Rozdział 3: Zakupy w ramach wdzięczności i starcie z babską częścią akademii!
Naru ziewnęła potężnie, podnosząc się z łóżka. Przewlekła się do ściany naprzeciw, powłócząc nogami, i przyjrzała się kalendarzowi z jakimś napakowanym gościem.
Dzisiaj wypadał 15 - dzień, który zakreśliła w kółeczko z przypisem "Spotkanie zapoznawcze 9 rano". Uśmiechnęła się do siebie. Czekał ją wyjątkowy dzień!
Nim zabrała się za swój przepyszny Ramen w kubku, musiała ogarnąć jedną rzecz - mianowicie te bimbające się na boki wyrostki. Z każdym bardziej zamaszystym ruchem czuła, że coś jej podskakuje na piersi i to było okropnie denerwujące! Że jako ninja ruszała się praktycznie cały czas to po krótkiej chwili robiło się to nie do zniesienia.
Niestety zakazana technika cienia okazała się nie być wcale tak doskonałą, bo jak niby dostosowywała całą rzeczywistość do jej przemiany, jak w jej mieszkaniu wszystkie ciuchy były dokładnie takie, jakie nosiła jako chłopak w przeszłości? Serio mogła nie mieć ani jednego stanika przy takim biuście? Smutno zerknęła do swojej portmonetki w kształcie żaby, myśląc o wybraniu się na zakupy...
Usłyszała pukanie do drzwi, więc pognała zobaczyć kogo tu niesie.
- Sasuke? - zdziwiła się, a czarnowłosy spiekł buraka - Co ci? Czemuś tu przylazł? W ogóle czekaj! Skąd ty wiesz, gdzie ja mieszkam?
- Uchiha wiedzą wszystko - zadarł swój blady jak ściana nos.
- Super, to powinieneś wiedzieć, że jestem teraz zajęta - prychnęła na niego - Co chcesz?
- Czemu masz na sobie moja bluzę? - zapytał dziwnie.
- Bo mi ją dałeś, a jest dobra na koszulę nocną. Temu - wywróciła oczami. Nic jeszcze nie jadła, a musiała przecież zdążyć skombinować coś do usztywnienia tych latających na wszystkie strony wyrostków. Sasuke swoją niespodziewaną wizytą mitrężył jej zdecydowanie zbyt krótki czas na przygotowanie się. Przez to, że była głodna, była też zła i narzekająca, więc nie czuła oporów przed wywaleniem go ze swojego mieszkania na zbity pysk - Jak nie masz żadnej sprawy, draniu, to spadaj, bo nie mam czasu!
- O 9 mamy spotkanie zapoznawcze - wtrącił uprzejmie Uchiha.
- Tak, właśnie dlatego nie mam czasu - zgodziła się.
- Coś się stało?
- Nic, w czym mógłbyś pomóc, więc... - zaczęła, ale wpadła jej do głowy genialna myśl - Chociaż czekaj! Wyślę cię do sklepu, jak nie masz co robić!
- Mam co robić.
- To po coś tu przylazł?
- Mogę iść do sklepu...
Naru popatrzyła na niego chwilę jak na nienormalnego.
- Czy ty się dobrze czujesz? - zapytała z lekkim strachem, a Sasuke na nią prychnął.
- Oczywiście, że się dobrze czuję - warknął - Chciałem się jakoś odwdzięczyć za pomoc wtedy i pomyślałem, że możesz zaspać, więc przyszedłem... Ale że nie śpisz, to mogę iść ci po zakupy, a ty się za ten czas ogarnij. Czego potrzebujesz?
- Przyjrzyj mi się - poleciła i stanęła do niego bokiem, a później przodem, przyciągając bluzę tak, by jak najbardziej przylgnęła do ciała i ukazała jej kształty pod spodem.
- Do czego zmierzasz? - zmarszczył brwi Uchiha najwyraźniej nie ogarniając celu tej prezentacji.
- Kupisz mi stanik - powiedziała, wkładając mu swoją portmonetkę w rękę - Kup coś na oko, byle było sztywne. Im bardziej sztywne, tym lepiej!
Czarne oczy popatrzyły na nią z przerażeniem.
- Jak to... stanik? - spalił buraka chłopak.
