Rozdział 25

 Czarnowłosy zmarszczył w zdziwieniu czoło, widząc numer wyświetlający się na ekranie telefonu. Próbował się do Naruto dobić ostatnie kilka dni, ale blondyn ignorował jego wszystkie telefony i wiadomości. Czekał na niego nawet codziennie pod szkołą, ale chłopak uparcie udawał, że go nie widzi. W piątek w końcu Sasuke stwierdził, że to oznacza chyba między nimi koniec. Cóż, nie zachował się zbyt dobrze wtedy przy koleżance Naruto. Powiedział sporo słów za dużo i gryzł się za to potem w język, ale... Być może dobrze się stało. Zaangażował się w końcu w to wszystko naprawdę na poważnie. Za bardzo. Na tyle, że ich udawany związek zaczął go boleć. Zabawa blondynem miała być zabawą, a on naprawdę się w to wciągnął i kiedy w poniedziałek Naruto zaprosił go pierwszy raz do siebie domu i powiedział, że będzie tam też Hinata, a potem zachowywał się w stosunku do niej w taki sposób... czarnowłosego po prostu krew zalała. Miał dość tego, jak Naruto się przed nią płoży i poświęca jej całą uwagę. Jak dziewczynę pocieszająco obejmuje, kiedy on siedział zaraz obok. Postanowił więc uświadomić mu, o co tak naprawdę lasce chodzi, bo Naruto był chyba ślepy. Podrzucił więc pomysł, przez który wiedział, że dziewczyna oszaleje. No i zadziałało. No i Naruto się wkurzył.

Skąd więc teraz telefon od wkurzonego blondyna? Bo chyba nie zamierzał nagle iść na tę głupią paradę po tym, jak cały tydzień się do niego nie odzywał? Nacisnął zieloną słuchawkę, czekając aż chłopak pierwszy coś powie.

- Panie U-Uchiha? - usłyszał wyprany z emocji głos chłopaka. Coś było wyraźnie nie tak.

- Słucham?

- Czy byłby pan w stanie po mnie podjechać? M-mó... Mógłbym się przebrać u pana w domu?

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

Czarnowłosy zatrzymał się w tym wyjątkowo dziwnym miejscu spotkania. Naruto poprosił, żeby po niego przyjechał na dworzec autobusowy zamiast, jak zawsze, pod dom jego dziadka. Naruto stał w rogu jednego z przystanków, obejmując w dłoniach jakąś reklamówkę. Widząc jego samochód, ułożył usta w jakąś parodię uśmiechu.

- Dz-zień dobry, panie Uchiha - przywitał się, chyba próbując wyglądać na wesołego. W rzeczywistości wyglądał jakby miał się lada chwila rozpłakać.

- Witaj, Naruto. Wsiadasz?

Chłopak pokiwał skwapliwie głową i wpakował mu się do samochodu.

- Jedziemy do mnie, tak? - zapytał znowu blondyna, a ten znowu pokiwał głową. Naruto prezentował się o wiele gorzej niż wtedy, gdy pokłócił się z dziadkiem i ten wypisał go z akademika. Sasuke zastanawiał się, co takiego się stało, ale chyba nie był to najlepszy moment na pytania. Naruto uparcie starał się wyglądać jakby wszystko grało. Niechaj i tak mu będzie, porozmawiają w domu. W końcu nie widzieli się i nie rozmawiali od tygodnia.

W ciszy dojechali do jego posiadłości. Otworzył przed blondynem drzwi, a on od razu wszedł do środka.

- To-o ja się przebiorę, a pan może umh... Mam dla pana krawat! Właśnie, kra-awat. Już, już go panu daję - zaczął grzebać w swojej reklamówce, a Sasuke tylko założył ręce na piersi - O, proszę. Pana krawat - wyciągnął w jego stronę zawiniątko.

- Wytłumaczysz mi może o co tu chodzi? - uniósł brwi, nawet nie patrząc na to, co blondyn próbował mu wręczyć.

- A o co by miało chodzić, panie U-Uchiha? - zapytał niby to niewinnie. Przez cały ten czas Naruto ani razu nie zerknął mu w oczy.

- No nie wiem? Może o to, że cały tydzień mnie ignorujesz, a teraz chyba zamierzasz iść na paradę?

- Ja... Nie wiem o co panu chodzi...

- Oczywiście - prychnął - Naruto, wytłumacz mi co się dzieje.

- Nic się nie dzieje... Idziemy na paradę.

- Paradę-sradę. Nigdzie nie idę jeśli nie zamierzasz ze mną rozmawiać.

- Ale... - Naruto chyba zabrakło głosu.

- "Ale"? Ale co? - złapał go za brodę i podniósł twarz blondyna do góry na siebie. Naruto zamknął oczy, usilnie na chcąc na niego spojrzeć - Naruto, co ci jest?

