Konkurs Halloweenowy
- Mamo... Jezu, przestań! - krzyknął, kiedy znowu czerwonowłosa ukłuła go igłą.
- Jakbyś się tak nie wiercił to już bym skończyła! - ofuczała go, nic sobie nie robiąc ze zbolałej miny syna.
Kushina Uzumaki chyba postawiła sobie za punkt honoru zrobienie z syna najlepszego kota Cheshire jaki chodził po tej ziemi, bo pastwiła się nad nim już czwartą godzinę. Ciągle jej coś nie pasowało i ciągle coś poprawiała. Naruto podziwiał postęp jej prac w lustrze przed sobą i był naprawdę pod wrażeniem swojego wyglądu, jednak uważał, że to za dużo. To była po prostu szkolna impreza, nie jakieś nie wiadomo co. Nawet bez makijażu wyglądał mega.
Potarł kosmyk swoich ciemnoszarych włosów, dziwiąc się temu o ile wydawały się twardsze. Naruto jeszcze do dzisiejszego ranka był naturalnym blondynem, jednak dzięki swojej matce został farbowanym... siwym? Dziwnie mu tak było patrzeć na ciemnowłosą wersję siebie.
- Jeszcze ci brwi kredką przejadę, żeby pasowały do koloru oczu - poinformowała go rodzicielka, grzebiąc za czymś w kosmetyczce. Chłopak tylko przewrócił oczyma i poruszył lekko na boki biodrami, patrząc jak porusza się doczepiony do jego krótkich spodenek ogon. Futrzasta kita umieszczona była na jakiejś dziwnej plastikowej konstrukcji, która sprawiała, że przy poruszaniu się na boki ogon falował na wzór tego kociego.
- Nieźle to wygląda, co nie? - ucieszyła się kobieta, przyglądając się ogonkowi - Wczoraj zmusiłam ojca, żeby mi wydrukował wszystkie części na drukarce 3D i może przez siedzenie do późna spóźnił się do pracy, ale efekt jest tego warty!
Naruto westchnął.
- Ty serio przesadzasz - pokręcił głową - Która matka ma gdzieś pracę swojego męża i przefarbowuje własne dziecko do przebrania Halloweenowego?
- I tak nie wywalą Minato z roboty - machnęła na to ręką - A tobie jest całkiem ładnie w szarym! Wielce się czepiasz farbowania włosów... Muszę się postarać, żebyś nie odstawał przy swojej Alicji!
- Stawiam półroczne kieszonkowe, że Hinaty nikt nie pofarbował, a jedynie będzie w żółtej peruce - skrzywił się.
- Bo z dziewczynkami to jest inaczej! - nadęła się jego matka - Hinata ma takie długie włosy, że rozjaśnienie ich byłoby bardzo problematyczne. Poza tym rozjaśnianie włosów niszczy włosy. A pofarbowanie włosów na ciemniejszy kolor to takie nic, szczególnie jak ma się je krótkie!
Chłopak nic więcej już nie powiedział, a jedynie zacisnął wargi w cienką linię. Na jego rodzicielkę nie było mocnych jeśli już się na coś uparła. Wszyscy, którzy ją znali, doskonale o tym wiedzieli. Dlatego przeklinał swoją sąsiadkę-Azjatkę za poinformowanie jego matki o konkursie i balu kostiumowych w ich budzie.
Przez to, że mieszkała tylko klatkę wyżej, Hinata często do nich wpadała. Naruto nawet ją lubił, choć z wolna uczyła się bycia uciążliwą od jego matki. Niestety jego matka wręcz dziewczynę ubóstwiała, bo była Japonką, a Kushina miała hopla na punkcie kraju kwitnącej wiśni i japońskich bajek. Z jakichś przyczyn ubzdurała sobie, że on i Hinata w przyszłości się ożenią, dzięki czemu będzie miała skośnookie wnuki. Koniecznie trójkę, nie mniej, ale jak chcą to może być więcej.
- Myślę, że gotowe! - zapiszczała Kushina, a Naruto otrząsnął się z myśli, skupiając wzrok na swoim odbiciu - No, co myślisz? Wygląda dobrze?
Chłopak okręcił się przed lustrem, podziwiając ruchy sprytnego ogonka. Wyglądał lepiej niż tylko dobrze. W kontraście z ciemnoszarymi włosami jego intensywnie błękitne oczy zdawały się wręcz świecić. Na każdym z policzków miał trzy paski rozszerzające się w miarę zbliżania się do linii twarzy: każdy z pasków gradientowo przechodził kolorem niebieskim w seledyn, co dawało niesamowity efekt. Górną wargę pociągniętą miał niebieskim kolorem, dolną szarym. No i strój: czoker, szary bezrękawnik z nadrukiem uśmiechu kota Cheshire, rękawki w szaro-niebieskie paski, kocie łapki, krótkie czarne spodenki z paskowanym ogonem i niebieskie zakolanówki.
- Ach, uszy! - ocknęła się Kushina - Jeszcze uszy! - doskoczyła do niego, wpinając mu we włosy wsuwki z przyklejonymi doń uszami. Kiedy tylko umieściła drugie uszko w szarych włosach chłopaka, rozległ się dzwonek do drzwi.
- To pewnie Hinata - ucieszył się Naruto, chcąc otworzyć koleżance, ale zatrzymała go w połowie kroku matka.
- Czekaj, ja otworzę. Zrobisz jej niespodziankę!
- Jaką niby niespodziankę, kiedy... ech.
Naruto westchnął, siadając na pufie, bo jego rodzicielka już wybiegła z pokoju. Hinata wiedziała za kogo się przebiera i że tu jest, więc nie było sensu robić takich podchodów.
- Mówię ci, Hinatko: on jest po prostu cudny w tym stroju! - usłyszał głos matki zaraz za drzwiami, po czym do środka wsunęła się ręka kobiety, macając za przełącznikiem. Zmarszczył czoło, kiedy w pokoju zgasło światło, ale zaraz dostrzegł świecący bielą uśmiech kota Cheshire na swoim bezrękawniku. Czyli tym się jej chciała pochwalić...
- Wow, uśmiech świecący w ciemności - odezwała się z drzwi Hinata - I świecące paski?
