Rozdział 10

 Naruto przez całą drogę nerwowo miętosił przód swojego T-shirtu, usilnie wbijając wzrok w ziemię.

- Nie zamierzasz teraz nawet na chwilę się ze mną rozstawać? - zapytał pan Uchiha, zakładając ręce na kierownicy i opierając się o nie lekko. Blondyn zerknął na niego niepewnie, a czarnowłosy w końcu westchnął - Już od kilku minut jesteśmy na miejscu, Naruto - wytłumaczył.

- A...! Ach, tak! - podskoczył na siedzeniu jasnowłosy i rzucił się do klamki, która jak na złość nie chciała się otworzyć - Cholera, puszczaj no...!! - jęknął na nieposłuszny mechanizm, który za nic nie chciał nawet drgnąć.

- Jeśli próbujesz wyjść oknem to musisz przekręcić - poinformował go mężczyzna.

- Oknem? - zmarszczył czoło Uzumaki.

- Oknem - potwierdził pan Uchiha - To, co trzymasz w rękach, służy do odsuwania szyby. Tylko musisz tym kręcić a nie ciągnąć.

- A-a! - puścił natychmiast pokrętło, uświadamiając sobie, czemu nie chciało zadziałać - N-no tak, racja! To taki żarcik tylko był, ha ha... T-to ja się zmywam i do zobaczenia jutro, panie Uchiha! - prawie się zabił o własne nogi Uzumaki, wybiegając z samochodu.

Sasuke pokręcił z rozbawieniem głową, odprowadzając tego zabijakę wzrokiem. Udawanie chłopaka Naruto zapowiadało się wyjątkowo zabawnie.

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

Naruto wpadł do swojego pokoju, trzaskając za sobą drzwiami. Po tym oparł się o nie rękoma i uderzył kilka razy w sosnowe drewno głową. Co on takiego wyprawiał?! Po tym jak czytał tyle mang i novelek, po tym jak odrzucał tyle przyprowadzanych przez Hinatę facetów, po tym jak uczył się co lepszych tekstów z yaoi na pamięć... To wszystko przy panie Uchisze kompletnie strzeliło w łeb. Kiedy mężczyzna zaczął te swoje dogryzania to czuł się taki mały i bierny. Gdzie owszem, chciał być bierny, ale nie myślał się zachowywać jak kompletna ofiara, gdy już zostaną twarzą w twarz sami. A facet robił z nim dosłownie co chciał. Jeszcze wtedy jak go Naruto skomplementował... Ugh! Bez obecności tego przytłaczającego szydercy mógł ot tak zacząć sypać komplementami z rękawa. Ale przy nim? Pustka w głowie! I jeszcze na koniec to pytanie czy zabrzmiał dobrze ze swoim beznadziejnym komplementem... Gdzie on zostawił resztki godności i rozumu? A jeszcze nie mówiąc o tym jak kompletnie zamarł i zapomniał jak się oddycha, gdy Uchiha przejechał mu głupim palcem po ustach... Nie, to wszystko, co się wydarzyło było bardzo złe! Bardzo!

Pomasował się po obolałym przez walenie w drzwi czole i zapalił lampkę nad lustrem w przejściu. Przyjrzał się swoim włosom, które zmierzwił mu pan Uchiha. Czy wyglądał jakoś dziwnie z tak zmierzwionymi włosami? Nie wspominając, że samo dotykanie jego włosów przez pana Uchihę było dziwne... Tak jak wszystko inne.

Wszystkie te akcje mężczyzny były takie... Palące, niepoprawne, złe, podszyte jakimiś niecnymi zamiarami. Dziesięć obrzydliwych pocałunków Inuzuki wywoływało żaden efekt przy krótkim dotyku pana Uchihy. Mężczyzna był jakiś taki dorosły i robił wszystko tak strasznie na poważnie. Tak prowokacyjnie. I patrzył na niego w taki kpiący sposób, za którym to spojrzeniem kryło się coś więcej. Coś jak faktyczne nim zainteresowanie. Nikt nie interesował się nim nigdy w taki dorosło-poważny sposób. I nikt nigdy nie rozmawiał z nim z manierą w głosie, przez którą czuł się z każdym słowem głębiej wbijany w ziemię.

