Jestem księżniczką

Powinnam pracować nad innymi napoczętymi rozdziałowymi opowiadaniami, ale... TE ONE-SHOTY PO PROSTU POWSTAJĄ!! SAME!

W poprzednim one-shocie to Naruto był tą świecącą gwiazdką prowadzącą całą akcję, więc w tym... no, role dość dramatycznie się odwracają. Nie mam pojęcia, czemu zrobiłam to wszystko bogu ducha winnemu Uzumakiemu - po prostu mu się oberwało, bo tak.


Sasuke popatrzył na swoją siostrę, próbując znowu przemówić jej do rozumu.


- Itako...


- No co, no?


- Nie chcę znowu tego robić - westchnął. Itako była naprawdę beznadziejnym przypadkiem.


- Słuchaj, ty jesteś wolny jak ptak 24/7. Raz na jakiś czas możesz pomóc biednej siostrzyczce w potrzebie! - prychnęła, z premedytacją ciągnąc go szczotką za włosy.


- A co jak ktoś przyjdzie, kiedy cię nie będzie?


- Kto by tam przeszedł przez Madarę!


- A kto by nie przeszedł przez Madarę...


🗡️ 🗡️ 🗡️


- Mamo! - jęknął, uderzając pięściami o bramę, która przed chwilą zamknęła się za nim z hukiem.


- Miecz wziąłeś?!


- Tak, ale mamo - prawie zalał się łzami - Ja nie chcę!


- Masz już 20 lat - warknęła na niego kobieta, będąca istnym obrazem czerwonowłosej furii, spoglądając wyniośle z okna ich zameczku - Zamierzam mieć te wnuki, nawet jak bym miała zdobyć je siłą!


Po policzkach Naruto płynął już strumień łez. Jego matce na pewno nie chodziło o siłę perswazji. Jego żądna wnuków rodzicielka właśnie wykopała go za bramy zamku, zmuszając go do zdobycia producentki wymarzonych przez kobietę wnuków. A on nie chciał, on przez swoją straszną matkę panicznie bał się kobiet.


- Mamo! - spróbował znowu, ale tylko dostał z okna hełmem w głowę. Faktycznie o nim zapomniał.


- Bez księżniczki nie wracaj! - poleciła - Jeśli wolisz możesz wziąć nawet jakąś dziewkę ze wsi, nie obchodzi mnie to!


Naruto z rozpaczą popatrzył na znikające w środku okiennej ramy ogniste włosy i skrzywił się, kiedy wściekle huknęły za jego matką okiennice. Jedna z okiennic nieco przechyliła się w zawiasach. Pociągnął nosem.


🗡️ 🗡️ 🗡️


- Dzięki, braciszku! - ucałowała go w policzek - Jakoś ci się odwdzięczę!


- Ciekawe niby jak - prychnął, zakładając ręce pod sztucznym biustem - I nie całuj mnie, bo rozmażesz mi makijaż!


- Dobra, dobra, nie gderaj tak na mnie! - nadęła policzki - Jesteś śliczny, paa! - krzyknęła i zgrabnie wyskoczyła z okna.


Sasuke wzniósł oczy do nieba. Pewnie, że zdawał sobie sprawę, że był tym ładniejszym z rodzeństwa, jednak chwalenie jego urody, kiedy był w kobiecych ciuszkach, trochę jego rycerskiemu honorowi uwłaczało.


Zakręcił się lekko, z zadowoleniem patrząc, jak falbany wspaniałej sukni rozkładają się wokół niego, pięknie przy obrocie falując. Dziewczyny to miały jednak ładne ubrania. Szkoda, że były zupełnie niepraktyczne.


Poprawił sztuczny biust w zupełnie niewygodnym nacycniku i opadł na łóżko. Z szafki przy łóżku wyciągnął konsolę i połączył się z zamkowym Wi-Fi. Miał nadzieję, że dzisiaj również obejdzie się, jak zawsze, bez żadnych niespodzianek.


🗡️ 🗡️ 🗡️


Przekręcił pogiętą mapę już chyba po raz setny w dłoniach. Nie miał zielonego pojęcia którą stroną należy to czytać.


- Myślę, że się zgubiliśmy - ocenił bez większego smutku, przeczesując palcami rudą grzywę swojego rumaka - Myślisz, że jak wrócę do zamku i powiem mamie, że się zgubiłem, to pozwoli mi przestać szukać żony? - zapytał Kuramy, który tylko zarżał, przegrzebując ziemię kopytem.