- Tak! Ma je na policzkach po obu stronach. Fortunę wydałam na te farbki do twarzy, ale popatrz tylko jaki jest cudny! - prawie podskakiwała z dumy jego matka - Jak prawdziwy kot Cheshire, w ciemności widać tylko uśmiech i paski!
To zaskoczyło chłopaka. Obrócił twarz w stronę lustra i faktycznie dostrzegł świecące w ciemności niebiesko-seledynowe pasy.
- Wooo... - wydusił, bo to naprawdę było ekstra. W tym momencie jego matka zapaliła światło, więc zmrużył oczy oślepiony nagłą jasnością.
- Słodziak z niego, co? - zwróciła się do Hinaty jego matka, a dziewczyna spaliła buraka.
- Cześć, Hinacia - pomachał jej, wstając z krzesła.
- Naruto, usiadłeś od góry, prawda?! - przeraziła się jego matka - Nie uszkodziłeś łączeń w ogonie?
- Tak, tak, usiadłem od góry - przewrócił oczami - Spokojnie, nie zniszczę twojego dzieła. Stosuję się do zaleceń.
Jego matka skinęła z zadowoleniem głową.
- I bardzo dobrze! A teraz pozwól, że wygnam cię na korytarz, bo garderobę zajmujemy na najbliższą godzinę z Hinatą!
- Przepraszam, że mój strój nie jest tak ładny... - zawstydziła się dziewczyna. Naruto musiał przyznać, że faktycznie nie był jakoś wyjątkowo ładny: niebieska sukienka może i była w miarę dobrej jakości, ale sam fartuszek zdecydowanie nie był tym należącym do Disneyowskiej Alicji. Dodatkowo spod blond peruki bardzo wyróżniały się czarne brwi dziewczyny. Cóż, przebranie Hinaty było standardowo Halloweenowym strojem z jakości, kiedy to Naruto podchodziło już pod jakąś wersję premium, którą profesjonalni cosplayerzy chwalą się na Instagramie.
- Och, kochana nie ma za co! Wyglądasz ślicznie, ale z kilkoma poprawkami będzie idealnie! - zaświergotała Kushina - Naruto, ty stąd spadaj, bo w tak małym pomieszczeniu podusimy się w trzy osoby!
Chłopak pozwolił się wypchnąć z pokoju, kiedy jego matka trajkocząc wzięła się za poprawę stroju Alicji.
- Ubierz za ten czas glany i wymień im sznurówki na te szaro-niebieskie, które kupiłam! - poleciła, trzaskając mu przed nosem drzwiami.
Naruto przeszedł do przedpokoju i posłusznie zaczął wyjmować standardowe czarne sznurówki z butów.
Gwoli wyjaśnienia: Hinata robiła wersję bajkową Alicji z Krainy Czarów, czyli tą Alicję w niebieskiej sukieneczce za kolano i w białym fartuszku. Jego matka pogardzała wyglądem Alicji z filmowej wersji, dlatego na start zakazała jej nawet myśleć o przebieraniu się za "to coś bez wyrazu". Naruto jednak był kotem z wersji filmowej a nie bajkowej. Czemu? Bo nie zamierzał wyglądać jak barbie cały w różu i fiolecie! Kolorystyka bajkowej wersji kota Cheshire po prostu zbyt kłuła go w oczy. Na co dzień chodził raczej w ubraniach w stylu podchodzącym lekko pod ten gotycki: on po prostu źle się czuł, jeśli nie miał na sobie czegoś ciemnego i glanów.
Na szczęście jego matka całkiem lubiła wygląd niebiesko-szarego kota z filmowej Alicji i wyczarowała mu strój Cheshire całkowicie w jego stylu. Bezrękawnik, spodenki, czoker i glany były częściami jego standardowego ubioru. W przeciwieństwie do zakolanówek, przez które wyglądał nieco zniewieściałe, ale hej! to przecież było tylko do stroju! (Nie, żeby mu się one naprawdę podobały i chętnie by je nosił również na co dzień... Może powinien zacząć?)
Naruto potrząsnął głową, wyrywając się z rozmyślań i skupił się na swoich glanach, wsuwając sznurówki w pierwsze z dziurek. Kiedy skończył nawet nie wyglądało na to, żeby jego matka albo Hinata myślały opuścić garderobę, więc przewlókł się do salonu, w którym obok telewizora ładował się jego Switch. Wyjął konsolkę ze stacji ładującej i rozwalił się na kanapie, uważając, żeby ogon wystawić poza brzeg mebla i go nie uszkodzić. Matka chyba by go zabiła, gdyby go popsuł.
🟣 🔵 🟣 🔵 🟣
- Jesteś absolutnie słodziutka! - usłyszał w pobliżu głos swojej rodzicielki, więc uniósł głowę znad ekranu konsoli. Zegar na ścianie naprzeciw wskazywał 18:30, więc obie musiały siedzieć tam więcej niż godzinę. Naruto zupełnie nie zauważył kiedy ten czas upłynął, kiedy tak bardzo wciągnął się w grę.
- No, wyglądasz dużo lepiej! - pochwalił, lustrując dziewczynę wzrokiem, gdyż właśnie za jego matką wsunęła się do pomieszczenia.
- Mówisz, że wcześniej wyglądała źle?! - popatrzyła na niego z byka matka - Jakby nie te uszka na twojej głowie to dostałbyś po łbie, synu!
- Nie to miałem na myśli! - zamachał rękami - Wcześniej też było super, ale teraz jest jeszcze bardziej super!
Hinata zachichotała.
- Dziękuję - lekko się zaróżowiła - Myślę, że powinniśmy już wyjść? - zapytała nieśmiało jego matki.
- Zamówiłam wam taksówkę, więc jak tylko podjedzie!
- Och. Dziękuję - uśmiechnęła się niepewnie, a matka Naruto porwała ją w ramiona.
- Boże, jaka ty jesteś urocza, dziewczyno! - zapiszczała - Jakbym była te 20 lat młodsza to porwałabym cię sprzed nosa temu mojemu niewdzięcznemu synowi!
Chłopak przewrócił oczami.
- Zawsze wiedziałem, że tak naprawdę to nie kochasz taty - dogryzł jej.
- Kocham! - prychnęła - Ja, Minato i Hinata żylibyśmy szczęśli... - zaczęła, ale naraz jej komórka zaczęła wygrywać opening z Króla Szamanów - Halo? Tak, już zaraz schodzą. Naruto, Hinata, lećcie na dół. Taksówka czeka pod blokiem.