- Długo będziesz jeszcze gapił się w lustro i świecił mi po oczach? - usłyszał narzekanie Shiki z rogu pokoju.

- A, tak, sorki! - zreflektował się, gasząc natychmiastowo lampkę. Zsunął z nóg trampki i rzucił się na łóżko. Jutro się umyje, na dziś miał za dużo przytłaczających wrażeń, by o czymkolwiek jeszcze myśleć. Dziś będzie brudasem i leniem i nic go więcej nie obchodziło!

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

Naruto zbudził się skoro świt i nie był w stanie na powrót zasnąć. Wczoraj szczęśliwie padł z wyczerpania i pewnie częściowo też wyziębnięcia, ale dziś? Dziś miał umówioną przecież "randkę", na którą musiał się "ubrać odpowiednio". Szli niby tylko do lodziarni, ale pan Uchiha mógł się jakoś odstawić, a wtedy Naruto wyglądałby przy nim jak jakiś wypłosz... Z drugiej strony przecież nie będzie szedł elegancko ubrany do szkoły... No i umówił się z panem Uchihą w lodziarni po zajęciach, ale w sumie koniec końców nie uzgodnili czy spotykają się już na miejscu czy gdzieś indziej... Mógł zapytać pana Uchihę o numer, żeby łatwo doprecyzować takie pierdoły, które kołatały mu się teraz niby te wielkie niewiadome w głowie. Chociaż gdyby to zrobił to pewnie czarnowłosy jeszcze dowaliłby mu wypalającymi mózg tekstami przez SMSy... A heteroseksualność Naruto już naprawdę cieniutkim głosikiem błagała o litość.

Shika jeszcze w najlepsze spał, więc Naruto zdecydował się wziąć krótki, zimny prysznic. Po zażyciu takiego porannego orzeźwienia od razu zaczęło mu się szybciej myśleć, a przez to poczuł się tylko bardziej skołowany. Spojrzał z nadzieją na zegarek, jednak wskazywał on nielegalnie wczesną godzinę. Co on miał niby robić przez tyle czasu do pójścia do szkoły? Iść pobiegać? Średnio mu się chciało wychodzić na zewnątrz w taki ziąb.

Położył się na łóżku i wgapił w ekran telefonu. Może powinien coś poczytać? Albo może obejrzeć? Może jakieś yaoi? Gdyby tak obejrzeć jakiś romans, w którym w miejsce bohaterów wyobrazi sobie siebie i tego sarkastycznego Uchihę to może się trochę uodporni na mogące się pojawić na tym ich dzisiejszym spotkaniu sytuacje... I wymyśli jak odparować bezczelne teksty tego bezwzględnego szydercy!

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

W drodze do szkoły nadal rozważał setki scenariuszy możliwych wydarzeń. Szedł tak na automacie, kompletnie zatopiony w myślach, póki ktoś nie zastąpił mu drogi. Podniósł ze zdziwieniem głowę.

- Ktoś tu chyba jest zakochany, bo nie widzi co się wokół niego dzieje - błysnęły przed nim białe ząbki ułożone w kpiącym uśmieszku.

- Wołałyśmy cię odkąd minąłeś furtkę a ty nic - szturchnęła go w pierś Hinata z udawaną złością.

- Ou... Sorka, dziewczyny - podrapał się po głowie - Zamyśliłem się nad czymś.

- Chyba nad kimś - poprawiła go zaraz Temari, przygarniając blondyna ramieniem do siebie - Opowiadaj jak to było, bo z Hinaty idzie tylko wydobyć zachwycone piski.

- No bo to było takie AAaaaAAaaAA!! - zacisnęła dłonie w ekscytacji - Że na samą myśl po prostu nie mogę, takie to było!

