być wykonany... szminką? A ta powinna łatwo zejść ze śliskiej powierzchni. Może nie zostawi śladów, jeśli szybko się jej pozbędzie?
Wygrzebała spośród porozrzucanych rzeczy paczkę chusteczek, nawilżyła jedną z nich śliną i zaczęła delikatnie szorować. Czerwona szminka była strasznie brudząca i zaraz cała chusteczka zrobiła się czerwona. Wzięła więc kolejną z paczki, a potem kolejną. W końcu uklękła na podłodze, bo zapowiadało się, że starcie tego zajmie jej trochę czasu. W takim właśnie stanie znalazł ją w szatni Kakashi.
- Mam nadzieję, że to nie krew, bo samobójstwa w szatni jeszcze nie miałem - powiedział woźny, patrząc na porozrzucane wokół, zabarwione czerwienią chusteczki. Dziewczyna podskoczyła od niespodziewanego dźwięku i złapała się za pierś.
- Pan Kakashi - odetchnęła - Ale mnie pan przestraszył! To nie krew, staram się zetrzeć szminkę z okładki mangi.
- Szminkę? - uniósł brew białowłosy, a dziewczyna pokazała mu trzymaną w rękach okładkę - Ojej, chyba ktoś cię w szkole nie polubił - zauważył, brzmiąc przy tym jakby się przejął jej problem tyle co zeszłorocznym śniegiem. Stąd Hinatę naprawdę zaskoczyły kolejne jego słowa - Chodź ze mną i weź ten papier. Mam na portierni IPĘ, może pomoże na tę szminkę.
Hinata wstała do pionu, patrząc na woźnego wzrokiem przepełnionym wdzięcznością. Nie wiedziała czym jest ta IPA, ani czy jakkolwiek pomoże. Mężczyzna jednak chciał jej pomóc. Chciał pomóc uratować jej najukochańsze maleństwo - pierwsze, oryginalne wydanie najcudowniejszej mangi yaoi pod słońcem i to w japońskiej wersji językowej.
| Następna część ⇢ |
|---|
Komentarze
Prześlij komentarz