- No normalnie. Nie mów, że cykasz się przed wejściem do sklepu dla bab!
- Ja niczego się nie "cykam" - warknął i obrócił się na pięcie - Zaraz wracam.
Naru wzruszyła ramionami i trzasnęła za nim drzwiami. Koniec końców Sasuke nawet nie wszedł do środka, bo całą rozmowę przeprowadzili stojąc w progu mieszkania.
Szybko zrzuciła z siebie Uchihową koszulę nocną i ubrała się w swój wyjściowy, pomarańczowy dres. Zaraz po tym zalała Ramen w kubku, patrząc z nienawiścią na stojący na stoliku karton mleka. Zapamiętała go aż za dobrze...
Nim skończyła jeść, rozległo się pukanie do drzwi.
- Otwarte, właź! - krzyknęła i zgodnie z jej przewidywaniami do środka mieszkania zajrzały czarne oczy. Twarz Uchihy była czerwona niczym dojrzały pomidor.
- Mam... towar - wydusił, stawiając przed nią papierową torbę, po czym opadł na krzesło obok - To ostatni raz, jak kupuję coś takiego!
- Czemu niby? - popatrzyła na niego znudzona, wciągając kolejne kluski. Nie interesował jej ani on ani jego potwoooooorne problemy z laskami klejącymi się na każdym kroku. Mógł mieć każdą, dupek jeden. Niech chociaż czasami za to pocierpi!
- Głupie pytanie - prychnął w odpowiedzi Sasuke, łapiąc stojący na blacie karton mleka i pociągając potężny łyk, nim Naru zdążyła jakkolwiek zareagować - To nieprzyzwoite, żeby chłopak kupował takie babskie rzeczy! Hm, dziwne to mleko.
- Jest przeterminowane - jęknęła - Nie pij go więcej, bo dostaniesz biegunki.
Chłopak skrzywił się, ale już nic nie powiedział. Naru za to szybko skończyła swój ramen z kubka i pobiegła do łazienki przymierzyć zakup Uchihy. Pasował idealnie - od czegoś w końcu Sasuke miał te kurwiki w oczach, żeby umieć takie rzeczy ogarnąć na oko!
- Pasuje? - zapytał, kiedy tylko wyłoniła się z łazienki.
- Jak najbardziej! - pochwaliła, kilka razy zamaszyście obracając się w jedną i drugą stronę. Parę razy podskoczyła i po tym się jednak skrzywiła - Ale wydaje mi się, że jeśli będę tak dłuższy czas skakać to w końcu cycki wylecą mi górą...
- To najlepsze, co mieli - obronił się Uchiha - Sprzedawczyni mówiła, że w ogóle ciężko trafić na takie rozmiary. Większość dziewczyn nie jest aż tak hojnie obdarzona przez naturę...
- Wiem, wiem - westchnęła, przeklinając swoją Technikę Seksapilu - Dzięki, draniu. Dobrze kupiłeś.
- No ja myślę! - uniósł się dumą - Ale nigdy więcej.
- Jasne, jasne - zgodziła się, łapiąc złożoną na blacie opaskę ninja i przewiązując ją przez głowę - Chodźmy, bo się w końcu spóźnimy!
- Hmph. Byłbym tam godzinę wcześniej, gdyby nie ty.
- Sam żeś tu przylazł!
Po tej wymianie zdań w "dobrych" humorach ruszyli w stronę akademii ninja. Dziś mieli się dowiedzieć w jakich drużynach wylądują. Ciekawe czy coś się tu zmieni? Iruka miał tendencję do przydzielania jednej dziewczyny na drużynę, więc prawdopodobnie nie będzie w jednym zespole z Sakurą. Zastanawiało ją, kto jej się trafi...
W pewnym momencie Naru dostrzegła nieudolnie ukrywającego się przy płocie Konohamaru zakrywającego się jakąś szmatą. Ech, ten dzieciak...
- Walcz ze mną! - krzyknął chłopak, wyłaniając się ze swojej słabej kryjówki, po czym nadepnął na róg trzymanej w ręce płachty i padł na ziemię z okrzykiem zdziwienia.
- Co ty wyprawiasz, Konohamaru? - zapytała, patrząc na jego lamersko wyłożone na glebie cielsko.