- Sam widzisz - skrzywiła się Temari - Zresztą, boże, zrobię sobie dwudniowe wolne, bo umieram z gorączką w łóżku, a ci jak cały miesiąc nic wartego uwagi nie robili, tak pod moją nieobecność odstawiają taką akcję... No co to ma być, ja się pytam?! Tak mnie wystawić, homosiu, naprawdę... Jestem zazdrosna i żądam zadośćuczynienia w postaci szczegółowej relacji!

- Ja też, ja też! - przysunęła się Hinata - Potrzebuję wiedzieć o wszystkim, co się wydarzyło w kawiarni. Wszystkim!

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

- ...no i skończyło się na tym, że zaproponowałem panu Uchisze kolejne spotkanie dzisiaj w lodziarni - zakończył swoją historię Uzumaki. Leciutko podrasował w opowiadaniu swoją postać, żeby nie wyjść w oczach Hinaty na kompletną sierotę.

- I ot tak się zgodził? - dopytała Hinata. Przez całą historię nawet na chwilę nie oderwała od niego błyszczących z ekscytacji oczu.

- Mało kto jest w stanie odmówić mojemu urokowi osobistemu - mrugnął do dziewczyny.

- Brzmi normalnie jak jakieś bajkowe zrządzenie losu - pokręciła głową Temari - Ale czemu tytuujesz go per "pan Uchiha"?

- Cóż, facet wydaje się to naprawdę lubić - podrapał się palcem po policzku Uzumaki w geście głębokiego zastanowienia - Rok temu prowadził w naszym liceum zajęcia dodatkowe, więc był de facto moim nauczycielem. No i tak jakoś zostało...

Hinata pokiwała z zapałem głową.

- W ten sposób jest tylko bardziej romantycznie, Temari! - zgodziła się, jakby nazywanie w ten sposób przez Naruto mężczyzny było ściśle zaplanowane - Wyobraź to tylko sobie! Nieśmiały, cichy nauczyciel pan Uchiha... i przejmujący inicjatywę licealista Naruto... Pan Uchiha, bardzo skryty i niedoświadczony w związkach, kompletnie nie wie co zrobić z takim zainteresowaniem ze strony dawnego ucznia... JEDNAK! Kiedy zjawia się na spotkaniu w lodziarni, na które sam nie wie czemu się zgodził, zamawia lody o smaku GORZKIEJ CZEKOLADY. Urzeczony przystojną twarzą swojego niegdysiejszego ucznia, nie zauważa zupełnie gdy nadtopiony lód spływa mu po ustach. Wówczas Naruto na niego PATRZY. Patrzy i przysuwa się do mężczyzny z chytrym uśmiechem. Po czym OCIERA roztopioną czekoladę z brody swojego nauczyciela, by wsunąć ją sobie do ust. I mówi, patrząc mężczyźnie głęboko w oczy, "Z pańskich ust nawet najbardziej gorzka czekolada jest słodka niczym miód"...

Naruto przełknął ślinę, a Temari chyba spróbowała to sobie wyobrazić.

- Chyba bym padła, gdyby nasz homoś zachował się w ten sposób.

- Ja bym mogła umierać po tym szczęśliwa! - przyłożyła dłonie do twarzy Hinata, ugniatając policzki - Matko boska, Naru!! Zrób tak a będę mogła odejść z tego świata niczego nie żałując!! - złapała go za ręce, wbijając w blondyna roziskrzone oczy.

Naruto uciekł wzrokiem w bok, nie mogąc znieść zapału obu koleżanek. Niby pan Uchiha był minimalnie niższy od niego... I niby dałby radę coś takiego zrobić, ale no... Nie no, ogólnie nie było szans, żeby coś takiego się stało przy dbającym o wygląd mężczyźnie. Pan Uchiha nie pozwoli sobie, by jakiś tam lód spłynął mu po twarzy - jest na to zbyt wyłuskany. Naruto, nawet gdyby chciał spełnić marzenie swej bogini, to zwyczajnie nie miał jak. A nie chciał w żadnym razie!

Szczęśliwie przed kolejnymi teoriami Hinaty i Temari uratował go dzwonek. Odetchnął z ulgą, bo czekała go już tylko ostatnia lekcja i zaraz po niej spotkanie z panem Sasuke Uchihą. W końcu będzie po krzyku i po prostu to przeżyje zamiast wyrywać sobie włosy z głowy myśląc o ich randce...

