Rozdział 1

 Naruto westchnął smętnie, patrząc na swój obiekt westchnień. Dziewczyna właśnie podskoczyła wysoko w górę, szykując się do ścinki, po czym zamachnęła się i wbiła piłkę idealnie w sam środek połowy przeciwniczek. Laski po przeciwnej stronie siatki nie miały szans tego odbić. Rozległ się gwizd oznajmiający wygrany set i drużyny zmieniły połowy boiska.

- Hinata to jednak jest niesamowita - zagwizdał Kiba, a Uzumaki rozwalił się na barierce.

- Nieziemska - przyznał z rozmarzeniem - Wydaje się nierealna.

- Dałbym się zabić, żeby móc z nią chodzić przez jeden dzień...

- Ja dałbym się zabić, żeby zgodziła się potrzymać przez chwilę za ręce.

Hinata Hyuuga, bo o niej była mowa, była najnowszym nabytkiem w ich klasie. Dziewczyna przeniosła się do ich budy w połowie roku szkolnego ze względu na pracę starych. Od jej dołączenia do klasy nie minął nawet tydzień, ale już zdążyła zaskrobić sobie serca wszystkich facetów, uznanie wszystkich nauczycieli i nienawiść wszystkich dziewczyn. Hinata była chodzącą perfekcją - była arcymądra i umiała rozwiązać każde zadanie, była świetna w sportach i jej obecność w drużynie gwarantowała zwycięstwo na boisku, a na dodatek miała znakomitą figurę, długie, ciemne włosy i była w połowie Japonką.

- Szkoda, że to zupełnie nie wasza liga - sprowadził obu wzdychaczy na ziemię Shikamaru.

- A twoja niby tak? - prychnął na niego Kiba.

- W żadnym razie - rozłożył ręce Nara - Nawet gdybym miał u niej jakieś szanse to radzenie sobie z bandą zazdrosnych o nią kolesi byłoby upierdliwe.

- Dla ciebie wszystko jest upierdliwe - machnął na niego ręką Naruto.

- No. Żadna cię nie zechce jak będziesz tak psioczył - wydął usta Inuzuka.

- Już zechciała w tym problem - podrapał się po uchu Nara - Baby są problematyczne nawet bez udziału zazdrosnych o nie facetów.

- Co, co, co, co?! - złapał się za głowę Kiba - Ty masz dziewczynę, Shikamaru?

- Ano niestety - wykrzywił się Nara.

- Pewnie to jakiś paszczur, inna by cię nie chciała!

- Kuro nie jest wcale brzydka - wtrącił się w ich rozmowę Chouji, przeżuwając coś zawzięcie - Brzydsza od Hinaty, ale ma czym oddychać.

- A ty kogoś masz, Chouji? - zainteresował się Kiba. Z Naruto nie było co gadać, bo chłopak znów odpłynął w świat marzeń, wbijając wzrok w swoją boginię.

- Od zeszłych wakacji tak - potwierdził, a Kibie szczęka opadła - To Karui - wyciągnął w stronę szatyna telefon zaraz po wydobyciu go z kieszeni spodni.

- Murzynka? - skrzywił się - Podobają ci się czarne?

- Nawet Chouji ma dziewczynę, a ja nie mam Hinaty - jęknął żałośnie Naruto.

- Wcale nie jest jakaś ładna, patrz! - Kiba zamachał mu przed oczami telefonem wyrwanym Choujiemu. Naruto bez większego zainteresowania przyjrzał się uśmiechniętej dziewczynie na tapecie.

- Ładna - westchnął, odsuwając sprzed oczu rękę Kiby, bo zasłaniała mu widok na salę gimnastyczną. A więc i na jego boginię.

- Nawet jej się dobrze nie przyjrzałeś! - ofuknął go Inuzuka, wpychając mu telefon przed oczy. Naruto odtrącił jego rękę, ale Kiba znowu wpakował mu komórkę przed twarz. Blondyn znowu go odepchnął, a Kiba znowu zasłonił mu widok urządzeniem.

- Kurwa, Kiba! - zdenerwował się Uzumaki, praktycznie już się z nim siłując - Jak mi ten telefon włożysz w oko to na pewno więcej zobaczę! - warknął.