- Mówiłem ci, Naru, że jesteś przyszłą żoną Piątego Hokage - mruknął nawet nie podnosząc twarzy z ziemi - Tymczasem ty zdradzasz mnie już pierwszego dnia po moim wyznaniu miłości. Nie spodziewałem się tego po dziewczynie, którą szanuję. Będę walczył o ciebie z twoim kochankiem!
- Chodzisz z 5-cio latkiem? - uniósł brwi Uchiha, a Naru poczuła, że na czole pulsuje jej żyłka.
- Z nikim nie chodzę! - wrzasnęła - A ty - syknęła, podchodząc do Konohamaru, który właśnie zaczął zbierać się z ziemi i porządnym ciosem w głupi łeb posłała go z powrotem na glebę - przestań opowiadać wokół, że jestem jakąś przyszłą żoną!
- He he... - zaśmiał się cierpko wnuk Trzeciego, znów podnosząc się z ziemi i ocierając krew z czoła - Dziś bijesz jeszcze mocniej niż wczoraj.
- Bo tracę do ciebie cierpliwość, Konohamaru - warknęła. Po kilku dniach w ciele kobiety zaczynała doskonale rozumieć agresję Sakury.
- Jestem Konohamaru Sarutobi - przedstawił się dzieciak, widocznie zupełnie niezrażony cieknącą z głowy krwią, i wyciągnął rękę do Uchihy.
- Sasuke Uchiha - przedstawił się, patrząc ze wstrętem na dłoń Konohamaru.
- Może jeszcze o tym nie słyszałeś, ale kobieta, z którą spacerujesz, jest przyszłą żoną Piątego Hokage - napuszył się malec - A do twojej wiadomości ja zostanę Piątym Hokage!
- Świetnie - wzruszył ramionami Uchiha - Powodzenia. Może i ma czym oddychać, ale jest zupełnie pomylona. Dobrze jak ktoś zamknie ją w domu i odseparuje od społeczeństwa.
- Co nie? - podchwycił Konohamaru, a szczęka Naru grzmotnęła o podłogę. Czy oni właśnie złapali wspólny język?
- Przykro mi, że nie posłucham dalej tej wymiany zdań na poziomie - fuknęła - ale muszę iść na spotkanie zapoznawcze. Od dziś jestem ninją i chyba jako jedyna traktuję to poważnie!
- Wybacz, Konohamaru, ale muszę zaprowadzić ją do akademii, bo sama może nie trafić - zgodził się Sasuke, a Konohamaru pokiwał ze zrozumieniem głową - Do zobaczenia innym razem.
- Trzymaj się, Sasuke. Żegnaj, przyszła żono Piątego Hokage! - krzyknął dzieciak, po czym rzucił bombą dymną i uciekł w popłochu, nim dziewczyna znowu zdążyła przywalić mu w łeb.
- Jesteś draniem, Sasuke - warknęła, ruszając w stronę akademii.
- Przynajmniej jestem zdrowy na psychice - odparł, a Naru zagryzła zęby, żeby nie rzucić się na niego z pięściami. Zaraz naprawdę się spóźnią!
* * * * *
Uzumaki z zadowoleniem siedziała w swojej ławce. Dziś była tu ostatni raz. Trochę szkoda, chętnie dłużej pobyłaby studentem akademii.
- Co ty tu robisz do diabła? - usłyszała obok głos Shikamaru - Dzisiejsze spotkanie jest tylko dla tych, którzy zdali.
Naru ciekawie odwróciła głowę. Oczywiście, że chłopak zwracał się do Uchihy. Sasuke z premedytacją go zignorował.
- Mówię do ciebie, Uchiha Sasuke - powtórzył się Shikamaru.
- Hej, hej! - postanowiła wkroczyć Uzumaki - Nie widzisz tej opaski na jego głowie? Skąd niby miałby ją mieć, jeśli by nie zdał?
- W-właśnie, Shikamaru! - krzyknęła cichutkim głosem Hinata z tylnej ławki, po czym spaliła buraka - J... J-jak ma przecież o-opaskę to t-też jest ninją...
- Dzięki, Hinatka! - odkrzyknęła do niej, a dziewczyna całkiem się zapowietrzyła - Widzisz? Nawet Hinata to zauważyła, a ty się prujesz. Nie naskakuj więc tak na niego, Shikamaru! Patrz na opaski!