Naruto rozejrzał się dookoła. Na horyzoncie majaczył jakiś kształt, ale bardzo chętnie nie sprawdzałby, czym to coś było. A nuż były to jakieś potwory? Albo gorzej, zamek z niezamężną księżniczką?


- Szkoda, że nie mogę wyjść za konia - westchnął, a Kurama pod nim poruszył się niespokojnie.


🗡️ 🗡️ 🗡️


Sasuke właśnie zbijał ostatni pasek życia mega trudnemu bossowi, kiedy do drzwi jego komnaty ktoś zapukał.


- Właź, Itako! - krzyknął, nie odrywając wzroku od konsoli. Na zewnątrz było już praktycznie ciemno, ale jego siostra zwykle zabawiała na zewnątrz znacznie, znacznie dłużej.


- Przepraszam... - odezwał się zza uchylających się drzwi głos zdecydowanie nienależący do Itako.


Sasuke zdębiał, a jego konsola wściekle zawibrowała, kiedy w chwili nieuwagi boss podziemia wykończył go banalnym w uniknięciu skillem.


W oczach Uchihy pojawiła się krwista czerwień. Walczył z tym bossem raz po raz przez ostatnie kilka godzin, a kiedy wreszcie prawie go pokonał...


- Jesteś może wiedźmą? - zapytał nieznajomy, a w Sasuke się zagotowało.


- Wiedźmą? Wiedźmą?! - zapowietrzył się - Czy ja ci wyglądam na wiedźmę?!


- Em... Um... Nie...? Nie jestem pewien...


Uchiha złapał za poły swojej pięknej sukni i z dumą wstał z łóżka.


- Czy ja ci nie wyglądam pięknie?! - wydarł się, podchodząc do przygłupiego intruza - I ty nazywasz kogoś tak zjawiskowego wiedźmą?! Mnie wiedźmą?! No powiedz, nie wyglądam pięknie?!


- Am... Umm...! - wyciągnął przed siebie w obronnym geście ręce blondwłosy chłopak - Jesteś bardzo piękny!


- No - fuknął na niego Uchiha - Czekaj, powiedziałeś "piękny"?!


- Em... No tak...?


Sasuke popatrzył na niego jak na debila.


- Czy ty jesteś debilem? - zdecydował się nawet o to zapytać, bo chłopaczkowi przed nim coś wyraźnie nie łączyło w mózgu - Jestem księżniczką!


- Rozumiem - uderzył w olśnieniu dłonią o dłoń - To stąd ta suknia!


Sasuke złapał się za głowę.


- Tak. Właśnie stąd - wycedził przez zęby - Co tu robisz i kim jesteś?


- Ach, jestem Uzumaki Naruto i jestem rycerzem Konohy! - wyrecytował i sztywno skłonił się blondyn - Mama wysłała mnie, bym znalazł sobie żonę!


- Super. I posłuchałeś się mamy i tutaj przyszedłeś?


- Moja mama jest... wspaniałą kobietą, ale ummm... Jest leciutko straszna. Dlatego, no... tak?


Sasuke przewrócił oczami. Nie mógł uwierzyć, że taki niedojda dał radę pokonać Madarę.


- Jak właściwie pokonałeś smoka? - zażądał wyjaśnień.


- Nie pokonałem żadnego smoka - podrapał się po karku nieszczęsny rycerzyk.


- Jak to nie pokonałeś żadnego smoka?!


- No bo... Em, on spał... Więc po prostu po cichu przeszedłem sobie obok?


Sasuke aż usiadł na łóżku z wrażenia.


- Coś zrobiłem nie tak? - zapytał ze zdziwieniem Naruto.


- Czy ty myślisz, że ten smok leży tam sobie na ozdobę?! Powinieneś go obudzić!


- Ale wtedy by mnie zaatakował...


- No shit Sherlock! - popatrzył na niego z niedowierzaniem - Tak! Zaatakował! Oczywiście, że by zaatakował! Smoki atakują rycerzy! A rycerze walczą ze smokami, żeby zdobyć księżniczki!


Przygłupi rycerzyk podrapał się po głowie.


- Ja właśnie tak nie bardzo bym chciał zdobywać księżniczki... Trochę boję się kobiet...


Sasuke westchnął, modląc się o cierpliwość.