Jego matka podziękowała, a on i dziewczyna pośpiesznie przeszli pod wieszak, żeby zarzucić na siebie kurtki. Nawet niebieska kurtka chłopaka na tę okazję przeszła transformację, bo na plecach zyskała przyszywkę jednego z cytatów kociego jegomościa "we're all mad here". Kushina cmoknęła i jedno i drugie w głowę, żeby nie rozmazać pieczołowicie wykonanego makijażu i praktycznie wypchała ich za drzwi i zepchnęła ze schodów.
- Połamania nóg i nie ważcie mi się nie wygrać tego konkursu! - krzyknęła im z drzwi. Naruto przemknęło przez głowę, że przy odrobinie szczęścia to sama by im te nogi połamała...
- Dobrze, że mieszkacie na parterze - odetchnęła z ulgą Hinata, wyraźnie zgadzając się z myślami chłopaka.
- Nie moje wina, że moja matka jest nienormalna - skrzywił się.
- Pani Kushina jest bardzo... żywiołowa - spróbowała ubrać to w słowa.
- Tsa, za bardzo - prychnął - Chodź, bo taryfa nas odjedzie.
Z wszelką uwagą na swoje stroje zapakowali się do taksówki. Naruto usiadł śmiesznie bokiem, żeby nie uszkodzić mechanizmu z ogonkiem, a Hinata delikatnie wygarnęła poły sukni pod siebie, żeby nie przytrzasnąć jej drzwiami: może i sięgała tylko do łydek, ale przez bogatą halkę pod spodem była dość problematyczna.
Pod szkołą znaleźli się w mniej niż 10 minut. Na placu przed wejściem już tłoczyli się w kolejce ludzie czekający na dostanie się do środka. Towarzystwo było kolejno wpuszczane przez woźnego, który na dziś dzień pełnił funkcję bramkarza.
- Cholera, legitymacja! - przypomniał sobie, widząc jak kolejno ludzie z ich budy okazują dokument przed wejściem.
- W prawej kieszonce na piersi - podpowiedziała Hinata, a on odetchnął z ulgą, wyczuwając twardy blacik - Pani Kushina mówiła, że na bank byś jej zapomniał, więc zawczasu wpakowała ci ją do kurtki.
- Na coś się czasem moja pomylona rodzicielka przydaje - uśmiechnął się - Chodź do kolejki, bo co chwila dochodzą nowi ludzie i w końcu w życiu nie dobijemy się do wejścia!
Pomimo pokaźnej kolejki, woźny sprawnie przepuszczał kolejnych uczniów i po niecałym kwadransie byli już w środku.
- To ja idę do klasy, zobaczymy się na sali! - pożegnał się, rozdzielając się z dziewczyną. Hinata była rok od niego starsza, stąd nie chodzili do tej samej klasy.
- Do zobaczenia, Naruto! - krzyknęła za nim. Jego jednak dopadł już kumpel, więc nic więcej jej nie odpowiedział.
- Naruś! - wskoczył mu praktycznie na plecy Kiba.
- Weź, spadaj, bo mi ogon urwiesz! - prychnął na niego - Wiesz ile się nacierpiałem jak mi go matka wszywała w portki?
Kiba tylko zarechotał.
- No, powiem ci, że ta twoja dupeczka wygląda niczego sobie - pochwalił Kiba, mając na myśli Hinatę - Ale swoim przebraniem to ją ziomuś miażdżysz!
- Efekt kilku godzin znęcania się nade mną matki - westchnął - I Hinata nie jest żadną "moją dupeczką".
- Jasne, jasne! Przyjeżdżają razem taksówką, robią pasujące do siebie stroje...
- A ty co? Śledzisz nas? - uniósł brew Naruto.
- No, myślę ci odbić Hinacię! - uśmiechnął się paskudnie - Dzisiaj naszą Alicję napadnie zły wilk, rawrr, rawrr!
- Czyli jesteś przebrany za wilka?
- No, za wilkołaka dokładnie - sprecyzował brunet - Nieźle mi wyszedł, nie?
- Czy ja wiem... - sceptycznie mu się przyjrzał.
- Oj, do twojego stroju to nawet mnie nie porównuj. Nie każdy ma matkę, która go cały dzień stroi!
- Już się tak nią nie zachwycaj - nadął się - Czaisz, że te włosy to są pofarbowanie? Matka bladym świtem zarządziła, że czas zmienić kolor włosów, więc usadziła mnie na kiblu i zaczęła mi ciapać farbą włosy i zawijać w sreberka...
- Żartujesz. Serio? - wybałuszył oczy, sięgając ręką do włosów Naruto - Takie jakby bardziej sztywne - ocenił.
- Tsa, gorzej, że po weekendzie pewnie będę miał przekichane. Ta farba jest niezmywalna, więc w poniedziałek wychowawczyni jak nic zaprosi mnie na pogadankę do siebie.
- Ale ładnie ci całkiem - zastanowił się Kiba - Ej, a może wkręć ją, że takie włosy jak teraz masz są naturalne a wcześniej się farbowałeś na blondyna?
Uzumaki popukał się w głowę.
- Szare włosy naturalne? No chyba dla siwiejących 50-cio latków są naturalne. Nie kupi tego.
- Ej, ale może przez to, że od młodości farbowałeś włosy to przedwcześnie zacząłeś siwieć? - nie poddawał się Kiba.
- Może od razu zaczynam trening na wiedźmina i z tygodnia na tydzień będę coraz siwszy? - popatrzył na Kibę z miną pod tytułem "a czołg mi tutaj jedzie".
- Ty, dobre! - ucieszył się brunet, ale od kontynuowania tej idiotycznej rozmowy wybawił go kolejny kumpel.
- Siemka - przywitał się Shikamaru, ściągając pod brodę kominiarkę. Naruto zagwizdał.
- Widzę, że ninja. Całkiem całkiem - pochwalił strój kolegi.
- Trudno nie zrobić dobrze przebrania, w którym poza czarnym strojem zawiązujesz przepaskę na czoło i parę bandaży na łydki i nadgarstki - machnął ręką Shika - Ty za to, Naruto, wyglądasz tak, że jak nic wygrasz ten dzisiejszy konkurs.