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

- Naruto - popatrzyła na niego poważnie Temari, dołączając do niego i Hinaty zaraz przy drzwiach wyjściowych szkoły - Ja nie mówię, że będę cię podczas randki śledzić, ale... Nie no, kogo ja oszukuję, oczywiście, że będę cię śledzić.

- Ja też! Ja też! - zapiszczała długowłosa - Totalnie nie przegapię ani sekundy z waszego spotkania!

- Drogie panie - usłyszeli niespodziewanie, a Naruto stanął jak wryty - Obrazicie się jeśli pożyczę waszego kompana? Byliśmy na dzisiaj umówieni.

Uzumaki zzemł w ustach przekleństwo, bo liczył, że jeszcze do lodziarni będzie miał spokój i pójdzie tam z dziewczynami. Z drugiej strony jeśli czarnowłosy podrzuci go tam autem, będzie miał chwilę by co nieco z nim omówić...

- Och, zabiera pan Naru na randkę samochodem? - zakryła usta dłońmi Hinata.

- Po coś w końcu go mam - uśmiechnął się mężczyzna - Choć nie wiedziałem, że to randka...

- Ach... a nie mogłybyśmy może jechać z wami, żeby... Dotrzymać wam towarzystwa? - wypaliła dziewczyna, cała przy tym pąsowiejąc na twarzy. Temari lekko szturchnęła ją łokciem, a pan Uchiha spojrzał na nią z rozbawieniem.

- Nie, Hinato. Jeśli chcesz nas stalkować to rób to proszę z jakichś krzaków tak, żebym cię nie widział - uśmiechnął się.

- Och... No to tak zrobię! - nie straciła zapału dziewczyna, a czarnowłosy pokręcił głową i odwrócił się w stronę parkingu. Naruto lekko spanikował, bo nic przez ten cały czas nie powiedział i wyszedł przed dziewczynami na tego kompletnie na dole w związku.

- No to cóż, dziewczyny! - spróbował jakoś utrzymać swój image podrywacza, o którym w kółko opowiadał przez ostatnie kilka przerw - Idziemy z panem Uchihą na nasze małe rendez-vous!

- Powodzenia, Naru! - zapiszczała Hinata.

- Pamiętaj obserwować czy lód nie zaczyna mu się topić - mrugnęła mu Temari. Naruto posłał jej wymuszony uśmiech i dumnym krokiem podążył w kierunku parkingu, na którym już zdążył zniknąć pan Uchiha. Czuł wyraźnie na plecach wbite w siebie spojrzenia obu koleżanek.

- "Rendez-vous"? - przywitało go gdy tylko wsiadł do samochodu - A mieliśmy zacząć powoli...

- Tak tylko powiedziałem, dobra? - naburmuszył się - Za bardzo pan wyszedł z inicjatywą i to dlatego!

- Ach tak... Bo z inicjatywą chciałbyś wychodzić ty? - uniósł kpiąco brew, a Naruto postanowił spojrzeć mu z uporem w oczy, żeby jakoś zdominować swoją pozycję w tym ich udawanym związku. Szybko jednak, cały czerwony na twarz, wbił swoje uporczywe spojrzenie w ziemię. Sasuke miał coś nie tak ze swoimi ciężkimi oczami, bo gapił się nimi jakby chciał kogoś pożreć.

- Może przestać być pan taki... Dominujący?

- Ktoś tu w związku musi być dominujący.

- Przecież nie jesteśmy jeszcze w związku!

- Ach tak? A myślałem, że to randka...

Uzumaki zacisnął dłonie na kolanach, bo cała kontrola nad sytuacją sypała mu się niczym piach między palcami. Tak, była to randka przed dziewczynami, ale naprawdę miała nie być taką randką do końca, bo to było dziwne. Próbował się pokazać się jako ten fajny przed Hinatą i Temari, ale pan Uchiha oczywiście musiał zachować się w taki sposób... Przez niego zresztą zaliczał teraz strasznie upokarzający randkowy falstart w samochodzie... A nie chciał żeby Hinata i Temari zaczęły potem o nim gadać, że jest jakimś uke.

