Rozdział 19

 Naruto niepewnie wyprostował swoją błękitną koszulkę. Pan Uchiha powiedział mu, że wygląda w niej ładnie, więc kupili ją na wczorajszych przedimprezowych zakupach. Pojechali na nie zaraz po skonsumowaniu spaghetti, bo czarnowłosy stwierdził, że nie ma żadnych luźnych, imprezowych ubrań, bo najzwyczajniej w świecie nie chodzi na takie wydarzenia.

- Przeżyjemy jakoś te kilka godzin i potem jedziemy do domu coś obejrzeć - potarmosił go po głowie pan Uchiha, a Naruto na niego fuknął. Nie po to podebrał trochę tej dziwnej ciapy, którą czarnowłosy układał sobie fryz, żeby mu teraz jego dziarsko stojące na boki kosmyki uklepywał.

- Wiem, że Itachi jest spoko, ale jakoś trochę się przed tą imprezą denerwuję - spojrzał przez okno samochodu na błyskający kolorowymi światełkami ogród dyrektora - Mam wrażenie, że będą mnie tam oceniać jako twojego chłopaka czy coś...

Pan Uchiha przewrócił oczami.

- Po pierwsze to Itachi nie jest spoko, a po drugie nikt cię nie będzie oceniał. Po prostu trzymajmy się razem i nikt nie ośmieli się ciebie tknąć.

- "Tknąć"?

- Mhm-m. Znajomi brata to zboczeńcy.

Naruto zamrugał. Czy oni zostali tu zaproszeni na jakąś orgię...?

Pan Uchiha wysiadł z samochodu, więc blondyn zrobił to samo. Czarnowłosy władczo wyciągnął do niego dłoń, a Naruto stwierdził, że to może być bezpieczne trzymać się tak za ręce, jeśli na imprezie dyrektorka miało ich czekać coś złego albo bardzo złego.

Weszli razem na posesję brata pana Uchihy. Naruto już po kilku krokach zdziwiło, że szwędający się wokół domu ludzie byli kompletnie ubrani. Przygotowywał się psychicznie na jakiś straszny widok, a tutaj wszystko wyglądało po prostu jak zwyczajna impreza. Chyba czarnowłosy po prostu nie lubił swojego brata i to wszystko...

- Naruto! Braciszku! Tutaj! - zawołał na nich stojący przy grillu Itachi. Koło niego stało kilka innych osób, w tym... Hinata?!

- Cześć, Naru! Dzień dobry, panu! - przywitała ich długowłosa, uśmiechając się lekko. Była ubrana w fiołkową sukienkę sięgającą mniej niż do połowy uda.

- Hej... Co ty tu robisz Hinacia?

- Och, zaprosiłem całe twoje yaoiowe kółko, żebyś nie czuł się samotnie, Naruto! - odpowiedział zamiast dziewczyny Itachi.

- O jego brak samotności zatroszczę się ja - warknął pan Uchiha, przyciągając go do siebie.

- Nie bądź już taki zaborczy, braciszku! - puścił mu oczko - Macie ochotę na jakieś mięsko z grilla? Te szaszłyki to niebo w gębie, polecam!

- Chcesz coś, Naruto? - popatrzył na niego czarnowłosy, ciągle ściśle go obejmując.

- Nie, niezbyt - wykręcił się. Chyba pan Uchiha bardzo nie chciał przebywać w towarzystwie brata, a przez to i on czuł się niekomfortowo.

- Naru! - usłyszał za sobą i już wiedział, kto zaraz się przed nim pojawi - Ojej, to twój drugi chłopak?

- Ty też musiałeś tu przyleźć, serio? - westchnął cierpiętniczo blondyn.

- Drugi chłopak? - zainteresował się pan Uchiha, ale Naruto od razu pokręcił głową.

- Niech pan nie słucha tego debila, panie Uchiha.

- Tak, tak jasne! Jednego dnia obściskujesz się ze mną w łazience, żeby kolejnego dnia pojawiać się na przyjęciu z innym! I co z naszymi pocałunkami, one też nic dla ciebie nie znaczą, co? - dramatyzował ten idiota.

- Ach, to ty jesteś tym kolegą Naruto od testowania rzeczy - załapał pan Uchiha - Miło mi w końcu poznać, ale trzymaj proszę w przyszłości ręce z dala od mojego chłopaka.

Kiba się zabrechtał.