- Może zobaczysz cokolwiek więcej poza tą swoją boginią bez której świata nie widzisz! - wygarnął mu, wkładając mu telefon Choujiego w twarz i zakładając uchwyt na szyję.

- Ej, chłopaki, oddajcie - upomniał się o swój telefon Akimichi.

- Nie dopóki Naruto dobrze się jej nie przyjrzy!

- Kurwa! Kiba, złaź ze mnie, pchlarzu! - wnerwił się już porządnie Uzumaki, próbując zrzucić z siebie kolegę.

- A pierdol się! - krzyknął na niego Inuzuka, szczerząc się zadowolony póki nie zarobił łokciem w żebra - Ej! Nie w śledzionę, kurwa! - krzyknął.

- To złaź ze mnie, kurwa! - syknął Uzumaki - Nie masz co robić i bójki, kurwa, szukasz!

Z dołu usłyszeli wściekły gwizd. To wuefista zauważył ich przepychankę i gestem pokazywał, że mają zejść do niego na dół.

- Yamato nas zobaczył, pchlarzu. Puszczaj!

- Nie, niech się pierdoli!

- Zaraz oceny z wuefu ci się pójdą pierdolić!

Kiba miał wywalone na kolejne gwizdy nauczyciela i dalej siłował się z Uzumakim, zmuszając go do samoobrony. W przeciwieństwie do Inuzuki, Naruto w minimalnym stopniu zależało jednak na ocenach i przez to był dodatkowo wkurzony zbliżającą się naganą.

- Kiba! No kurwa... - próbował go dalej z siebie zrzucić, ale bez skutku. Na dole już wszyscy ćwiczący zaprzestali gry i się na nich gapili. Włącznie z delikatnie zaróżowioną na policzkach Hinatą.

- Patrz, pokażę twojej bogini, jak cię rozwalę! - napluł mu swoim pseudoszeptem do ucha Kiba, a Naruto stracił do niego cierpliwość. Jeszcze Hinata przecież na niego patrzyła!

Naruto zacisnął rękę w pięść i przywalił Inuzuce w sam środek twarzy. Kiba wrzasnął, wypuszczając telefon Choujiego z dłoni i łapiąc się za nos.

- KURWAAA! - zadarł się - Nos mi kurwa złamałeś!

Uzumaki tylko zrzucił go z siebie na podłogę.

- I dobrze. Mówiłem ci, kurwa, złaź, to nie!

Wściekły gwizd rozległ się zaraz za nimi. To ich wuefista pojawił się na trybunach.

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

- Brawo - warknął na niego Naruto - Właśnie nie miałem co robić po południu, żeby chcieć odmieść z liści całego Orlika po weekendzie!

- Jakbyś nie wkurwiał wszystkich tym lampieniem się na Hyuugę to by nie było całej sytuacji!

- Jakbyś umiał się zająć sobą to by nie było całej sytuacji!

- To był żart, dobra?!

- Starzy ci się uśmieją po pachy, jak im powiesz, że muszą odkupić telefon Choujiemu!

- Głupi grubas.

- Mądrzejszy niż ty.

- Pierdol się, Uzumaki!

Obaj przekrzykiwali się tak aż do wyjścia ze szkoły. Zaraz za przedsionkiem czekał na nich profesor Gai z dwoma parami grabi w rękach.

- I z werwą, panowie! - pouczył ich, wręczając im w ręce grabie - Jutro pogramy sobie na czyściutkim Orliku!

Naruto zzemł w ustach przekleństwo, idąc na drugi koniec boiska do nogi. Robiło mu się słabo na sam widok tego, ile szajstwa nasypało na nawierzchnię. A oni musieli to wszystko posprzątać...

Arcywkurwiony swoim losem blondyn zupełnie nie zauważył wyglądającej zza rogu budynku mlecznookiej postaci.

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

- Wiedziałam, że z tą nową jest coś nie tak! - wrednie zakomunikowała Sakura, stając przed bandą swoich wyznawczyń. Z premedytacją powiedziała to na tyle głośno, żeby słyszał ją cały korytarz.

- A co z nią niby jest nie tak?! - odkrzyknęła spod klasy obok jej ex-największa-nemezis Ino Yamanaka.