- Dlaczego pan taki jest? - jęknął bezsilnie.

- Jaki?

- N-no... "Taki"!

- Mów do mnie choć minimalnie zrozumiałym językiem, Naruto.

- Uch, no! No taki napierający na mnie z podrywaniem!

Mężczyzna popatrzył na niego pobłażliwie, po czym schylił się w jego stronę, a Uzumaki zamknął oczy. Czy pan Uchiha zamierzał go pocałować tak tutaj teraz? Ale przecież dziewczyny ich tu nie widziały i przecież w ogóle no...

Skrzywił się, kiedy oberwał prztyczkiem w czoło.

- Auć! - jęknął, masując się po głowie i spojrzał na mężczyznę z niezadowoleniem.

- Jeśli przeznaczenie nas połączyło to chyba choć jedna osoba powinna wykazywać zaangażowanie w związku, nie mylę się? Inaczej będziemy siedzieć jak te mumie i wyłącznie się na siebie bezczynnie gapić.

- N-no i tak będzie romantycznie!

Uchiha zerknął na niego z politowaniem.

- Po taki "romantyzm" to pod inny adres.

Naruto zagryzł wargi, a czarnowłosy pokręcił głową i postanowił w końcu ruszyć. Kiedy po kilkunastu minutach zatrzymali się na parkingu pod lodziarnią, Naruto postanowił zebrać się w sobie i w końcu przejąć inicjatywę nad sytuacją.

- Niech pan pozwoli mi się podrywać na spotkaniu! - wypalił, a Uchiha przybrał wyraz twarzy, jakby właśnie poinformowano go, że Ziemia ma kształt żelka Haribo.

- Dla jasności: chcesz, żebym siedział bezczynnie i bezdźwięcznie do czasu aż znowu odważysz się wydukać, że mam ładne włosy?

Uzumakiemu nie chciało się go poprawiać, więc tylko zagryzł wargi.

- P... Powiedzmy, że tak!

- I czemu niby miałbym spełnić twoje życzenie?

- N-no... No bo... Bo się panu podobam?

- Dlatego zgodziłem się w ogóle udawać twojego chłopaka, ale nie przesadzajmy.

- No to zrobię później co pan chce!

- Ale pewnie bez seksu w programie?

- Co pan tak z tym seksem?!

- Jestem normalnym, zdrowym mężczyzną ze swoimi potrzebami - wzruszył ramionami Uchiha.

- ...może być cokolwiek innego poza seksem.

Uchiha zastanowił się chwilę.

- Czy moje "cokolwiek innego poza seksem" będę mógł odebrać w późniejszym terminie?

- Tak!

- I mogę ufać ci na słowo, że się z tego nie wykręcisz?

- Słowo harcerza!

Mężczyzna przyjrzał mu się z zastanowieniem.

- Mam nadzieję, że kiedy przypomnę ci o tym w przyszłości to faktycznie wywiążesz się z obietnicy...

- Tak! - nakręcił się Naruto, widząc, że prawie ma już mężczyznę w garści - Spełnię każde pana życzenie, jeśli tylko będzie leżało w zakresie moich możliwości! Obiecuję to panu, a ja zawsze dotrzymuję obietnic!

Czarnowłosy chwilę milczał, widać kalkulując coś w głowie. Uzumaki trochę obawiał się czego takiego może od niego zażądać, ale... Jak już się oswoi z przytłaczającą obecnością pana Uchihy to może nie będzie to takie złe? Nawet jeśli zażąda pocałunku w jakimś dziwnym miejscu albo przebrania się za coś dziwnego czy co tam się może w tym sarkastycznym umyśle mężczyzny uroić to nie będzie to jeszcze najgorsze... A zachowanie twarzy przed dziewczynami było teraz dla Naruto naprawdę ważne.

- Niech ci będzie - zgodził się w końcu czarnowłosy - To czekam na to, czym się wykażesz, "panie podrywający".