Naruto zamrugał, po czym w końcu na niego spojrzał, a w jego oczach zaczęły się zbierać łzy.

- Bo... B-b-boo... - zaczął łkać i w końcu rozpłakał się na dobre. To już całkiem skonfundowało Sasuke. Przyciągnął go do siebie i przytulił, bo chłopak przestał nad sobą w ogóle panować i tylko zalewał się łzami. Poprowadził go delikatnie za sobą na sofę, obejmując to połykające łzy nieszczęście.

- Shhhhh - gładził go po plecach, próbując blondyna nieco uspokoić.

- N... Nienawidzę pana... - wydusił z siebie gdzieś pomiędzy łzami Naruto - Zupełnie... Zupełnie pana... Nienawidzę...

- Mhm-m - oparł sobie jego głowę na ramieniu.

Naruto jeszcze kilka minut łkał, póki prawdopodobnie nie skończyły mu się wszystkie łzy. Czarnowłosy masował go cały czas delikatnie i w końcu Naruto tylko w ciszy i bezruchu na nim półleżał.

- Czemu mi pan to robi? - wydusił z siebie w końcu.

- Co robię?

- Nie wiem. Bawi się mną pan.

- Bawię się tobą? - pomasował go w okolicy żeber, bo Naruto znowu zaczął oddychać szybciej - Mogę być wredny, ale koniec końców nie bawiłem się tobą nawet przez chwilę.

- T... T-t-to z sukienką - znowu się prawie rozpłakał blondyn.

- Shhhhhh. Tutaj też byłem wredny.

- A-a-ale...

- Naruto - odciągnął go na chwilkę od siebie, a blondyn siąknął nosem - Spokojnie, dobrze? Porozmawiajmy, ale tak żebyś nie zalewał się łzami, okej?

Blondyn pokiwał głową.

- Dobrze - starł mu z policzków mokre krople i znowu przytulił do siebie blondyna. Naruto zadrżał w jego ramionach, ale nic więcej nie zrobił.

- Jeśli nie zaczniemy się ubierać, to nie zdążymy na paradę - zauważył w końcu blondyn, a Sasuke tylko przegarnął mu włosy, które przylepiły mu się do policzków.

- Naprawdę chcesz iść na tę paradę? - zapytał ostrożnie.

- Tak.

- Jak chcesz - zgodził się - Chcesz ubrać na nią sukienkę?

- Tak.

Sasuke pogładził go po głowie.

- Pisałem ci już o tym, ale nie musisz się zmuszać.

- Zablokowałem pana numer.

- Ach tak.

Naruto pociągnął nosem. Pan Uchiha coś mu pisał po ich kłótni. Ale on był zły i olał wszystko. W ogóle czemu ten dupek nagle pytał czy on, Naruto, chce iść w sukience? Przy Hinacie miał całkowicie gdzieś jego zdanie!

- Czyli poszedłby pan ze mną bez tej głupiej sukienki? - prychnął.

- Pewnie, jeśli to dla ciebie ważne. Przy Hinacie trochę się wkurzyłem. Jak trafnie zauważyłeś, byłem wtedy zazdrosny - przyznał, scałowując mokrą krople przy jego oku - Mogłem powiedzieć wtedy trochę za dużo.

- Trochę?

- Dużo za dużo?

Naruto odsunął się od niego.

- Ten cały pomysł z sukienką był wredny, poroniony i do dupy - powiedział, patrząc na czarne tęczówki. Pan Uchiha cicho westchnął.

- Był. Ale zaprosiłeś mnie do siebie na spotkanie z Hinatą i zacząłeś dziewczynę przytulać, głaskać, mnie traktując przy tym jakbym w ogóle nie istniał. Dlatego dość porządnie się wkurzyłem i... postanowiłem jakoś się Hinatą odegrać, żebyś przestał tak się do niej kleić? To z sukienką było pierwszym, co mi przyszło na myśl i przyznaję, że było dość szczeniackie... Dlatego później próbowałem się do ciebie dodzwonić i przeprosić.

- Czyli... - przełknął ślinę - Czyli by mi to pan wytłumaczył, jakbym pana nie unikał i nie zablokował pana numeru?

- Mhm. W końcu nie stałem codziennie pod twoją szkołą tylko po to, żeby cię stalkować.

Naruto zamrugał kilka razy. To wszystko ,co go spotkało, było przez pana Uchihę, ale...

- Czemu... To się wszystko tak skończyło? - zapytał nie wiedzieć czy to siebie czy pana Uchihy Naruto.

- Wiele rzeczy idzie nie tak przez nieporozumienia - wzruszył ramionami czarnowłosy - Akurat to nieporozumienie sam dość widowiskowo zacząłem.

Naruto pociągnął nosem.

- Pójdziemy na tę głupią paradę a potem pogadamy?

- Mhm-m - cmoknął go w nosek - Jeśli chcesz to mogę nawet na nią założyć twoją sukienkę.