- Ale stanowczy! I gdzie niby to twoje rządzenie w związku, co Naru? - prychnął Inuzuka. Czarnowłosy uniósł tylko brwi, a Naruto spojrzał niepewnie to na niego to na Hinatę. Może troszeczkę za bardzo się im chwalił na przerwach tym co to on nie robi ze "swoim chłopakiem"?

- Nie wiem o czym ty w ogóle mówisz - prychnął na swojego debilnego kolegę, samemu obejmując pana Uchihę i żeby podkreślić swoją władczość jeszcze zakładając mu dłoń w pasie. Chyba przejechał mu przez wypadek ręką trochę za nisko niż powinien, ale to był tylko wypadek? To był wypadek, że dotknął miejsca, w którym czarnowłosy miał penisa...?!?!? Bo przecież Naruto nie był zboczeńcem, żeby specjalnie tam dotykać kogoś kto jest gejem. I to było gejowe, i on tak gejowo dotknął pana Uchihę...

Pan Uchiha westchnął i wysunął się przed niego, obejmując go za szyję.

- Chodź, Naruto. Chcę iść do łazienki, później pogadasz ze swoimi kolegami, dobrze? - zapytał tak jakoś ulegle-prosząco. Naruto zamrugał, ale od razu pokiwał ze zgodą głową, chcąc jak najszybciej uwolnić się od towarzystwa swoich znajomych.

- Prezerwatywy są w szafce po prawej! - krzyknął za nimi Itachi, a Naruto przełknął ślinę.

Pan Uchiha wręcz zaciągnął go do łazienki i wepchnął do środka pomieszczenia.

- Umm... Panie Uchiha?

- Naruto, hamuj się choć trochę.

- Um... Przepraszam? Ja nie wiedziałem, że będą tu moi znajomi ani nic... I Kiba kłamał z tym drugim chłopakiem, um...

- Nie o tym mówię. Trzeba było założyć te same dżinsy co zawsze, a nie takie eksponujące krocze spodnie.

Naruto przełknął ślinę patrząc w dół. Ops?

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

Cały czerwony na twarz Naruto grzecznie wytuptał za panem Uchihą z łazienki. Chyba coś z nim było bardzo nie tak, że aż tak łatwo uh... Czemu przez tego dupkowatego Uchihę w ogóle nie mógł się uspokoić, kiedy coś już poszło w górę i no cóż...

- Chodź, poprzytulamy się z godzinę w jakimś kącie, bo inaczej mój brat nas nie wypuści, i jedziemy do domu - westchnął pan Uchiha.

- Ja przepraszam, uh... - burknął Naruto. Był zawstydzająco żałosny. Czemu ubrał takie ekspozycyjne wręcz spodnie? I to wprost przed Hinatą... Wystarczyło mu naprawdę cokolwiek z czarnowłosym, a już zaraz... ugh.

- Wiesz, w jakiś sposób mi to pochlebia - cmoknął go w policzek pan Uchiha.

- N-no wiem, a Kiba nie jest wcale moim drugim chłopakiem - popatrzył w podłogę - W ogóle dzięki, że mnie pan krył... Myśli pan, że Hinata zauważyła?

- Nie mam pojęcia, ale znajomi mojego brata i sam brat to banda zboczeńców. Chodź na piętro.

Pan Uchiha zaciągnął go na górę, gdzie znajdował się coś a'la salonik z porozkładanymi po podłodze poduchami. Czarnowłosy usiadł na jednej z nich i gestem pokazał Naruto, by do niego dołączył. Gdzieś z boku siedział jeszcze jakiś chłopak chyba paląc e-papierosa.

Naruto przysiadł się do czarnowłosego, a on założył sobie jego dłonie na ramiona.

- Czemu pan tak robi? - spytał cicho.

- Bo koniecznie chcesz pokazać swoim znajomym jakim to jesteś dominującym mężczyzną - parsknął równie cicho pan Uchiha - Nie mam na tym punkcie kompleksów, więc jeśli chcesz możesz mnie sobie dominować jak tylko ci się podoba - wzruszył ramionami, rozkładając się wygodniej w objęciach blondyna.

- Um... Ach tak, em... Dziękuję?

- Możesz mi dać buziaka w nagrodę - mrugnął mu.

- M-może już w domu?

- Trzymam za słowo.