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

Naruto patrzył w poczuciu beznadziejności na mężczyznę, który z wielką uwagą pociągał przez słomkę swoją cytrynową granitę.

- Mógłby pan jakoś współpracować - syknął mu na ucho, a czarnowłosy wzruszył ramionami.

- Przy twojej ilości "inicjatywy" włożonej w to spotkanie boję się zdominować twoje marne starania jednym celnym przytykiem - odpowiedział cicho, a Naruto poczuł, że coś go zaraz strzeli.

- Tak?! - przysunął się do niego, a Uchiha wbił się w murek, niewinnie mrugając przy tym rzęsami. Uzumaki tylko zwęził oczy, nie dając się sprowokować tej jawnej kpinie - A co powiesz... na TO?! - uśmiechnął się, zaciskając rękę na jego dłoni.

- Łał, i będziemy się tak teraz trzymać za ręce? - zapytał, dalej niewinnie mrugając oczkami - To prawie jak na wycieczce w przedszkolu.

Naruto poczerwieniał. Jak on mógł tak kpić ze wszystkich jego starań?!

- Z-Zamknij się!

- Dlaczego podnosisz na mnie głos, Naruto? - zapłakał i wyrwał z jego uścisku dłoń, ocierając z oka nieistniejącą łezkę. Czarnowłosy wyjątkowo dobrze się bawił, podczas gdy Uzumakiemu coś zaczynało się robić.

- ...już więcej nie będę - wycedził - Kupię panu loda na przeprosiny.

- Ale jeszcze nie skończyłem swojego napoju lodowego - zauważył usłużnie mężczyzna, znowu skupiając się na swojej słomce i kończąc z rolą gnębionej ofiary. Naruto miał naprawdę ochotę go zamordować, ale wiedział, że gdzieś nieopodal ukrywają się obserwujące go dziewczyny. A dla Hinaty miał zamiar to przetrzymać. Więcej: zamierzał się pokazać od tej czarującej i dominującej strony.

- Wiesz... - zwrócił się do siorbiącego Uchihy, a ten od razu skupił na nim całą uwagę - Twoje usta wyglądają wyjątkowo kusząco, kiedy tak pijesz napój przez rurkę...

- Ach tak? - oblizał prowokująco wargi mężczyzna, zsuwając je dość jednoznacznie że słomki. Uzumaki od razu uciekł wzrokiem na bok, bo nie był w stanie na to patrzeć. Czy on musiał zachowywać się tak niepoprawne prowokująco?!

- T-tak... Aż chciałoby się te usta c-całować - wydusił z siebie dzielnie, usilnie patrząc w pobliskie drzewo.

- Więc co cię przed tym powstrzymuje? - spytał niewinnie pan Uchiha, a Naruto cały spąsowiał.

- Bo yyy... Nie możemy tak przy ludziach, panie Uchiha.

Mężczyzna złapał go za ramię i zdecydowanym ruchem do siebie przyciągnął, a Uzumaki o mało co się nie wyrąbał.

- Musisz wiedzieć, że nie wstydzę się naszego związku, Naruto - powiedział poważnie, patrząc mu prosto w oczy - Możesz całować mnie gdzie i kiedy zechcesz.

- Yyyy... Ach t-tak... T-to jeśli nie ma pan ochoty na loda to ja sobie pójdę kupić... jednego - uciekł już nie tylko wzrokiem, ale całym sobą Uzumaki.

- To mi też weź! - krzyknął za zwiewającym blondynem.

Naruto schował się w środku lodziarni jak niepyszny i zaczął wytrwale studiować witrynę z lodami. To wszystko to była jakaś porażka. Pan Uchiha dotrzymywał słowa i był całkowicie tym "dającym się podrywać", ale problemem było to, że dawał się podrywać za bardzo i zbyt chętnie. Poza tym co chwila odstawiał jakieś sceny albo rzucał jakimiś podtekstami! Czego on oczekiwał?! Czy ten facet w ogóle nie miał wstydu i nie ważne, czego by nie zrobił, to w ogóle nie czuł się zażenowany?