- Hyuuga - zaakcentowała nazwisko dziewczyny Sakura i zrobiła lekką pauzę dla zbudowania większego napięcia - Nosi w torbie pornole do szkoły!

Wszyscy obecni na korytarzu faceci na słowo "pornole" nadstawili uszu. Uzumaki nawet lekko przysunął się bliżej, żeby lepiej dziewczynę słyszeć. Jego bogini i pornole? Wydawała się taka skryta... Ale w sumie to nawet jej dodawało niż ujmowało. Na pozór nieśmiała, a pod maską ułożonej, pilnej uczennicy kryjąca się diablica...

- No nie gadaj! - zakryła w teatralnym geście usta Yamanaka - Nie myślałam, że Hinata może być zboczona!

- Lepiej! Ten pornol był rysunkowy z jakimś anime i... - znowu zaserwowała całemu korytarzowi budującą napięcie pauzę.

- I? - pogoniła ją jakaś brunetka.

- I był o gejach! - wykrzyknęła Sakura - Hinata jest zboczoną fetyszystką!

Sakura dalej zaczęła coś ględzić do swoich psiapsiółek o tym, co w tym rysunkowym pornolu było, a Naruto zmarszczył z zastanowieniem brwi. Musiał przetworzyć te nowe informacje w głowie. Czemu Hinata czytała akurat o gejach? Czy może kręciły ją zbliżenia od... tyłu?

- Myślisz, że Hyuuga lubi podchodzić do rzeczy od dupy strony? - ładnie ujął w słowa jego przemyślenia Kiba z głupim wyszczerzem na twarzy. Naruto trzepnął go w durny łeb. Nadal był cięty na Inuzukę po karnym grabieniu liści z Orlika.

- Mnie zastanawia raczej, skąd dziewczyny wiedzą co Hinata nosi w torbie - odezwał się Nara - Musiały ukraść jej torbę i ją przeszukać.

- No, dziewczyny to totalne wariatki - zgodził się Kiba - Pewnie jak Hinata je znalazła to wytłumaczyły się jakimś "it's a prank bro!".

- Sam się tym tłumaczysz, downie - przygadał mu Naruto.

- Sam jesteś downem - warknął Inuzuka.

- Chłopaki, moja kuzynka ma Downa, nie śmiejecie się z tego - wtrącił zbędnie Chouji, a obaj machnęli na niego ręką. U Chojiego każdy w rodzinie na coś cierpiał i po 20-stym razie przestali w ogóle czuć się źle, wyzywając się nawzajem wszystkim co popadnie. Przy Akimichim to nawet jak ryknąłeś na kogoś czy jest ślepy to potrafił się rozpłakać, że żona jego wujka ze strony brata ostatnio oślepła w wypadku. Ich rodzina po prostu miała jakiegoś pecha i tyle.

- Zapytaj czy nie ma w szkole specjalnej troski miejsca dla Uzumakiego - prychnął Kiba, podnosząc się z podłogi - Idę na stołówkę, chcecie coś z automatu?

- Nie, dzięki - zaprzeczył Nara.

- Mózg se kup - wtrącił usłużnie Naruto.

- A ja chcę białego Snickersa i dwa Twixy - poprosił Chouji.

Kiba kopnął lekko w bok Uzumakiego na odchodne i skierował się schodami w dół na stołówkę, na której również stał jedyny w ich budzie automat z przekąskami. Naruto nieco rozluźnił się po odejściu skorego do zaczepki Inuzuki. Lubił go i był w stanie nazwać go swoim najlepszym kumplem, ale jednocześnie chłopak niesamowicie go denerwował. Ich relacja z Kibą to ogólnie była taka przyjaźń przez pięści i wyzwiska, ale w razie potrzeby pewnie by skoczyli za sobą w ogień. Ot męska przyjaźń.

- Kiedyś się nawzajem pozabijacie - westchnął Nara, mając na myśli jego i Kibę.

- To nie ja zaczynam wszystkie bójki. Kiba nie dość, że mnie prowokuje, to jeszcze rzuca się na mnie na każdym kroku jeśli sam nie zacznę się bić.

- Nie insynuuję, że powinieneś zacząć go unikać, ale... - urwał Chouji - Może jednak powinieneś zacząć go unikać?