- To co ty tutaj, nieszczęśniku, robisz? - zapytał najbardziej opanowanym tonem, na jaki go było stać.


- Szukałem wiedźmy i trochę zabłądziłem...


- W zamku? Z wieżą i smokiem?! - zapytał z niedowierzaniem - Albo nie, lepiej nawet mi tego nie tłumacz. W każdym razie sorry, ale wiedźm tutaj nie znajdziesz. Gdybyś chciał jednak zakończyć swoje cierpienie, wystarczy obudzić Madarę.


- Kim jest Madara? - przekręcił głowę blondyn.


- To smok. Jak go obudzisz, to cię zje.


- Ach, mój koń ma na imię Kurama!


- Ślicznie. W ogóle o to nie pytałam.


- Szukam wiedźmy właśnie po to, żeby przemienił Kuramę w księżniczkę. Wtedy się z nim ożenię i matka przestanie suszyć mi głowę!


- Genialny plan - prychnął Uchiha - Ślub z koniem brzmi doprawdy uroczo! Planujecie gromadkę małych centaurów?


- Nie! - wzdrygnął się Naruto - Kurama to przecież koń! Ja nie mógłbym z nim... No wiesz, no... Zrobić t-tego.


- Czy ty jesteś aż tak głupi? Czy tylko głupi? - podparł się pod brodę Sasuke - Tak bezużyteczny rycerzyk jak ty do czegokolwiek innego niż spłodzenie potomka raczej się nie nadaje. Twoja matka chce księżniczki, bo chce potomka. Może liczy, że będzie choć kapkę mądrzejszy niż ty!


Naruto popatrzył na niego bezradnie, a w oczach zalśniły mu łzy.


- No co się lampisz, co?! - ofuczał go Uchiha, bo chłopak działał mu na nerwy - Idź szukać tej swojej wiedźmy, jak wierzysz w te głupoty, że zamieni ci w księżniczkę konia. Drzwi są za tobą, do nich chyba trafisz!


I w tym momencie rycerzyk wybuchł płaczem.


🗡️ 🗡️ 🗡️


- Jak w ogóle do tego doszło? - potarła skronie Itako, patrząc to z pretensją na brata, to z bezradnością na pociągającego nosem Naruto.


- Wypisać ci to w punktach, bo nie łapiesz kolejności wydarzeń? - prychnął Uchiha, zakładając nogę na nogę.


- Weź, zamknij się już, bo co tylko coś powiesz to ten mały płacze bardziej - westchnęła i przykucnęła przy roztrzęsionym blondynie, który na ten gest prawie wbił się w ścianę - No, już, malutki. Wytrzyj nosek, wstań i idź sobie precz z mojego zamku - uśmiechnęła się przymilnie. Sasuke parsknął.


- Podejście do dzieci to ty masz - przygadał jej.


- Lepsze niż ty! - obruszyła się - Poza tym on jest chyba jakiś chory, bo trzęsie się jak osika, co tylko do niego podejdę!


- Patrz, a przy mnie się nie trzęsie!


- Tak? No to pokaż, jak niby się nie trzęsie! - warknęła i odsunęła się na drugą stronę komnaty.


Sasuke, cały czas w stroju księżniczki, podszedł i szturchnął blondyna w policzek.


- No i patrz! Nie trzęsie się - udowodnił z dumą - Pewnie wyczuwa wrednych ludzi.


- Sama jesteś wredna - prychnęła na brata.


- J... Ja... - zaczął Naruto, a rodzeństwo od razu skupiło na nim uwagę - To dlatego, że boję się kobiet!


Itako i Sasuke zdębieli.


- To czego mnie się nie boisz? - fuknął na niego Sasuke.


- No bo... Jesteś mężczyzną...


- Jestem księżniczką!


- No tak...


Sasuke odwrócił się w stronę lustra. Nie, to nie z nim był problem. Wyglądał idealnie. W żadnym calu nie przypominał mężczyzny.


- Po czym wnioskujesz, że jest mężczyzną? - zapytała Itako, a Naruto popatrzył na nią ze strachem.


- N... No bo się go nie boję! - krzyknął - ...powinienem mówić o nim "jej nie boję"?


Rodzeństwo popatrzyło po sobie porozumiewawczo.


- Gość podświadomie wyczuwa płeć innych osób - zaczęła Itako.