- Oby, bo inaczej w przyszłym roku matka chyba mnie na tydzień zamknie w garderobie - skrzywił się - Temari i innych jeszcze nie ma?
- Są, są, ale większość poszła na tańce. Temari za to zniknęła w łazience poprawić makijaż. Jest jakąś gejszą czy czymś takim i ma całą twarz wypaćkaną czymś na biało. Sypie się to niemiłosiernie.
- Ninja i gejsza, macie stroje do kompletu! - ucieszył się Kiba - Przebranie pary!
- No... Coś w tym rodzaju - zamyślił się Shikamaru - W sumie to Temari kazała mi się tak ubrać.
- A wiesz, że Naruto też ma strój pary z Hinatą?
- Niech zgadnę: Hinata jest Alicją? - odgadł Shikamaru - Strasznie oklepane. Wiedziałem chyba ze trzy inne Alicje na wejściu. Za to kota Cheshire widzę pierwszego. Dość trudno go zrobić w przeciwieństwie do nałożenia na siebie sukienki z fartuszkiem.
- Ale Hinacia jest naprawdę prawilnie ubrana - obronił ją Kiba - Ma blond perukę i makijaż! Jest taka piękna, że jak ją tylko zobaczyłem to me wilkołacze serce zabiło szybciej...
- Boże, leć do niej, Kiba, się oświadczyć. Powinna być już na sali gimnastycznej - pokręcił głową Naruto.
- Na sali?! No to szkoda, żeby miała stać pod ścianą!
I już Inuzuki nie było. Naruto i Shikamaru zostali sami.
- Chodź, pizzę zjesz - zaproponował Shika - Jeszcze powinna być ciepła.
🟣 🔵 🟣 🔵 🟣
Naruto westchnął, szturchając palcem kawałek nadgryzionej przez siebie pizzy. Konkurs na najlepszy strój miał być pół godziny przed końcem zabawy, więc do tego czasu nie miał co robić. Wiedział, że jego znajomi bawią się na parkiecie, ale to zupełnie nie była jego bajka: nie umiał tańczyć, nie lubił. Czuł się jakoś dziwnie mając randomowo podskakiwać do lecącej muzyki. Wyćwiczone z innymi układy taneczne jeszcze jakoś akceptował, a nawet mu się one podobały. Ale takie wygibasy bez sensu były no... Bez sensu po prostu. Poza tym rozmazałby sobie makijaż albo coś i by było.
Podniósł się z krzesła, bo pęcherz dawał o sobie znać. Z nudów wypił już chyba z litr Pepsi, więc nic dziwnego. Skierował się do łazienki na piętrze przeznaczonej dla chłopaków.
Idąc po schodach zaskoczyło go migające światło w łazience. Wyglądało jakby ktoś bawił się prztyczkiem od światła. Nie zdziwiłby się, gdyby stał za tym Inuzuka: on był pierwszy do takich pomysłów jak robienie dyskoteki rytmicznym przełączaniem światła.
O dziwo po wejściu do łazienki zobaczył dwóch gości być może z klasy maturalnej i kulącego się w kącie dzieciaka z podstawówki. Ich liceum było połączone z podstawówką przewiązką będącą przejściem do dużej sali gimnastycznej. Imprezy mieli razem, ale podstawówka raczej trzymała się swojej części szkoły, a liceum swojej. Przejście do podstawówki było zawsze dyżurowane przez jakiegoś nauczyciela, żeby co niektórzy problematyczni licealiści nie wpadli na pomysł straszenia dzieciaków. Podstawówka jednak wolno mogła przechodzić do ich części szkoły, bo znajdowała się tu biblioteka i stołówka.
- Jakiś problem? - zapytał na wejściu do łazienki, a brązowowłosy chłopak z fioletowymi wzorami na twarzy zaprzestał bawienia się światłem.
- Do ciebie JESZCZE żaden - uśmiechnął się kąśliwe, wyraźnie akcentując "jeszcze".
- Jakiś uroczy kotek zabłądził w męskiej toalecie i pomagamy mu znaleźć drogę - dorzucił czerwonowłosy chłopak, rzucając mu krótkie spojrzenie. Naruto od razu dostrzegł tatuaż na jego czole i dodając dwa do dwóch zrozumiał z kim ma do czynienia: tylko jedna osoba w ich budzie wytatuowała sobie chiński znaczek na czole i farbowała włosy na jaskrawoczerwony kolor.
- Słynny Gaara po obiciu mordy przez Kruka aż tak obniżył progi, żeby uderzać do pierwszoklasistów? - zakpił z niego, a twarz opryszka od razu wykrzywiła się we wściekłości.
Wszyscy w szkole znali Gaarę: bójki jego kumpli z innymi i znęcanie się nad słabszymi były czymś na porządku dziennym. Chłopak sprytnie omijał nauczycieli i monitoring, co nie było trudne przy niektórych grubych i leniwych dyżurujących takich jak ich wuefista. Tydzień temu do równoległej Gaarze klasy maturalnej przeniósł się jednak Itachi Uchiha i kiedy Gaara z paczką weszli mu w drogę, rozłożył wszystkich na łopatki. Chłopak był Azjatą, więc zaraz rozeszły się plotki jakoby był mistrzem sztuk walki, skądś ktoś dowiedział się, że chłopak hoduje kruki i tak tajemniczy Itachi został okrzyknięty mistrzem walki wręcz pseudonim Kruk. Naruto nie wiedział, ile w tych powtarzanych wszędzie plotkach było prawdy, ale widać sporo, skoro wywołały u Gaary taką reakcję.
- Skoro tak ładnie prosisz się o lanie - wycedził, całkowicie tracąc zainteresowanie kulacym się w kącie dzieciakiem, a Naruto cofnął się dwa kroki do tyłu - To grzechem byłoby odmówić!
Po tym Gaara rzucił się w jego stronę, ale on był już przygotowany do biegu. Naruto zupełnie nie obawiał się maturzysty: gdyby Gaara nie opuszczał każdego wuefu to wiedziałby, że ex-blondyn jest rekordzistą w biegu na praktycznie każdy dystans. Naruto po prostu kochał biegać i robił to w każdej wolnej chwili, w której nie grał akurat na swoim Nintendo Switchu.