- Coś musiało mi się pomylić - podrapał się po głowie chłopak - Wybacz - rzucił jeszcze do Uchihy i odszedł. Naru wypuściła powietrze z płuc. Kryzys zażegnany. Właśnie w tej chwili wpadły do sali dwie największe rywalki z ich roku.
- Pierwsza!! - rzuciły obie na raz, po czym zaczęły z trudem łapać powietrze.
- Tsa, te dwie musiały biegnąć tu całą drogę - usłyszała z tyłu cichy głos Shikamaru. Dokładnie o tym samym pomyślała.
- Znowu wygrałam, Sakura! - z dumą pochwaliła się jasnowłosa Ino.
- Co takiego? - zaperzyła się Haruno - Moja stopa była w klasie o centymetr przed twoją!
- Jesteś ślepa?! - podparła się pod boki Ino.
Naru odwróciła w ich stronę głowę, przyglądając im się dokładnie. Sakura właśnie prawie opluła Ino, rzucając w nią kolejnymi niewybrednymi epitetami. Jak się jej tak teraz przyglądała, nie mogła zrozumieć, czemu aż tak się w niej podkochiwała będąc chłopakiem. Sakura była strasznie wredna.
Sakura w końcu spojrzała w ich stronę i wydała z siebie okrzyk zdumienia. Naru odwróciła z pośpiechem głowę. No tak, różowowłosa zaraz podejdzie tu prężyć się przed przystojnym członkiem klanu Uchiha...
- Naru Uzumaki - usłyszała nad sobą i popatrzyła na Sakurę ze zdziwieniem.
- Ja? - zapytała zdumiona - Sasuke siedzi obok...
- Dzień dobry, Sasuke! - pisnęła do niego z zachwytem, ale zaraz ponownie skupiła na niej wzrok - Czemu tu siedzisz?
- Jakbym umiała to bym pewnie teraz tu fruwała - rozłożyła ręce. Sakura była wkurwiająca. W ogóle co to za ton, którym do niej mówiła!
- Kochanie - pojawiła się zaraz obok Ino, kładąc ręce na blacie przed nią - Chyba już to sobie tłumaczyłyśmy, że żadna dziewczyna nie ma prawa siedzieć koło Sasuke, prawda? - zapytała przesłodzonym tonem, ociekającym jednak jawną groźbą - Dotyczy to nawet tak pomylonej i zboczonej chłopczycy jak ty. Będziesz więc tak miła i zabierzesz stąd swój tyłek, proszę?
- A jak nie zabiorę to co mi zrobisz? - prychnęła i założyła na stole nogę na nodze - Pójdziemy się bić za szkołą?
Na twarzy Sakury i Ino pojawiły się kpiące uśmiechy. Uzumaki uniosła brew. Czyżby coś było na rzeczy i miały już jakieś wspólne przejścia w przeszłości? Niestety nie miała pojęcia, co dokładnie namieszała we wspomnieniach innych zakazana technika i jak ją tu pamiętano.
- Jeśli chcesz to możemy się tam spotkać po zajęciach i "porozmawiać" - zgodziła się Sakura z prowokacyjnym uśmiechem.
- Chętnie - olała je - To teraz spadajcie.
- Oj, nie, nie... - oparła się na łokciu Ino - Najpierw zmienimy ci miejsce na nieco wygodniejsze - uśmiechnęła się słodko. Naru rozejrzała się wokół. Wszyscy w klasie udawali, że nie widzą całej rozgrywającej się przed nimi sytuacji. Jedna tylko Hinata zaciskała pięści ze szklącymi się od łez oczami. Zerknęła kątem oka na drania, a on odwzajemnił jej spojrzenie z beznamiętnym wyrazem twarzy.
- Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek miałby siedzieć obok Sasuke, mogłabym być to tylko ja - popatrzyła na nią z pogardą Sakura.
- Jeśli można siadać obok Sasuke, to ja siadam obok Sasuke! - krzyknęła jakaś brunetka, której Naru nie kojarzyła nawet z imienia, a za nią rozległy się krzyki kolejnych chętnych na siedzenie z Uchihą. Naru przewróciła oczami. Już zapomniała, jak okropnie zachowywały się dziewczyny w akademii... Poczuła, że zaraz coś ją trafi.