- W czymś może pomóc? - zapytała ekspedientka, bo chyba za długo wpatrywał się w witrynę.

- Em... Tak, chciałem kupić lody.

- Ile gałek i które smaki?

Naruto rzucił okiem na smak gorzkiej czekolady, ale nie był w stanie się zmusić do jej kupienia. Nawet jeśli Hinata miałaby być wniebowzięta, on nie mógł i tyle. Wybrał za to smak, za którym totalnie nie przepadał, mając nadzieję, że Uchiha się nim udławi.

- Poproszę do jednego wafelka dwie miętowe i... - rozejrzał się za smakiem dla siebie - Do drugiego jagodowe.

Ekspedientka obsłużyła go szybko i sprawnie (zbyt szybko i sprawnie) i nie miał co dłużej robić w środku lodziarni. Wyszedł więc na zewnątrz i z miną skazańca ruszył w stronę swojej nieszczęsnej randki.

- Ekspedientka była złośliwa, że się tak krzywisz? - zapytał niewinnie pan Uchiha - Długo cię nie było.

- Długo nie mogłem zdecydować jaki smak wybrać - skłamał, podając mężczyźnie znienawidzone lody - Wziąłem dla ciebie miętowe, mam nadzieję, że lubisz.

- Uwielbiam! Skąd wiedziałeś? - ucieszył się pokazowo Uchiha, odbierając wafelek. A mógł wziąć jakieś orzeszki, bo może miałby uczulenie...

Czarnowłosy zajął się swoim lodem, a Naruto rozejrzał się wokół. Ciekawe gdzie ukryły się Hinata i Temari...

- Dlaczego się tak rozglądasz? - zapytał pan Uchiha jakby wcale dobrze nie wiedział dlaczego - Nie wystarczam ci do szczęścia?

- Wystarczasz mi aż za bardzo - syknął, patrząc w końcu na jego twarz. Mężczyzna uśmiechnął się słodko i niby to przypadkiem ubrudził nieco lodem. Naruto mógł sobie wyobrazić jak właśnie przyczajona za jakimś budynkiem Hinata podskakuje z ekscytacji. Westchnął, postanawiając być dominującym mężczyzną...

- Naruto...? Co ty chcesz zrobić...?! - zapiszczał z niby to z przestrachem pan Uchiha. Ten facet... Czemu on musiał mu tak wszystko na złość utrudniać?!

- M-Masz loda na policzku - bąknął, ścierając go palcem, po czym dziarsko wsunął palec do swoich ust. Poczuł znienawidzony smak mięty na języku i miał ochotę to wypluć - Mniam. Słodkie.

- Na pewno nie tak słodkie jak twoje lody - przysunął się nagle do niego pan Uchiha i oblizał róg jego ust, a Naruto pomyślał, że zaraz tu zejdzie - Mmmm.... Chyba od dzisiaj wolę jagodę od mięty - zamrugał słodziutko. Jak ten facet nie miał nawet za grosz wstydu...

- Żadne. Lody. Nie. Są. Równie. Słodkie. Co. Ty - wyrzucił z siebie Naruto, mrużąc oczy i odsuwając się bezpieczny kawałek dalej. Pan Uchiha tymczasem złapał się za policzki niczym Hinata kiedy mówiła o yaoi. Za dzisiejszy pokaz aktorstwa na ich spotkaniu powinien dostać przynajmniej dwa oscary...

- Chyba powoli zaczyna robić się zimno - rzucił grobowym tonem Uzumaki, mimo że pogoda jak na złość dzisiaj uparła się być znakomita. Czarnowłosy niczym na znak się do niego przysunął.

- Och, zauważyłeś, że drżę z zimna? - zapytał niewinnie, wtulając się bezwstydnie w jego ramię. I jak tu Naruto miało coś nie trafić?!

- Ta-ak... Dokładnie. Co ty na to, żebyśmy już stąd poszli i wpadli do mnie albo do ciebie?