Dodatkowo Naruto nie musiał się obawiać, że przypadkiem zostanie otoczony: z Gaarą był tylko ten szatyn, który bawił się światłem. Wyminięcie jednej osoby na drodze było żadnym problemem. Uzumaki myślał trochę Gaarę zmęczyć, a potem skierować się do sali gimnastycznej, która obstawiona była nauczycielami.
- Na twarzy jesteś już tak czerwony, że się prawie zlewa z kolorem włosów - zaśmiał się do ledwie dyszącego po przebiegnięciu dwóch pięter Gaary - Kondycja coś nie ta. Nic dziwnego, że Kruk cię tak obił!
Ich szkoła szczęśliwie była zbudowana w ten sposób, że na początku i końcu każdego z pięter znajdowały się schody umożliwiające przejście na piętro poniżej i powyżej. Był to praktycznie raj do biegania w nieskończoność: no może poza śliską podłogą, na której rozjeżdżały się starte tenisówki Gaary. Glany Naruto miały o wiele lepszą przyczepność, więc chłopak zupełnie nie ślizgał się na zakrętach.
Po kolejnych dwóch piętrach Naruto stwierdził, że pora kierować się do sali gimnastycznej, bo Gaara i tak już ledwie przebiera nogami. Pod schodami wiodącymi na parter czekała go jednak niemiła niespodzianka.
- Szefie, zebrałem paru chłopaków - uśmiechnął się paskudnie chłopak od światła z kibla. Koło dziesiątki niezbyt przyjemnie wyglądających dryblasów czatowało wraz z nim przy schodach.
Naruto odwrócił się, myśląc się wycofać i odbiec tam, skąd przybiegł, jednak znajdujący się za jego plecami Gaara również nie był już sam.
- Dobrze biegasz - uśmiechnął się, zaciskając pięści - Ciekawe czy tak samo dobrze się bijesz.
Naruto rozejrzał się rozpaczliwie, szukając drogi ucieczki. Cholera, nie pomyślał o tym, że kumpel Gaary może mieć na tyle szarych komórek, że zwoła posiłki. Wokół niego nie było żadnego przejścia czy zaułka, który mógłby wykorzystać do ucieczki. Jedyna alternatywa, którą było okno, odpadała, bo oczywiście sprzątaczki zabrały klamkę i nie można było okna od wewnątrz otworzyć.
- Nasza łania nie ma gdzie dalej biec? - zaśmiał się rubasznie Gaara, łapiąc Uzumakiego za włosy - Tak bardzo chciałeś zastąpić kotka do bicia? No i gdzie teraz to twoje bohaterstwo?
Naruto przełknął ślinę, ale stwierdził, że i tak nie ma już niczego więcej do stracenia. I tak go pobiją, więc może ich chociaż opluć nim to się stanie.
- No, wielki Gaara jest tak bohaterski, że czapki z głów! - prychnął - We dwóch na dziecko z podstawówki i w tuzin osób na jedne...
Nie skończył, bo dostał z pięści w twarz. Popatrzył na czerwonowłosego z nienawiścią.
- Myślisz, że jesteś w sytuacji, w której możesz pozwolić sobie na obrażanie mnie? - zagroził, a jego kumple otoczyli go ciasnym kręgiem - Może jeszcze chcesz coś dodać?
- Matka robiła mi ten makijaż kilka godzin, gnoju - warknął, wyjmując komórkę z kieszeni i widząc swoje odbicie w ekranie telefonu. Ktoś zaraz wytrącił mu ją z ręki.
- Do nikogo nie dzwonimy - uśmiechnął się wrednie Gaara, podnosząc z ziemi telefon i chowając go do dresów. Jego kumple złapali w tym czasie Naruto od tyłu, krępując mu ręce na plecach. Chłopak nawet się nie szarpał, bo wiedział, że przy tej ilości osób nie miało to najmniejszego sensu.
- Skończyła się brawura - zaśmiał się jakiś chłopak z boku - Już nie zamierzasz nas pouczać? Nic więcej nie masz do powiedzenia?
- Um... Ja w sumie mam - usłyszeli nad sobą z góry schodów i równo unieśli wzrok na nowoprzybyłą osobę - Moglibyście się trochę rozsunąć? Ktoś próbował znęcać się nad moim braciszkiem i chciałbym, żeby mógł się wam przyjrzeć i pokazać mi komu mam przyłożyć.
Powyżej nich stał we własnej osobie Itachi Uchiha obok którego znajdował się ten dzieciak z łazienki. Naruto teraz dopiero zauważył, że maluch był przebrany za bajkową wersję kota Cheshire. Paskowana różowo-purpurowa bluza z kominem zasłaniała mu połowę twarzy, przez co nie można było na start przyjrzeć mu się na tyle dobrze, żeby dostrzec podobieństwo do starszego chłopaka.
Widać było, że kilku podwładnych Gaary nieco cofnęło się z przestrachem: w tym dwójka krępująca ręce Uzumakiego. Z zadowoleniem rozprostował uwolnione dłonie.
- No, Sasuke, nie wstydź się i pokaż, który zły pan ci dokuczał - uśmiechnął się do chłopaka, za co zarobił kukśtańca w bok.
- Tacy z nich panowie jak z ciebie! - warknął młodszy Uchiha o dziwo zupełnie niedziecinnym głosem - Gdybym nie był w tym stroju to poradziłbym sobie z nimi sam zamiast udawać bezbronnego w nadziei, że sobie pójdą!
Naruto uniósł brwi w zdziwieniu. Ten mały był całkiem buntowniczy.
- Daj mi czasem być opiekuńczym starszym bratem - zawiesił usta w podkówkę drugi. Obaj całkiem olewali fakt, że zaraz obok znajdował się tuzin chuliganów chętnych w każdej chwili do bójki.
- Nie zapomnieliście o nas? - ryknął Gaara, a Uchiha zgodnie przenieśli na niego wzrok.
- Rozmawiamy - wytłumaczył Itachi - Nastawili ci już nos?
Gaara zamiast odpowiedzieć rzucił się z krzykiem na chłopaka. Młodszy brat Itachiego zgrabnie odskoczył na bok, kiedy starszy rozpoczął pogrom bandy Gaary. Naruto patrzył na to oczarowany: Itachi zgrabnie przemykał obok rozjuszonych licealistów, wyprowadzając celne ciosy, najczęściej w kark, posyłając oponentów prosto na glebę.