- Dobrze, dobrze, drogie panie! - podniosła w końcu głos Naru, wstając ze swojego miejsca, a najbliżej stojące dziewczyny praktycznie zaczęły się ze sobą bić - W takim razie przesiądę się na "wygodniejsze" miejsce - oznajmiła z wyższością i wskoczyła na blat stolika, po czym usiadła na nim dosłownie naprzeciw Sasuke tak, że patrzyła mu prosto w oczy.
- Jak... Jak śmiesz?! - pisnęła wściekłe Sakura, a Naru zaśmiała się z wyższością.
- Gdzie tłum lasek się bije, tam taka ślicznotka jak ja korzysta - wyszczerzyła się, zakładając ponętnie nogę na nogę i kokieteryjnie pochylając się w stronę Uchihy - Podobam ci się, słodziaku?
Sasuke przełknął ślinę, patrząc na nią niepewnie.
- Co ty planujesz? - szepnął zdezorientowany.
- Tylko trochę je wkurwić - odparła mu również szeptem.
- Ty... Ty bezczelna! - zagotowała się Ino.
- O czym ty szeptasz z Sasuke?! - zbulwersowała się inna.
- Och, tylko umawiamy się na randkę - odpowiedziała - Nie zwracajcie na nas uwagi - puściła dziewczynom oczko i tym przeciągnęła strunę.
- UZUMAKI!! - ryknął tabun dziewczyn, rzucając się na nią. Naru tylko ze śmiechem odskoczyła.
- Klonowanie Cienia! - krzyknęła, a wokół pojawiły się setki jej kopii - Przemiana! - krzyknęła ponownie, a kopie zmieniły pomarańczowy dres na seksowne bikini. Miała już gdzieś czy to wypada czy nie!
W powstałym zamieszaniu sama zanurkowała pod ławkę. Grzmotnęła pięścią w kolano Uchihy, żeby zwrócić na siebie jego uwagę.
- Uważaj, żeby mnie nie kopnąć i siedź cicho - poleciła, trzęsąc się z uciechy. Dziewczyny wokół biegały bez żadnego ładu czy składu, czasem same na siebie wpadając, i próbowały przywalić prawdziwej jej. Za każdym razem jednak trafiały na klony cienia znikające w chmurze dymu. W klasie zapanował istny chaos. Co rozsądniejsi ewakuowali się na korytarz z tego piekła zmieszanych w boju bab, a schowana pod ławką Naru starała się nie śmiać zbyt głośno.
- Co tu się do cholery wyprawia?! - ledwie dało się słyszeć krzyk Iruki w całym zamieszaniu - Spokój, spokój!!
* * * * *
- Od dzisiaj... czego zaczynam żałować... jesteście prawdziwymi ninja - powiedział Iruka, trzymając się za bolący nos. Jakaś rozjuszona nastolatka konkretnie przywaliła mu w niego z łokcia nim udało mu się zapanować nad całym towarzystwem - Na szczęście jesteście zaledwie początkującymi Geninami. Z kimś tak niepoważnym trudno, żeby ktokolwiek miał się liczyć, drogie panie - nauczyciel zrobił dłuższą, sugestywną pauzę - Od teraz będzie ciężko, więc radzę skończyć z tymi szczeniackimi przepychankami - westchnął, patrząc na poobijane i wściekłe nastolatki. Tylko jedna Naru siedziała czysta i błyszcząca z szerokim wyszczerzem na twarzy - Za chwilę podzielę was na trzyosobowe grupy, w których będziecie pod okiem Jounina wykonywać misje.
- Ciekawe, kto będzie w grupie z Sasuke - skomentowała Naru, zakładając ręce za głowę, a na czole żeńskiej części klasy dało się zobaczyć gołym okiem pulsujące żyłki.
- Ekchem - zwrócił na siebie ich uwagę Iruka, nim znowu zdążyło dojść do rękoczynów - Stworzyliśmy grupy tak, by umiejętności były równo rozmieszczone. To ja w głównej mierze zdecydowałem o składzie grup i teraz je wam ogłoszę.
* * * * *
- Następna, siódma grupa: Naru Uzumaki, Kiba Inuzuka, Sasuke Uchiha.