- Jest niebezpieczny - zgodził się Sasuke, myśląc o swoim honorze, który sromotnie zostałby ugodzony, gdyby inni odkryli, że przebiera się w ciuchy własnej siostry.


- Rzućmy go Madarze na pożarcie - podsunęła rozwiązanie ich problemu Itako, a brat skinął jej głową.


🗡️ 🗡️ 🗡️


Naruto odetchnął z ulgą, kiedy w końcu ta nowoprzybyła dziewczyna wyszła z jego bezpiecznej strefy komfortu. Czarnowłosa chyba była siostrą księżniczki Sasuke. Naruto przypuszczał, że księżniczka Sasuke i ta dziewczyna byli bliźniakami, ale mimo faktu wyglądania praktycznie identycznie... No sam fakt, że dziewczyna była dziewczyną sprawiał, że panicznie jej się bał.


Chwilę temu, z niezrozumiałego powodu, siostra Sasuke nagle rzuciła się na niego z wynalezioną bóg wie gdzie liną i na spółkę z bratem przywiązali go do jakiegoś krzesła. Po tym oboje unieśli krzesło z uwiązanym doń Naruto w górę i przenieśli go przed oblicze drzemiącego na dziedzińcu smoka. Naruto myślał, że wyzionie ducha, kiedy długie minuty był tu niesiony przez kobietę.


- Madara!! Staruchu!! - Naruto usłyszał z wieży nad sobą głos, więc odwrócił głowę w stronę źródła dźwięku. Sasuke wraz z siostrą wyglądali z okna i krzyczeli na śpiącego obok smoka. Chyba próbowali go obudzić.


Naruto przyjrzał się czarno-czerwonemu smoczysku. Był to naprawdę piękny smok, choć lata odbiły na nim swoje piętno. Za młodu jego łuski musiały cudnie się mienić.


Naruto skrzywił się, kiedy nagle dostał kamieniem w głowę.


- Idioto, gdzie ty rzucasz! Dawaj! - ofuczała księżniczkę Sasuke dziewczyna.


- No to sama rzucaj, jak myślisz, że to tak łatwo! - prychnął na nią Sasuke.


Po kilku nieudanych próbach smok przed blondynem dostał w końcu kamieniem w głowę, poruszył się niespokojnie i ukazał światu hipnotyzująco fioletowe ślepie.


- Ha! I co?! Trafiłam!


🗡️ 🗡️ 🗡️


Itako i Sasuke gapili się na płaczącego blondyna, nie mogąc pozbierać szczęk z podłogi.


- Ja przepraszam - zachlipał Naruto - Ja naprawdę nie chciałem, ale on chciał mnie zjeść i... i instynktownie...


- To co robimy? - uniosła brew dziewczyna.


- Nie wiem! - warknął Sasuke - Ty i te twoje głupie pomysły!


- Skąd miałam wiedzieć, że da radę zabić Madarę?! Wyglądał jak jakiś wypłosz! Poza tym przecież przywiązaliśmy go do krzesła, Madara miał go zjeść! - zdenerwowała się Itako.


- Dobra... W sumie co mnie to obchodzi? - zastanowił się Sasuke - Zabił smoka, księżniczka jego! Miłego zamążpójścia, siostrzyczko.


- Nie wyjdę za niego! Popatrz tylko jak on wygląda!


- Gość panicznie boi się kobiet, więc małżeństwem będziecie tylko na papierze - wzruszył ramionami Uchiha - Też wielkie mi halo.


Itako zagryzła wargi. Takie było Prawo: za pokonanie smoka należała się nagroda w postaci zamkniętej w wieży księżniczki.


- Ja... Ja... Ja nie chcę! - spanikował Naruto - To było tylko w samoobronie! Ja nie chciałem księżniczki! Ja... Ja... Szukałem wiedźmy!!


- W zamku? Z wieżą i smokiem?! - popukała się w głowę dziewczyna.


- O to samo pytałem - skrzywił się Sasuke - Chciał, żeby wiedźma zmieniła jego konia w księżniczkę.


Itako się opluła.


- Planują małe centau...


- Tak, też to zasugerowałem - przerwał jej chłopak, po czym szturchnął płaczącego blondyna - Ej, Naruto. Skąd w ogóle pomysł, że wiedźma zamieni twojego konia w księżniczkę?