- To mój kumpel - skrzywił się Naruto - Możemy skakać sobie do gardeł, ale to nie znaczy, że się nie kumplujemy.

- To może przestańcie...?

- Dzięki wielkie za taką radę!

- Mówię serio...

- A ja serio dziękuję sobie za twoje rady, Chouji!

- Hej, spokojnie - wtrącił się w ich wymianę zdań Shikamaru - Jeszcze trochę i wy też zaczniecie skakać sobie do gardeł.

- Ja się z nikim nie biję - nachmurzył się Chouji.

- Pewnie ktokolwiek by się zamachnął do ciosu to odbiłby się od twojej góry tłuszczu! - dogryzł mu wkurzony Naruto, wiedząc, że dzięki temu Chouji przestanie się do niego odzywać przynajmniej do końca dnia.

Kiba niedługo później wrócił z batonikami Choujiego i jakimś rogalem, a Shika postanowił wyciągnąć z plecaka kanapkę. Na widok jedzących kolegów, Naruto poczuł, że też robi się głodny. Oczywiście nie miał ze sobą niczego. Ze skrzywioną miną podniósł się do pionu.

- Gdzie leziesz? - zapytał z pełnymi ustami Inuzuka.

- Nie twój interes - prychnął.

- Do automatu leziesz, mam rację? - zakpił z niego szatyn.

- Lezę sobie gdzie sobie chcę. Bajo, frajerze - prychnął, wymijając go.

- Nie kupiłbyś mi jeszcze jednego batonika?! - krzyknął za nim Chouji, ale Naruto udał, że tego już nie dosłyszał.

- Piątka, że idzie do automatu! - zarzucił Kiba, gdy tylko blondyn zniknął z zasięgu ich wzroku.

- Przecież wszyscy wiedzą, że poszedł do automatu. Nikt się z tobą nie będzie zakładał - pokręcił głową Shikamaru.

- Kurcze, zjadłbym jeszcze jednego batona - westchnął cierpiętniczo Chouji.

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

Przy automacie zrobiła się mała kolejka, więc Naruto stanął za grupką dziewczyn, grzecznie czekając na swoją kolej.

- Chyba wszystkie klasy już wiedzą. Idealnie żeśmy to zaplanowały, dziewczyny - powiedziała konspiracyjnym szeptem stojąca przed nim blondynka, a Naruto nadstawił uszu. Czyżby zapowiadała się w szkole jakaś grubsza akcja?

- Jeszcze nie wszyscy, Ino - powiedziała doskonale mu znana różowowłosa dziewczyna, a Naruto zainteresował się ich wymianą zdań jeszcze bardziej. Może w rozmowie wspomną coś więcej o Hinacie i noszonych przez dziewczynę do szkoły pornolach? W końcu to Sakura przed chwilą wywołała poruszenie na korytarzu wyżej, przekazując niby to swoim przyjaciółkom wielkie nowiny. Wszystko to brzmiało całkowicie sztucznie i wyglądało na ustawioną akcję, ale teraz, widząc je razem, Naruto miał praktycznie pewność, że dziewczyny coś kręcą. Chociaż te dwie zawsze coś kręciły: jedna z drugą, jedna przeciw drugiej, druga przed pierwszą, za pierwszą... Jeśli w szkole zaczynało się jakieś większe poruszenie, prawie zawsze stały za nim Ino lub Sakura.

- Informacji nie przekazałyście jeszcze klasom 2B, 3A i 3D - odezwała się Tenten, sprawdzając coś w trzymanym w dłoni notatniku. Szatynka od samego początku szkoły robiła za ochroniarza różowowłosej.

- Trzeba będzie jakoś przekazać im wieści o zboczeniu Hinaty, tylko trzeba z tym delikatniej - zastanowiła się Sakura - Sprawdzałyśmy plan i nie ma żadnej przerwy, na której ludzie z tych klas będą sami.

- No, zawsze są z nimi inne klasy, przed którymi już odegrałyśmy scenkę "Zrzucenia z piedestału Hyuugi" - zastanowiła się blondwłosa Ino - Byłoby słabo, gdyby przed tymi samymi ludźmi zrobić dwa razy to samo.

Sakura z pełnym poparciem pokiwała głową.