Naru z wyższością popatrzyła na Sakurę, pokazując jej język. To było całkiem logiczne, że byli w grupie z Uchihą razem: ona była najgorsza w akademii, ale najlepiej zdała egzamin, zaś Sasuke był najlepszy na zajęciach, ale egzaminu w ogóle nie zdał - mimo, że nie ze swojej winy. Z zastanowieniem przyjrzała się Kibie. Całkiem go lubiła. Będzie bardzo użytecznym członkiem w ich drużynie... W przeciwieństwie do pewnej jedynie wszystko rozwalającej różowowłosej.
- Grupa ósma: Hinata Hyuuga, Zanza Nekotaro, Shino Aburame.
- Przyfarciło wam się, chłopaki, że trafiła wam się jedyna dziewczyna w klasie, która nie brała udziału w tym cyrku - zwrócił się do nich Shikamaru, na co Hinata spaliła buraka, co było jej obecną reakcją na wszystko.
Naru uśmiechnęła się do niej przymilnie, bo Hinata całkiem dobrze trafiła. Kiba czasem jej dokuczał, gdzie ten dzieciak z bandażem na głowie nie wyglądał na kogoś mogącego sprawiać choćby najmniejsze problemy. W temacie samej Hinaty to w sumie dobrze byłoby zostać z nią przyjaciółkami, kiedy obie były dziewczynami. Wszystkie inne laski raczej jej teraz nienawidziły, a jakaś osoba tej samej płci po tej samej stronie może się przydać.
- Nie przepadam za psami - kwaśno skomentował obecność w ich zespole Kiby Uchiha, na co Uzumaki wzruszyła ramionami.
- Przyzwyczaisz się! Choć pewnie na początku będziecie żyć ze sobą jak pies z kotem! - parsknęła, a Sasuke zmroził ją spojrzeniem, z którego robiła sobie dokładnie nic.
- Mistrzu, mam pytanie! - uniosła rękę Sakura, a Iruka udzielił jej głosu - Czemu to Naru jest w grupie z Sasuke?
- Jest tak dlatego, ponieważ chcieliśmy równomiernie rozłożyć umiejętności na każdą z grup.
- Naru jest najgorsza, a Sasuke jest najlepszy - oceniła z góry Sakura - Gdzie w rankingu jest Kiba?
- Równo pośrodku. Ty jesteś kilka miejsc za Sasuke - wytłumaczył cierpliwie Iruka - Dlatego nie, nie możesz się z nim zamienić.
- A ja, mistrzu? - uniosła w górę rękę Ino.
- Ty też nie możesz. Nie ma zmieniania składów grup. Zostajecie w tych grupach, które wam przypisano. Przedstawię wam waszych Jouninów po południu. Spotkanie zakończone!
Iruka, nie mając zamiaru słuchać żadnych więcej protestów, opuścił salę i powoli wszyscy zaczęli się rozchodzić. Zazwyczaj Iruka był sympatyczniejszy i rzucał jeszcze jakimiś słabymi żartami na koniec, ale tym razem musiał być nadal wkurzony wcześniejszą bójką babskiej części klasy. No cóż, była całkiem widowiskowa, to im Naru musiała przyznać. Uzumaki siedziała ciągle w swojej ławce obok Sasuke, gapiąc się na wychodzących, a mijające ją dziewczyny posyłały jej mordercze spojrzenia.
- Za szkołą, Uzumaki - syknęła Sakura, potrącając ją ramieniem. Naru tylko zacmokała, wkurzając tym jeszcze bardziej miss wredoty.
- Dlaczego to robisz? - zapytał z westchnieniem Uchiha.
- Że co? - zapytała niewinnie.
- Nie udawaj idiotki - pokręcił głową Sasuke - Czemu je z premedytacją wpieniasz? Przecież wiesz, jakie są inne laski w mojej obecności. Nie reaguję na to, nie chcąc zaostrzać konfliktów między nimi, a tymczasem ty wyskakujesz z czymś takim... One nie dadzą ci teraz żyć, nawet jeśli nie będziecie spotykać się codziennie w akademii. I nawet nie mów, że chcesz iść się z nimi teraz spotkać za szkołą.
- Chcę, a bo co? - przechyliła głowę w bok - Mówiłam im przecież, że przyjdę.