- Bo... Ja spotkałem na drodze takiego starszego pana i... i on za worek złota powiedział, że zdradzi mi odpowiedź na każde pytanie... no i mu zapłaciłem i zapytałem o zamianę Kuramy w księżniczkę i wtedy... Powiedział, że muszę znaleźć wiedźmę i...


- Dobra. Skończ. Naprawdę można być aż tak głupim? - zapytała brata Itako. Sasuke tylko westchnął, bo stracił już całą wiarę w nieszczęsnego rycerzyka.


- Jak przy narodzinach rozdawali staty to władowali mu wszystkie punkty w siłę i żadnego w rozum - podsumował. Nie zamierzał się do tego przyznawać, ale nadal był pod wrażeniem przytłaczającej mocy chłopaka. Nie rozumiał, jak ktoś o takiej sile mógł nie mieć ni krzty dumy i zachowywać się jak kompletny życiowy nieudacznik.


- Mam pomysł. Chodźmy każdy w swoją stronę i udawajmy, że nic tu nie zaszło - co wy na to?


Sasuke i Naruto zgodnie skinęli głowami na sugestię dziewczyny, jednak kiedy chcieli opuścić teren zamku, nagle zatrzymała ich niewidzialna ściana.


- Co jest?! - zdenerwowała się Itako, waląc pięścią w przezroczystą barierę - Rycerzyku, nie gap się tak, tylko włącz ten swój świecący miecz i nas uwolnij! - fuknęła na przerażonego blondyna.


- Itako, wiesz, że to nie w tym rzecz - odezwał się Sasuke, stając nieco z tyłu - Prawo nie jest czymś, czemu można się sprzeciwić.


Uchiha podszedł powoli do bariery, przykładając doń rękę i szepcząc coś w zapomnianym języku. Naraz rozbłysły przed nimi złote runy.


- Czy... Tam pisze coś złego...? - zapytał zdenerwowany Naruto, widząc studiujących z uwagą runy Uchihów. Itako się skrzywiła.


- Włącz ten swój miecz i spróbuj to rozwalić! - poleciła Uzumakiemu.


- To nic nie da - wtrącił się Sasuke.


- Powiedziałam: włącz ten swój miecz i to rozwal! - wrzasnęła na blondyna, który z przerażeniem grzecznie wykonał jej polecenie. Miecz w jego dłoni rozbłysł pomarańczowym blaskiem i Naruto z całej siły uderzył w barierę.


- To... To ani drgnie...


- Jasne, po prostu się nie starasz! - warknęła dziewczyna - Jak tego nie rozwalisz to będziesz musiał się ze mną ożenić!


Naruto zdjął blady strach i desperacko spróbował po raz kolejny, kolejny i kolejny.


- To bez sensu - pokręcił głową Sasuke - Po prostu zaakceptujcie swój los i stąd wyjdziemy jak ludzie...


- I co?! Może jeszcze damy sobie buzi?!


- Widzę, że przeczytałaś informację do końca - uśmiechnął się bezwzględnie Sasuke - Zgadza się.


- W życiu!


- Itako...


- No co?!


- Ja... - wtrącił się blondyn - Ja wcale tego nie chcę... - zatrząsł się.


- Ach, tak?! - zaperzyła się dziewczyna - Trzeba było myśleć i nie zabijać Madary!


- Trzeba było go nie dawać Madarze na pożarcie - prychnął Sasuke.


- Co?! Nagle jesteś po jego stronie?! Sam pomagałeś mi go wynieść na dziedziniec!


- Bo to było zabawne - wzruszył ramionami - Ale teraz chcę już stąd wyjść. Bądźcie dorośli. To tylko buziak. Zresztą tak samo małżeństwo, to będzie przecież tylko na papierze.


Itako nabrała powietrza w policzki. Dziewczynie też nie uśmiechało się pozostanie zamkniętą w tym zameczku na zawsze. Poza tym miała już kogoś, kogo kochała... Z takim bojącym się jej mężem mogłaby mieć romans i z Kisame i z każdym innym facetem na świecie. Jeśli zaszłaby w ciążę, Naruto pewnie przyjąłby dzieciaka jako swoje... Taki bezużyteczny mąż jednak miał trochę plusów.


- Dobra - westchnęła - Niech wam będzie. Naruto, bądź mężczyzną i dawaj tego buziaka.


- C... Co?! - pisnął blondyn - Nie! Nie, nie, nie! Ja... Ja rozwalę tę barierę!