Naruto westchnął. Pan Uchiha był taki... Że o nic poza sobą w ogóle nie dbał, jeśli tylko miał taki kaprys. Nie obchodziło go zdanie innych i nawet jakby ktoś z pogardą nazwał go gejem to po jednej mężczyzny odzywce uznałby, że to dumny gej i tak po Uchihowemu to dumnie być gejem. Pan Uchiha był taki... Fajny, nieprzejmujący się, wiedzący swoje i taki władczy, męski. Na tyle władczy, że nawet jako ten uległy na dole pozostawał dużo bardziej męski niż jakikolwiek hetero. Naruto naprawdę tego nie rozumiał jak pan Uchiha jest w stanie czynić coś takiego możliwym. Rozkładał się z zadowoleniem w jego ramionach, a to on, obejmujący go Naruto, wychodził na tę niezdecydowaną sierotę.

Posiedzieli tak sobie razem kolejne kilkadziesiąt minut, a w tym czasie zajrzała do nich ciekawsko Konan, dyrek Itachi a nawet przewinął się Shikamaru pod rękę z Temari. Wszyscy na szczęście zostawiali ich samych sobie, widząc jak ciasno obejmują się na schowanej w rogu pokoiku poduszce. Itachi jedynie gdzieś ukradkiem podsunął im po butelce jakiegoś smakującego ni to gruszką, ni to pomarańczą napoju. Blondyn pociągał więc co jakiś czas łyk albo dwa słodkiego napoju, mając na sobie przytulającego się mężczyznę. Nie było więc tak źle, choć impreza z tego była żadna. Naruto jednak nie widział się w roli kogoś bawiącego się z panem Uchihą w towarzystwie znajomych ze szkoły. Nawet jeśli czarnowłosy całkowicie mu to ułatwiał to Naruto nie potrafił być taki rządzący i zdecydowany. Pan Uchiha ot tak robił śmiałe rzeczy i patrzył na innych z kpiną. Naruto jak robił śmiałe rzeczy to kończył w łazience z erekcją...

- Chcesz już iść? - mruknął mu gdzieś w szyję pan Uchiha, a Naruto poczuł, że robi mu się w tym miejscu gorąco. Nie, Naruto, myśl o czym innym: głodne dzieci w Afryce, wkurzona babka od ekonomii, Bambi jak mu matkę zabiło... - Naruto? - przypomniał się czarnowłosy.

- Tak, tak, chodźmy - zgodził się, z podejrzliwością patrząc na swoje krocze. Dobrze, nic się tam nie wychylało.

Pan Uchiha wstał z jego objęć i się przeciągnął. Naruto wstał zaraz za nim, ale zachwiał się i prawie zrzucił jakąś dziwną dekoracyjną katanę z szafki obok.

- Uważaj troszkę - przyciągnął go do siebie czarnowłosy - Itachi byłby zły jakbyś mu to rozwalił. Stara pamiątka rodzinna.

- Uaa - Naruto odsunął się od piersi pana Uchihy, czując, że znowu poczerwieniały mu uszy - Mieliście w rodzinie jakichś ninja czy coś?

- Samurajów. Mamy dalekich przodków w Japonii.

- Wow, to stąd to japońskie nazwisko!

Mężczyzna poklepał go po głowie.

- Znowu dostajesz słowotoku, Naruto. Tak, stąd. Widzisz, masz chłopaka tylko o połowę mniej japońskiego niż wymarzoną dziewczynę - pokręcił głową - To co, idziemy?

- Tak, chodźmy - zgodził się, a pan Uchiha od razu złapał go za rękę i pociągnął do wyjścia.

- A wy już uciekacie? - zapytał z jakiegoś leżaka Itachi, widząc ich przy furtce.

- Mamy tu za mało prywatności, więc jedziemy kontynuować w domu - zbył go czarnowłosy - Na razie, bracie, i z łaski swojej nie zawracaj więcej głowy Naruto - oznajmił i wpakował najpierw blondyna, a później siebie do auta.

- Nie chcę więcej chodzić na imprezy do Itachiego - przyznał Naruto, kręcąc się na siedzeniu.

- Ja też nie chcę - zgodził się pan Uchiha odpalając samochód. Pomknęli prosto do domu czarnowłosego. Wreszcie skończyła się ta kłopotliwa część a zaczynała po prostu leniwo-przyjemna.


⇠ Poprzednia częśćNastępna część ⇢

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 2: Zdziczały Uchiha, formularz rejestracyjny i Konohamaru!

Prolog

Epilog