- Czy ty już zapomniałaś, co zrobiły ci ostatnim razem? - zmarszczył brwi, a Naru ucichła. Skrawki tego, jaka była w pamięci ludzi wokół niej były czymś, co bardzo ją ciekawiło - Brwi i włosy to może i dla ciebie nic, bo odrosną, ale co jeśli zrobią ci tym razem coś gorszego? Przecież one są nieobliczalne. Założę się, że będą tam wszystkie, tak im zaszłaś za skórę. Nie wywiniesz się, jeśli cię dorwą...
- Ojej, Sasuke się o mnie martwi? - zatrzepotała rzęsami - To może pójdziesz mnie przed nimi bronić, co? - rzuciła, myśląc o tym, jakie te durne laski zrobiłoby miny, gdyby ona, Uzumaki Naru, pojawiła się w towarzystwie ich bożyszcza, który broniłby ją jak jakiś rycerz. Chyba mózg by im się wyłączył w takiej sytuacji.
- Wystarczy tam nie iść i problem z głowy - rozwiał jej marzenia Uchiha - Po prostu od dzisiaj ich unikaj. W końcu zapomną.
- Niestety nam swój honor - wzruszyła ramionami - Dlatego nie skorzystam z pomysłu chowania głowy w piasek!
- Czasem trzeba wiedzieć, kiedy należy się wycofać…
- Właśnie to - wyszczerzyła się - I dlatego wiem, że powinnam podjąć wyzwanie! - krzyknęła buńczo. No dawaj, Sasuke! Chodź mnie bronić, draniu, nie wyobrażasz sobie, jakie wtedy będą jaja!
- Jesteś całkiem pomylona.
Machnęła na niego ręką, bo nie wyglądało, żeby choćby w najmniejszym stopniu zapatrywał się na jej znakomity pomysł poszczucia paczki SakuIno Sharinganem, i wstała z ławki.
- No i gdzie ta twoja wdzięczność? - fuknęła na niego, opuszczając salę.
* * * * *
- Nie doceniłyśmy cię wcześniej, Naru - powiedziała na dzień dobry Haruno, gdy tylko Uzumaki pokazała się na tyłach budynku - Nie spodziewałam się, że typiara, która nie radzi sobie z Techniką Klonowania będzie w stanie użyć Techniki Klonowania Cienia.
- Lubię zaskakiwać - oparła ręce na biodrach, stając naprzeciw Sakury. Naraz zamknął się wokół nich okrąg złożony z kunoichi z ich roku. Chyba wszystkie się tutaj zebrały żądne swojej zemsty. Dziewczyny to jednak były straszne...
- Powiedz mi, Naru - zaczęła Sakura, zaciskając i rozluźniając pięści - Czy nauczka, którą ci dałyśmy poprzednim razem niczego cię nie nauczyła?
- Cóż, mam widać krótką pamięć - uśmiechnęła się, ściągając lekko brwi, a w Sakurze się zagotowało.
- Wyjaśnisz mi, o co ci właściwie chodzi, pieprzona desperatko?! Ciągle tylko zaczepiasz Sasuke. Szukasz jego atencji, bo miałaś trudne dzieciństwo? W końcu nie masz rodziców, czyż nie? - zaczęła szydzić z niej różowowłosa. Naru milczała, wystarczyło, że Sakura sama się nakręcała - Zawsze jesteś samolubna. I do tego zboczona! Mnie moi rodzice ukaraliby za takie zachowanie. Jednak jeśli jesteś sierotą to nie ma kto na ciebie krzyczeć. Dlatego nie potrafisz się zachować i jesteś niewychowaną gnidą - splunęła jej pod nogi. Uzumaki westchnęła.