- Chcesz zobaczyć jak mieszkam? - podsunął, a blondyn pokiwał zapalczywie głową. Gdziekolwiek, byle zejść z widoku Hinacie i Temari - No to skończmy lody i wracajmy do samochodu!

Naruto wsunął pozostałość swojego loda w sekundę, jednak Uchiha się nie śpieszył. Gdy w końcu skończył i przeszli na parking, Naruto wpakował się bez słowa na siedzenie pasażera. On już chciał koniec i chciał miejsca, w którym może bez przeszkód opieprzyć od góry do dołu głupiego Uchihę! Niestety nie sądził, żeby samochód jego "randki" był na tyle dźwiękoszczelny, żeby mógł zacząć się wydzierać już tutaj.

- To od razu do mnie czy gdzieś jeszcze po drodze wstąpimy? - zapytał czarnowłosy, zapinając pas.

- Do ciebie. Jedź.

- Ależ jesteś dominujący, Naruto! - pisnął w przerażeniu Uchiha.

- Jestem. Jedź.

Mężczyzna wzruszył ramionami i pojechał. Nie będzie przecież polemizował ze swoim dominującym samcem alfa obok!

Kiedy zaparkował pod swoją niewielką posesją i otworzył przed Uzumakim drzwi, blondyn wściekle wparował do środka domu Uchihy. Zacisnął zęby, czekając aż czarnowłosy zamknie za sobą drzwi.

- Co to miało być, Uchiha?! - wypalił, kiedy mężczyzna w spokoju usiadł by zdjąć buty.

- "Miało"? - zapytał - Czyli już skończyliśmy naszą dominującą randkę?

- Tak?! - wydarł się na niego Naruto.

- No to dla ciebie "pan Uchiha", dzieciaku - wzruszył ramionami i wyminął go - Zdejmij buty zanim wejdziesz dalej.

W Uzumakim coś się zagotowało.

- Nie będziesz mi mówił, co mam robić! - warknął, idąc za nim - Posłuchaj...!

Sasuke położył mu rękę na ustach.

- Shhh, jak wolisz, ale potem będziesz tu odkurzał - poinformował go, po czym zdjął mu dłoń z twarzy - Kontynuuj.

- ...ty... Ty...!!

- Ja. Owszem, ja.

- To było perfidne!

Sasuke westchnął i usiadł na kanapie w swoim salonie.

- Co ci się dokładnie nie podobało? - oparł się na ręce - Byłem książkowym przykładem słodkiego, niedominującego chłopca z yaoi na swojej pierwszej w życiu randce.

- "Niedominującego"?!

- Tak, bardzo starałem się jakoś zachęcić ciebie do inicjatywy, ale mi nie wyszło... Chociaż ta akcja z lodem na policzku była całkiem udana.

- Polizałeś mnie!

- Ubrudziłeś się lodem w kąciku ust.

- Wcale się nie ubrudziłem!!

- No dobra, masz mnie - rozłożył dłonie mężczyzna - Nie ubrudziłeś się, postanowiłem dodać naszej randce odrobinę pikanterii. Pewnie twoje koleżanki w krzakach były zachwycone.

Naruto zacisnął dłonie w pięści, bo jakby na to nie patrzeć Uchiha zrobił wszystko jak należy. Nie zmieniało to jednak faktu, że był na gościa wściekły.

- Będziesz tu teraz tak stał jak ta chmura gradowa? - zapytał czarnowłosy.

- Tak?!

- Jak wolisz. Jakby cię zaczęły boleć nogi to możesz usiąść - wzruszył ramionami i wstał.

- A ty gdzie idziesz?! - warknął na mężczyznę.

- Wziąć prysznic i przebrać się w jakieś ciuchy po domu, bo chyba poza staniem i wyglądaniem wściekle nic więcej dzisiaj nie planujesz...

- Uchiha...

- "Pan Uchiha" - poprawił go, a Naruto tylko wyartykułował z siebie bliżej niesprecyzowany dźwięk.


⇠ Poprzednia częśćNastępna część ⇢

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 2: Zdziczały Uchiha, formularz rejestracyjny i Konohamaru!

Prolog

Epilog