- Gówno zrobisz, debilu - przewrócił oczami Sasuke, myśląc o tym jak głupiego będzie miał szwagra - Bądź dorosły i dawaj.


- Ale... Ale...


- Nie ma "ale" - twardo ucięła Itako, zbliżając się niebezpiecznie blisko do blondyna - Dawaj, to nie boli.


- Nie... Nie... Ja nie chcę! - odskoczył - Zostaw mnie!!


- Sasuke... Możesz go przytrzymać?


Naruto starał się uciec, ale przez ograniczoną przestrzeń w końcu rodzeństwo zapędziło go w kozi róg.


- Ale to Sasuke jest księżniczką... - zaskomlał, kiedy tłuste od szminki usta Itako zamknęły się na jego ustach.


- I patrz, przeżyłeś - prychnęła, odsuwając się od niego i wycierając usta - Nie róbmy tego więcej, a teraz stąd chodźmy.


- Klask, klask, fanfary - wykrzywił usta w pogardliwym uśmiechu Uchiha - Możesz powiedzieć mamie, że misja ukończona. Brawo. Znalazłeś swoją księżniczkę.


Naruto przełknął łzy. Dlaczego kobiety były takie straszne... Wytarł usta rękawicą.


- Co?! - wrzasnęła dziewczyna, zatrzymując się nagle - Dlaczego ta bariera nadal tutaj jest?!


- Itako, nie rób sobie jaj - pokręcił głową Sasuke, ale po chwili również stanął w miejscu - Dlaczego... Pocałowaliście się, prawda?!


Sasuke popatrzył oskarżycielsko najpierw na jedno a potem na drugie.


- Tak, nawet szminkę mu zostawiłam na ustach! - warknęła dziewczyna - Naruto, prawda, że cię pocałowałam?!


- Po... Pocałowała - chlipnął blondyn.


- Może za słabo? - zastanowił się Sasuke.


- Co, może mam mu język do przełyku włożyć?! - zdenerwowała się Itako.


- Proszę... Nie... - jęknął wbity w ścianę blondyn - Nie chcę więcej!


- No jakiś powód, że ta bariera ciągle tu stoi być musi! - odwarknął jej brat.


- Bardzo dobrze wiesz, że Prawo ma gdzieś takie szczegóły jak "jakość" pocałunku - prychnęła - Może... Nie zgadza się księżniczka?


- Bardzo zabawne - skrzywił się Sasuke - Jestem facetem, a nie żadną księżniczką!


- Ale czekaj, pamiętasz, co Naruto powiedział?


- Nie słucham, co ten debil mamrocze pod nosem - fuknął.


- Już przestań sam udawać debila, dobra?! - prychnęła Itako - Naruto ciebie uważa za swoją księżniczkę, więc to wasza dwójka musi się pocałować!


- Co? Fuj!


Sasuke kłócił się jeszcze przez chwilę z siostrą, ale Naruto już zdołał odetchnąć z ulgą. Wyglądało na to, że dziewczyna nie będzie próbować go więcej całować. Jeśli Sasuke chciał go całować to nie było to takie złe. Przynajmniej nie był kobietą.


- Nadal uważam, że to debilny pomysł i że nie zadziała - usłyszał nad sobą wściekły głos i zerknął szybko w ciskające gromami oczy Uchihy.


- Tylko zrób to porządnie! - krzyknęła Itako - Do mojego pocałunku miałeś zastrzeżenia, więc pokaż jak to się robi!


Sasuke przewrócił oczami, po czym wbił ciemne jak noc tęczówki w blondyna. Naruto przełknął ślinę, zezując błękitnymi ślepkami na boki. Miał ochotę wtopić się w ścianę za sobą pod tak intensywnym spojrzeniem księżniczki Sasuke. Nie powinien się aż tak stresować, w końcu przed chwilą stracił swój pierwszy pocałunek w najbardziej traumatyczny możliwy sposób z kobietą... Powtórka z Sasuke to przecież przy tym nic takiego, prawda?


- Nie będziesz się rzucał, rozumiemy się? - warknął gardłowo Sasuke, podciągając lekko falbaniastą sukienkę i przykucając przy sparaliżowanym w bezruchu blondynie. Naruto znowu przełknął ślinę, kiedy Uchiha uniósł do góry jego brodę i złączył w pocałunku ich wargi.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 2: Zdziczały Uchiha, formularz rejestracyjny i Konohamaru!

Prolog

Epilog