Coś jednak było nie tak z byciem kobietą. Jako facet pokornie akceptowała humorki kobiet, nie reagowała na bycie obrażaną z ich strony, starała się schodzić im z drogi i w ogóle... Ogólnie odbierała je zupełnie inaczej. Nawet dawała im się bić. Żeby będąc facetem zaczęła oceniać je jako wkurzające, dziewczyny musiały się naprawdę mocno postarać. Wiele rzeczy im się wybaczało. Teraz jednak, jeśli którakolwiek próbowała na nią naskoczyć, miała ochotę odegrać się i to najlepiej tak, żeby laska już się nie pozbierała. Kiedyś po takiej gadce byłoby jej po prostu bardzo smutno. Teraz jednak miała ochotę odpłacić jej się tym samym, sprawić, żeby to Sakurze zrobiło się przykro. Kim ona niby była, żeby mówić o niej takie rzeczy? Nikim! Rozpuszczoną landrynkowowłosą wredotą, ot tyle! Naru poczuła w sobie chęć wgniecenia Sakury w ziemię i wytarcia nią całego trawnika za akademią za te słowa. Sakura nie wiedziała o niej nic, a mówiła takie rzeczy!
Odetchnęła, odganiając te myśli z głowy. Jesteś przecież dorosła i nie powinnaś rozwiązywać rzeczy siłą, Naru! Nawet jeśli masz na to ogromną ochotę i ktoś naprawdę zasłużył na solidne pieprznięcie w kretyńskoróżowy łeb!
- Czy kobiety naturalnie nienawidzą się nawzajem? - zastanowiła się na głos trochę zaskoczona swoimi bojowymi rozmyślaniami, po czym odskoczyła w bok, gdy o włos minęła ją pięść Sakury.
- Patrz mi na usta: CIEBIE naturalnie wszyscy nienawidzą, sieroto! - ryknęła wściekle kunoichi. Żadna z otaczających ich dziewczyn nie reagowała na zachowanie Sakury. Wszystkie tylko się gapiły, licząc najwyraźniej na niezłe przedstawienie. Gdyby Naru była zwyczajną babską sobą, a nie kimś, kto cofnął się w czasie, zapewne leżałaby tu teraz połamana. Nikt by jej nie pomógł. W końcu to takie fajne oglądać znęcanie się nad kimś innym...
- No cóż. No to chyba musi mi być przykro z tego powodu - rozłożyła ręce, unikając każdego z wyprowadzonych ciosów.
- Sakura, przestań się z nią bawić i jej w końcu przywal! - krzyknęła na nią Ino.
- P... Próbuję - charknęła Haruno, która już nieźle się zmachała próbami trafienia jej.
- Może pomóż koleżance, Ino? - zasugerowała Naru, którą zaczynało to bawić. Sakura dawała z siebie wszystko, a ona z łatwością unikała każdego ciosu, nawet się zbytnio nie wysilając. Jej wytrenowany tysiącami stoczonych pojedynków umysł sam reagował na ruchy tak niewprawionej w boju 12-latki jaką była Sakura. Przyglądanie się, jak dziewczyna się pieni ze złości, było czymś wręcz uzależniającym.
Po Ino, która posłuchała rady Naru i zaczęła pomagać Sakurze, do walki przyłączyły się kolejno pozostałe dziewczyny. Unikanie dziesiątek szalejących ze wściekłości nastolatek nie było dobre nawet na rozgrzewkę z poziomem umiejętności Naru Uzumaki. Patrząc na wykrzywione wściekłością twarze nastolatek poważnie zastanawiała się, jak jako facet mogła widzieć w nich cokolwiek atrakcyjnego. Pewnie, kiedy już dorosły to się poprawiły, ale samo ich wspomnienie z czasów akademii powinno skutecznie odpędzić wszystkich znających ich wówczas adoratorów. Tymczasem Sasuke ożenił się z kimś takim, jak Sakura...
Uzumaki ziewnęła, kiedy w końcu ostatnia wytrwała kunoichi osunęła się skonana na ziemię. Ruszając na nią z taką furią, dziewczyny naprawdę dały z siebie wszystko. Przestawały się rzucać dopiero, kiedy ledwo mogły ustać na nogach.
Wzruszyła ramionami i podeszła do Sakury, która była tu swego rodzaju liderką. Uklękła nad nią i szturchnęła ją w policzek. Dziewczyna była na tyle wyczerpana, że nawet nie miała siły podnieść ręki, by ją odepchnąć.
- Jakim... sposobem? - wydyszała.
- Po prostu jestem od ciebie lepsza - pstryknęła ją w nos, po czym wstała i po prostu odeszła. Sakurze należało się za takie zachowanie.
QC: Samidare
| ⇠ Poprzednia część | Następna część ⇢ |
|---|

Komentarze
Prześlij komentarz