- Chodź - poczuł pociągnięcie za rękaw - Mam w plecaku apteczkę. Opatrzę cię.
Naruto, nie odwracając wzroku od Itachiego, pozwolił pociągnąć się Sasuke na przewiązkę i w stronę podstawówki. Bez problemu minęli drzemiącego na dyżurze biologa.
- Połowa nauczycieli tutaj śpi na dyżurach - skrzywił się Sasuke - Ludzie w Polsce nie mają poszanowania dla wykonywanej pracy.
- Eee... Może racja - podrapał się po głowie Uzumaki, a Sasuke obdarzył go nieprzychylnym spojrzeniem - W ogóle to nazywam się Naruto Uzumaki! - przestawił się.
- Wiem - zaskoczył go - Planuję pobić twój rekord na 100 metrów.
- Wow, nie wiedziałem, że jestem znany nawet w podstawówce! A jak się nazywasz?
- Sasuke Uchiha, klasa 6a. Nie jestem z niczego tu jeszcze znany w przeciwieństwie do brata.
- Itachi jest w klasie maturalnej, więc... Dzieli was 6 lat różnicy, zgadza się?
- Tak - zgodził się Sasuke - Zaś ciebie i mnie dzielą niecałe 3 lata.
- Dużo o mnie wiesz - podrapał się po karku, zaś brunet odwrócił od niego twarz.
- Słyszałem parę plotek i utkwiły mi w pamięci, to wszystko - burknął - To moja klasa, chodź.
Naruto pozwolił się usadzić w ławce i cierpliwie czekał, kiedy Sasuke wyciągał z plecaka apteczkę, z której wyjął wacik i wodę utlenioną.
- Nosisz w plecaku całą apteczkę - zauważył z podziwem.
- Kiedy Itachi ostatnio bił się z Gaarą to zdarł skórę na nadgarstku i nie miałem czym go opatrzyć. Wolę być zapobiegliwy - wytłumaczył - Całkiem zniszczyli ci makijaż po prawej stronie. Mogę go zmyć?
- A musisz? Matka siedziała nad nim kilka godzin. Liczyła, że wygram konkurs na najlepszy strój...
Sasuke podrapał się po brodzie.
- Rozwalili ci wargę i ją koniecznie muszę przemyć, ale policzek masz tylko opuchnięty... Chociaż ten makijaż i tak już do niczego się nie nadaje - powiedział, wyciągając z kieszonki w plecaku lusterko - Sam zobacz.
Naruto posmutniał.
- Dobra, masz rację...
- Jak coś to Karin miała ze sobą kosmetyczkę i farbki do ciała. Nie świecą one w ciemności, ale może jak zmyjemy ci całość makijażu to zrobię go od nowa?
- Jeśli umiesz to byłbym wdzięczny.
Sasuke skinął głową i kolejno zaprowadził go do łazienki, żeby zmyć z niego makijaż jakimś śmiesznym specyfikiem, następnie odkaził uszkodzoną wargę i już w klasie zakleił ją plasterkiem w kolorze skóry.
- Plasterek na wargę? - zdziwił się Naruto.
- Tak, chcę ją pomalować tak jak była na szaro, a nie będę kładł farbki na otwartą ranę.
Naruto skinął głową i kolejne kilkanaście minut Sasuke znęcał się nad jego twarzą, nakładając na nią farbki.
- Myślę, że gotowe - powiedział w końcu, podając mu lusterko - Co myślisz?
- Wow! Wygląda tak dobrze jak ten zrobiony przez moją mamę! Tylko te paski na policzkach zrobiłeś grubsze?
- Tak, policzek trochę ci spuchł i dzięki temu aż tak tego nie widać... Wybacz, że przeze mnie tak skończyłeś.
- No co ty - machnął ręką - Według twoich słów tylko narobiłem ci problemu, bo unikałeś ich, żeby sobie poszli a tak to sam byś sobie z nimi poradził! Umiesz się bić tak, jak Itachi?
- Trochę... Czasem trenujemy razem - przyznał Sasuke - Ale nadal jestem wdzięczny za twoją pomoc!
Naruto nie bardzo wiedział, co na to odpowiedzieć, więc zapadła między nimi chwilowa cisza.
- Um, skąd w sumie pomysł na strój? - zapytał, żeby przerwać ciszę.
- Na W-Fie słyszałem jak mówiłeś, że przebierasz się za kota z filmu, więc... Tak pomyślałem, że przebiorę się za wersję z bajki.
- To my mamy razem W-F? - zdziwił się na Naruto, a Sasuke skinął głową.
- Tak. W środy i czwartki.
Naruto podrapał się po karku.
- Ładnie ci ten Cheshire wyszedł. Sam robiłeś?
- Dziękuję - zaczerwienił się - Tak, sam.
Naruto nie wiedział, co jeszcze dodać. Chyba dzieciak był jakimś jego fanem czy coś w tym guście, bo dużo o nim wiedział. No i pomógł mu teraz naprawić makijaż, i go opatrzył, i ogólnie był dla niego strasznie miły...
- Hm, więc lubisz biegać?
- Tak trochę.
- Ale jesteś w tym dobry?
- Um, jeszcze niezbyt - odwrócił wzrok gdzieś na bok - Ale będę trenował i stanę się lepszy!
- To chciałbyś kiedyś razem pobiegać czy coś?
- Bardzo! - odpowiedział aż za bardzo entuzjastycznie Sasuke, więc odchrząknął - Znaczy jeśli nie masz nic przeciwko...
- Inaczej bym nie proponował - wstał na równe nogi Naruto - Dobra, to jeszcze się zgadamy, a tymczasem wracam do klasy!
- Czekaj! - zatrzymał go chłopak - A... Jak się zgadamy?
- Hm... Może wymieńmy numery telefonu? Chociaż mój telefon zabrał Gaara...
Sasuke niespodziewania wsunął mu w ręce jego aparacik.
- Wyjąłem mu go z kieszeni jak bił się z Itachim...
- Wow, ninja-Sasuke! - ucieszył się Naruto, odbierając telefon od chłopaka i odblokowując go odciskiem palca - To zapiszesz mi swój numer? - oddał go czarnowłosemu. Sasuke pośpiesznie zapisał się jako nowy kontakt, po czym Naruto pożegnał się i wrócił do swojej klasy.