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

Naruto z zawstydzeniem starał się ściągnąć brzegi swojej sukienki jak najbardziej w dół. Pan Uchiha obejmował go w pasie zupełnie niczym się nie przejmując i z wyzwaniem w oczach patrzył na każdego, kto choć trochę spróbował się do niego zbliżyć.

- Straszy pan ludzi - wypomniał mu Naruto.

- Niech się nie gapią, jak nie ich - prychnął czarnowłosy - Dorwałem najładniejszą dziewczynę na paradzie, to muszę jej teraz pilnować.

Naruto parsknął, wznosząc oczy ku niebu. Humor już prawie całkiem mu się poprawił, a te wszystkie poważne i przytłaczające rzeczy, o których musiał potem pomyśleć, zeszły na drugi plan.

- Naprawdę aż tak się panu podobam? - zapytał z powątpiewaniem.

- Nago wyglądałbyś lepiej, ale nie jest źle - skradł mu buziaka z brzegu ust.

- Czuję się jak clown - poskarżył się.

- Bardzo ponętny clown.

- Ale pan jest głupi.

- Naru! - podbiegła do niego Hinata - Boże, jesteś przesłodki!! - zapiszczała - O, i pan Sasuke - rzuciła na niego tak jakoś ostrożnie wzrokiem.

- Dzień dobry, Hinato.

- Umm? - popatrzył to na jedno, to na drugie Naruto - Coś się między wami stało?

- Nie, skąd! - zaprzeczyła od razu dziewczyna - Wyglądacie razem naprawdę przesłodko! Mogę zrobić wam kilka zdjęć?

- Pewnie! - od razu zgodził się Naruto.

- Powinienem ukradkiem podwinąć mu sukienkę do któregoś z ujęć? - rzucił propozycję pan Uchiha.

- A może ja panu zdejmę spodnie, co?! - wkurzył się Naruto. Hinata zachichotała, więc spojrzał na nią z pytaniem.

- Och, nic, nic. Po prostu wyglądacie jakbyście się naprawdę kochali - wytłumaczyła się - No to uśmiech, moi piękni panowie!

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

Naruto czuł, jakby coś było nie tak i wcale nie chodziło o ten bajzel z dziadkiem, który musiał potem ogarnąć. Coś wisiało w powietrzu między Hinatą a panem Uchihą. Tylko co i dlaczego? Oboje nie widzieli się przecież od burzy u niego w domu... A może się widzieli? I o czymś rozmawiali? Czy pan Uchiha coś dziewczynie wygadał? A może Hinata coś mu powiedziała? Tylko co ona mogłaby mu powiedzieć?

- Panie Uchiha? - zapytał.

- No? Co tam?

- Czy między panem i Hinatą coś się stało? - zdecydował się spytać.

- Trochę sobie rozmawialiśmy. Ale ani ja, ani Hinata nie chcielibyśmy, żeby wyszło o czym. Wkrótce sam się dowiesz - poczochrał go, a Naruto poczuł się zbyty.

- Nie podoba mi się takie "wkrótce". Nie podoba mi się jak ludzie mają przede mną sekrety.

- Jeśli musisz wiedzieć to... Mogę wygadać swoją część kiedy już wrócimy do domu. Może być? O część Hinaty musisz pytać ją samą.

Naruto skrzywił się. To chyba nie było nic dobrego.

🇾 🇾 🇾 🇾 🇾

- Nienawidzę takich cyrków - poskarżył się pan Uchiha, wsuwając go sobie na kolana. Szli rozkrzyczanym i kolorowym pochodem dobre kilka godzin i chyba cała ich paczka była padnięta - Jak będziesz chciał mnie znowu na coś takiego wyciągnąć, to żądam w ramach zadośćuczynienia przynajmniej dobrego seksu.

Naruto pokręcił głową. Dziewczyny poszły po menu - dziewczyny, bo była tu z nimi zarówno Hinata jak i Karin.

- No... Ale ceny to tu mają wypasione - wypaliła Karin, rzucając przed nich menu - Boże, jak na was patrzę to bym mogła rysować pornola za pornolem!

Naruto skrzywił się. Komplementy Karin jakoś nigdy nie potrafiły być miłe...

- To co wy na to, że dzisiaj ja stawiam? - zasugerował pan Uchiha.

- Panie Sasuke, wolałabym jednak to ja stawiać - odezwała się Hinata - Wiecie... Będę miała wam coś do powiedzenia. Ale to może już po jedzeniu.

Naruto zamrugał i popatrzył z pytaniem na pana Uchihę. Czarnowłosy tylko wzruszył ramionami. Czemu Naruto miał naprawdę złe przeczucie względem tego, co stanie się po jedzeniu?


⇠ Poprzednia częśćNastępna część ⇢

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 2: Zdziczały Uchiha, formularz rejestracyjny i Konohamaru!

Prolog

Epilog