- Hej, dziewczyny - postanowił zagadać Naruto, bo nie wyglądało, żeby poza swoim knuciem miały zamiar coś więcej powiedzieć o Hinacie - Skąd właściwie wiecie to wszystko, co powiedziałyście wcześniej na piętrze?

Wszystkie trzy podskoczyły, wlepiając w blondyna wściekły wzrok.

- Czy ty coś słyszałeś, Uzumaki?! - wycedziła różowowłosa, patrząc na niego zmrużonymi oczami.

- Co takiego miałem słyszeć? - zapytał, udając niewiniątko - Znaczy, wiecie, nie chciałem podsłuchiwać, ale widziałem jak koło klasy mówiłaś do Ino, że Hinata nosi do szkoły pornole?

- Tak! - od razu podchwyciła Yamanaka, czując, że znalazła chętnego na ploteczki - Wyobrażasz sobie coś takiego? Ja nie myślałam, że Azjaci są aż tacy zboczeni!

- Kto by pomyślał, prawda? - zaśmiał się nerwowo, bo Sakura wciąż patrzyła się na niego lekko podejrzliwe.

- Czemu tak w ogóle interesujesz się tym tematem, co, Uzumaki? - przycisnęła go Sakura.

- Em, nie wiem. Znaczy Hinata wydawała się taka poukładana i poważna, wiecie - uciekł wzrokiem w bok, bo nie wiedział jakiej odpowiedzi oczekują dziewczyny.

- Podoba ci się, prawda? - warknęła Sakura, a on rozpaczliwie pokręcił głową - Nie łżyj, Uzumaki. Przecież widzę.

- Nooo... to dlatego, że mi się podoba, chciałem dowiedzieć się czegoś więcej - burknął, postanawiając zaryzykować.

- A jeszcze tydzień temu, nim pojawiła się ta żółta laska, latałeś z wywieszonym jęzorem za Sakurą - dogryzła mu Ino.

- Ej! - poczuł się urażony - Uważałem po prostu, że Sakura jest bardzo ładna...

- A teraz już nie uważasz, co? - prychnęła różowowłosa - Nagle przestałam ci się podobać, bo na horyzoncie pokazała się cycata Azjatka... Wszyscy faceci są tacy sami! I wszyscy dostaliście małpiego rozumu od przyjścia tu Hyuugi!

- Właśnie! - poparła koleżankę Yamanaka - Pewnie nawet jak jej nie widzicie to non-stop myślicie o cyckach Hyuugi!

- Wiesz co, Uzumaki? Powiem ci coś - przysunęła się do niego Sakura, zaczynając mówić szeptem - Widziałam jeden z tych pornoli, które Hyuuga nosi ze sobą do szkoły. I to było całkowicie obrzydliwe. Wiesz, co Hyuugę tak naprawdę kręci? Obrazki całkowicie gołych facetów, którzy wkładają sobie nawzajem. I to dokładnie narysowanych gołych facetów. Kilkanaście stron jak jeden z drugim uprawia obrzydliwe, gejowskie ruchańsko - sączyła każde słowo Haruno z niesamowitą nienawiścią w głosie - To chore coś takiego oglądać, a Hyuuga jest na tyle napalona, że nie może wytrzymać do powrotu do domu i musi to ze sobą zabierać nawet do szkoły. Myślisz, że ile razy idzie z tym swoim chińskim komiksem do łazienki, by sobie ulżyć? Raz, dwa razy dziennie? A może na każdej przerwie? - uśmiechnęła się kpiąco - Ja bym się na twoim miejscu dobrze się zastanowiła, czy warto się w kimś takim bujać... O, moja kolej!

Sakura odsunęła się od niego, zaczynając wybierać przekąski z automatu jakby wcale chwilę temu nie sączyła tych wszystkich... "nowin" wprost do jego uszu. Jej dwie koleżanki, Tenten i Ino, również zachowywały się jak gdyby nigdy nic. Dziewczyny to jednak potrafiły zmieniać wyrazy twarzy jak w kalejdoskopie.

A Uzumaki kompletnie już nie wiedział co o tym wszystkim myśleć.


⇠ Poprzednia częśćNastępna część ⇢

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 2: Zdziczały Uchiha, formularz rejestracyjny i Konohamaru!

Prolog

Epilog