🟣 🔵 🟣 🔵 🟣
Naruto myślał, że już go szlag strzeli, kiedy w końcu nadeszła ta upragniona pora - pora konkursu na najlepsze przebranie Halloweenowe! Przeszedł na salę, gdzie od razu dopadła go Hinata.
- Naruto - zapłakała - Boję się, że nie wygram!
Chłopak rozejrzał się po sali widząc dookoła masę bele jak stworzonych strojów. Dostrzegając w tłumie Sasuke skinął mu głową.
- Jesteś pewna? - zapytał - Nie bardzo widzę dla ciebie jakąś konkurencję.
- To popatrz tam! - odwróciła go i wskazała na dziewczynę stojącą pod oknem - Sakura przebrała się za Księżniczkę Balonową!
Naruto musiał zgodzić się, że Sakura naprawdę się postarała. Całą widoczną spod różowej sukienki skórę pomalowaną miała na różowo. Peruka i diadem też wyglądały naprawdę dobrze. Obok niej stał jakiś dzieciak w czapce Finna i z mieczem wyciętym z tektury.
- Przykro mi, Hinatko - poklepał ją po ramieniu, bo już widział, że przegrała.
- Za to z chłopaków nie widziałam nikogo w dobrym stroju. Z podstawówki jest parę ładnych przebrań, ale oni mają konkurs osobno.
Naruto przyjął to z pewną ulgą, bo wiedział, że jego matka wyczekiwała wygranej. Szczęśliwie jego ogon nie został uszkodzony podczas bójki i po naprawieniu make-upu przez Sasuke prezentował się idealnie.
- Kochani! - zagrzmiała dyrektorka, gdy naraz zgasły wszystkie dyskotekowe światła i lasery, a światło reflektora skierowano wprost na nią - Mam dla was straszne wieści... A dokładnie strasznie dobre wieści! Nadszedł czas, na który wszyscy czekali i który jest zwieńczeniem naszej dzisiejszej zabawy Halloweenowej! Rozpoczynamy konkurs na królową i króla potworków! Zapraszam wszystkie chętne do udziału osoby do przodu do prezentacji swoich strojów! Jury złożone ze mnie, pana Hatake, pani Kurenai i przewodniczących samorządu szkolnego zadecyduje o pierwszym, drugim i trzecim miejscu dla szkoły podstawowej i dla liceum. Zapraszamy chętnych na środek! Najbliższe 15 minut poświęcimy ocenie strojów zgłoszonych osób!
Rozbłysły kolejne dwa reflektory i kilka osób od razu skierowało się ku oświetlonej części sali. Głównie były to dziewczynki z podstawówki przebrane za wszelkiej maści księżniczki. Było też parę malców w strojach superbohaterów. Był też Sasuke w stroju paskowanego kota z Alicji.
- Chodź, Hinata - złapał ją za nadgarstek, ciągnąc do przodu - Szkoda byłoby, żeby za makijaż mamy nie zdobyć chociaż drugiego miejsca - mrugnął do niej, a na twarzy dziewczyny pojawił się nikły uśmiech.
Na scenie pokazała się też Sakura w stroju Księżniczki Balonowej. Kilka licealistek w strojach czarownic i postaci z bajek również wyszło na środek. Z licealistów był jednak tylko on.
- No to biorę drugie miejsce jak nikt nie idzie - stanął obok niego Kiba głupio się brechtając - Co mam nie brać jak dają!
Naruto pokręcił głową, ale musiał przyznać Kibie rację. Jeśli nie było innych osób to nawet za tak zdychającego wilkołaka dadzą mu to drugie miejsce walkoverem.
- Cześć, chłopaki - usłyszeli obok siebie znajomy głos.
- Siema, Dei - powitał go Naruto - Co tu robisz bez żadnego stroju?
- Och, nie potrzebuję stroju, żeby być bajecznym!
Naruto znowu pokręcił głową. Jego matka starała się znacznie za bardzo z tym strojem, kiedy mierzył się z taką konkurencją.
- Dobrze, teraz ogłosimy wyniki! - zarządziła dyrektorka, gdy minął wspomniany kwadrans. W głośników zabrzmiały werble gdy rozpoczęła wyczytywanie listy zwycięzców. Na pierwszy ogień poszła podstawówka: z dziewczynek trzecie i drugie miejsce wygrały jakieś księżniczki, pierwsze blondyneczka w stroju pszczółki Mai. Z chłopców trzecie miejsce zdobył Czarny Kot, drugie jakiś śmieszny Avangers, a pierwsze oczywiście Sasuke jako bajkowy Cheshire.
- Teraz czas na liceum - kontynuowała dyrektora - Pomiędzy dziewczynami mieliśmy dość trudny wybór. Trzecie miejsce... Hinata Hyuuga jako Alicja z Krainy Czarów! - wykrzyknęła, a Hinata popatrzyła na nią w osłupieniu. Naruto rzucił jej współczujące spojrzenie, bo za bardzo nakręcał ją na to drugie miejsce.
- Drugie miejsce - kontynuowała dyrektorka - Ino Yamanaka jako Królowa Pszczół z Biedronki i Czarnego Kota!
Kiedy Ino wyszła dumnie na środek Naruto zrozumiał, że jednak to miejsce jej się należało. Dziewczyna wyglądała naprawdę dobrze w kostiumie Królowej Pszczół, gdzie z jej figurą i naturalnymi blond włosami... Naprawdę dobrze dobrała postać do swojego wyglądu.
- I w końcu pierwsze miejsce - zagrzmiała dyrektorka - Sakura Haruno jako Księżniczka Balonowa z Pory na Przygodę!
Sakura wyszła na środek, pochylając głowę, by umożliwić założenie na siebie czarnej wstęgi z pomarańczowym napisem "Miss Potworności 2021".
- A teraz chłopcy - westchnęła dyrka, patrząc z grymasem na listę zwycięzców - Z racji braku chętnych do udziału w zabawie trzecie miejsce zdobywa Deidara jako... on sam.
- Waaaaa, przebranie się w samego siebie było najlepszym przebraniem, jakie mogłem zrobić, un! - zapiszczał wchodząc na środek - Dziękuję za wsparcie mamie, tacie i Frędzlu, mojemu psu!
Dyrka tylko pokrecila głową.
- Drugie miejsce: Kiba Inuzuka jako wilkołak! - ogłosiła, a Kiba jak głupek wybiegł na środek na czterech łapach, obiegając dookoła dyrektorkę dwa razy i udając, że załatwia się pod drabinkami. Wszyscy zebrani na sali mieli na tyle godności, żeby zachować podczas jego przedstawienia milczenie.
- I wreszcie pierwsze miejsce: Naruto Uzumaki jako kot Cheshire z filmowej wersji Alicji w Krainie Czarów!
Naruto wyszedł na środek niepewnie przystając obok stojącego w dziwnym rozkroku Deidary i siedzącego jak pies Kiby. Kurenai podeszła do niego z wstęgą Mistera Potworności.
- A teraz, zgodnie z tradycją, przedostatni utwór zatańczą nasi królowie i królowe! Chino, Sakura, Sasuke, Naruto - prosimy do tańca.
Naruto westchnął. Rzucił niepewne spojrzenie Sakurze, która zazgrzytała zębami. Podpadł dziewczynie sam nie wiedział czym i od początku liceum była na niego cięta. Miał nadzieję, że będzie musiał przeboleć ten taniec w towarzystwie Hinaty, a nie kogoś innego, kto jeszcze niezbyt go lubił...
- Um - pociągnął go za rękaw Sasuke - Może jako dwa koty Cheshire z tej samej bajki zatańczymy razem...? - zasugerował, a Naruto popatrzył na niego jak na wybawienie.
- O tak, to znakomity pomysł! - porwał za rękę chłopaka, przeciągając go praktycznie na drugi koniec sali. Byle jak najdalej od Sakury!
- Uzumaki - wycedziła za nim złowróżbnie Księżniczka Balonowa, ale on tylko uciekł jak niepyszny.
- Dzięki, Sasuke! - uśmiechnął się do niego ciepło, nie puszczając ani na chwilę ręki chłopaka - Już drugi raz mnie dzisiaj ratujesz!
- Ja nie... - zaczerwienił się chłopak - Em... nie ma za co czy cośtam - wyburczał niepewnie. Nigdy nie robił rzeczy spontanicznie, ale tym razem jakoś tak samo wyszło. Po chwilowym animuszu nie zostało nawet śladu.
Kiedy po chwili z głośników zabrzmiała muzyka, Naruto przywłaszczył sobie również jego drugą rękę, a bajkowy Cheshire wbił wzrok gdzieś w ziemię.
Naruto, żeby nie stać jak ten kołek na środku, zaczął lekko kiwać się na boki. No pewnie, że nie lubił i nie umiał jakoś tańczyć, ale pokiwać się nieco wte i wewte przez jedną piosenkę mógł jak już naprawdę musiał.
Podczas kiedy Naruto gdzieś tam lekko dryptał, sam Sasuke stał jak wmurowany. Mimo brawurowego wyrwania się z propozycją wspólnego tańca, teraz czuł jakby nogi wrosły mu w ziemię. Naruto przechylił głowę, ciągnąc go tanecznym krokiem kawałek dalej, żeby jakoś zachęcić chłopaka do ruszenia się. Nic to jednak nie dało: Sasuke posłusznie za nim podążył, ale nic poza tym.
- Sasuke? - zapytał, bo zaczynał trochę się martwić - Wszystko w porządku?
- Tak - wymamrotał - Przepraszam. Ja jakoś… ugh, nie wiem! Przepraszam.
Sasuke zamierzał już wyrwać mu się z rąk i uciec gdzieś na bok, ale Naruto przyciągnął go zdecydowanie do siebie.
- Dobra, nie oczekuj za wiele, ale postaram się jakoś ten taniec poprowadzić - popatrzył mu twardo w oczy - Dotychczas tańczyłem tylko wyuczone układy, coś na freestyle’u nigdy. Z góry sorry, jeśli będzie wyglądać to śmiesznie.
Szybko odetchnął i zmienił chwyt, umieszczając jedną z rąk na tali czarnowłosego. Szczęśliwie Halloweenowa piosenka, którą zaserwował im DJ, pasowała do naprawdę wszystkiego. Pociągnął Sasuke za sobą, ruszając śmiałym krokiem przez salę..
- Jak coś to śmiało deptaj po palcach. W glanach nic nie poczuję! - dodał jeszcze, po czym zakręcił zdezorientowanym chłopakiem. Sasuke starał się jakoś dotrzymać szarowłosemu kroku i nie poplątać nóg podczas obrotów. Z chwili na chwilę wychodziło mu to coraz lepiej i nawet zaczynało mu się podobać. Kiedy zabrzmiała ostatnia nuta Halloweenowej melodii z trudem złapał oddech po serii szybkich obrotów.
- No i nie było tak źle - mrugnął do niego Naruto, sam zaskoczony swoimi zdolnościami tańczenia na gorąco. W większości skupiał się na prowadzeniu Sasuke i zmuszaniu go do poruszania nogami, więc jakoś cały utwór szybko mu zleciał.
Czarnowłosy potrząsnął głową, w której troszkę zdążyło mu się zakręcić.
- Było fajnie - zgodził się, z zawstydzeniem uciekając oczami na bok.
Nim zdążyli w ogóle choćby zejść z parkietu, w sali zaczęła już rozbrzmiewać kolejna piosenka.
- Panie i panowie, piosenka ostatnia - zagrzmiał przez mikrofon ciemnoskóry DJ - Ruszcie więc w tango, szansa to rzadka, joł!
Szybko wokół zaroiło się od podskakujących do rytmu uczniów. Naruto poczuł się wręcz osaczony, więc pociągnął za rękę Sasuke, próbując jakoś uciec z tłumu. Popatrzył z niezrozumieniem na czarnowłosego, który stawiał wyraźny opór.
- Sasuke, nie idziesz?! - krzyknął, żeby dało się go słyszeć wśród pisków na sali.
- …ummm.
- Sasuke?! - zbliżył się do chłopaka - No co jest?
- Bo… - zaczął, ale niezbyt wiedział co powiedzieć. Zdecydował się więc po prostu przyciągnąć Naruto do siebie i zacząć tańczyć. W końcu była to ostatnia dzisiejsza piosenka.
Komentarze
Prześlij komentarz