Rozdział 8
"Przeznaczony" był na tyle niezły, żeby zarwać dla niego nockę, a najlepszym tego dowodem były ciemne wory pod oczami Hinaty.
- Raju, ja chcę drugą część... Ja totalnie potrzebuję drugiej części... - kiwała się lekko na ławce, starając się nie zasnąć, Hinata. Naruto usiadł obok dziewczyny, z troską poklepując ją po plecach i podsuwając jej zaraz pod śliczny nosek kubek z kawą.
- Masz, wypij to. Może trochę pomoże - wsunął jej w łapki automatowe espresso. Próbował nakłonić dziewczynę do powrotu do domu i wyspania się jak człowiek, ale Hinata, jeśli się na coś konkretnie uparła, to koniem nie szło jej ruszyć. Z drugiej strony Uzumaki trochę ją rozumiał: sam miał w domu dziadka, przez którego wolałby przesiedzieć w szkole 8 godzin z raną kłutą w piersi niż zaliczyć jedną nieusprawiedliwioną nieobecność.
- M-mh... - westchnęła z rozmarzeniem Hinata, pociągając łyk ciepłej kawy, po czym strasznie się skrzywiła - Bleh. Fuj! Czemu to takie niedobre?! - zapytała z pretensją, oddając mu kubek z kawą.
- Bo ma cię obudzić a nie zasłodzić na amen - zachichotał blondyn, odbierając od niej napój. Wiedział dobrze, że dziewczyna wręcz ubóstwiała słodycze. I nie cierpiała goryczy.
- No to podziałało, przez tą gorycz już całkiem oprzytomniałam! - otrzepała się i sięgnęła do kieszonki w torebce, wyjmując paczkę Tic Taców. Od razu wsypała sobie kilka drażetek do buzi - Może Tic Taca? - zapytała.
🇾 🇾 🇾 🇾 🇾
Na kolejnej przerwie Naruto nigdzie nie mógł znaleźć Hinaty. Mimo że wysłał dziewczynie SMSa, bo umówili się pod automatem, to nie było jej ani tam, ani w klubie. Najgorsze, że nie miał kogo zapytać o nieodpowiadającą dziewczynę, bo rozkręcił się już na dobre sezon chorobowy i jak Temari już wczoraj nie było w szkole, tak dzisiaj do grona chorych dołączyła również Karin.
Zerknął na plan wszystkich klas, wiszący na tablicy przy wejściu, i postanowił podejść do sali chemicznej, w której klasa Hinaty powinna mieć zajęcia na ostatniej lekcji. Gdy tylko znalazł się na odpowiednim piętrze w budynku A, od razu rzuciły mu się w oczy uchylone drzwi.
- Przepraszam...? - zajrzał niepewnie do środka pomieszczenia.
- Naruto? Czego tu szukasz? - zapytała wykładowczyni, która prowadziła również zajęcia z chemii w jego klasie.
- Nie widziała pani może Hinaty Hyuugi?
- Widziałam. Właśnie miałam iść po dziennik, żeby dzwonić po kogoś z rodziców. Kiedy miałam już zamykać klasę, to zobaczyłam, że paniena Hyuuga leży z tyłu na ławce. Myślałam, że dziewczyna zemdlała, ale zdaje tylko twardo spać.
- Em... A może mógłbym ją zabrać do higienistki i może tam by się obudziła...? - zasugerował, a chemiczka spojrzała na niego groźnie - Znaczy, bo wie pani... Hinata się bardzo dużo uczy i nie radziła sobie z jednym przedmiotem, więc zarwała ostatnią nockę dla nauki i ten... Bardzo nie chciałaby, żeby jej rodzice dowiedzieli się, że zasnęła przez to w klasie...
Twarz kobiety nieco złagodniała, a Naruto pogratulował sobie w myślach zdolności tworzenia po szybkości wymówek. Wiedział, że totalnie zmyśla, bo Hinata całą noc czytała przecież yaoi a temat nauki to nawet jej przez głowę nie przeszedł, ale nie chciał, żeby dziewczyna miała jakiekolwiek kłopoty.
- Widzę, że panienka Hyuuga zdobyła sobie bardzo dobrego przyjaciela - uśmiechnęła się do niego - Dobrze, czytałam kiedyś o podejściu do nauki swoich dzieci Azjatów i wiem jakiej presji może doświadczać dziewczyna. Jeśli mogłabym cię prosić o zaprowadzenie jej do higienistki to przymknę ten jeden raz oko na spanie na moich lekcjach.
- Dobrze - zgodził się od razu blondyn - Dziękuję pani za zrozumienie!
🇾 🇾 🇾 🇾 🇾
- Oj, ale z ciebie to jest bajkopisarz, Naruto - pokręciła głową higienistka, słysząc całą opowieść. Tsunade dała się poznać jako na tyle spoko babka, która trzyma buzię zamkniętą na kłódkę, że stali bywalcy bez obaw dzielili się z nią większością historii - Dobra, dziewczyna może tutaj sobie spać, a ja machnę jej usprawiedliwienie na kilka lekcji. Pasuje?
- Jak nic pasuje! - ucieszył się Uzumaki i z radością odebrał karteczkę od kobiety - Dziękuję, pani Tsunade! - skłonił się i wybiegł z gabinetu higienistki, rzucając jeszcze z rozczuleniem wzrokiem na śpiącą Hinatę.
🇾 🇾 🇾 🇾 🇾
- Nie mogę uwierzyć, że zasnęłam na chemii! - uderzyła się po głowie Hinata - Aaaaaa, ja to jestem udana...!!
- Już, już - poklepał ją po ramieniu Uzumaki - Nie ma się czym przejmować...
- Jasne, że nie ma się czymś przejmować! - popatrzyła na niego z jakąś-takąś dumą Hinata - "Przeznaczony" jest na tyle dobry, że dla niego można by zarwać nawet i 100 chemii!
Naruto pokręcił tylko głową, bo dziewczyna w temacie yaoi była gotowa na naprawdę wiele... Im dłużej przebywał w jej towarzystwie, tym mniej się hamowała z dosłownie wyświęcaniem wszystkich yaoiopodobnych tworów. Miała na punkcie yaoi fioła i bzika i była gotowa śpiewać i tańczyć nad nowymi częściami ulubionych serii.
Nie znaczyło to oczywiście, że była jakaś nienormalna. Nienormalna to była chociażby Karin ze swoim tłumionym śmiechem podczas tworzenia porno-grafik albo Temari ze swoimi problemami z agresją. Hinata się po prostu gatunkiem yaoi cieszyła, to wszystko. Przy czym podczas skakania wokół z ekscytacji była równie piękna co jakaś leśna, roześmiana driada... Nie, nawet urodą biła każą leśną driadę na głowę!
- W ogóle musiałam ci narobić problemów tą swoją no... Nieogarniętością. I tym swoim spaniem... Wybacz.
- Nie ma o czym mówić - machnął ręką Naruto - W ogóle faktycznie myślimy robić dzisiaj zajęcia klubowe w wyłącznie dwie osoby? Trochę tak będzie pusto...
- Noo... Trochę tak racja - zgodziła się z nim dziewczyna - To nie chce ci się siedzieć tylko we dwójkę i idziemy do domu, tak? - zapytała.
- Nie, nie! - zamachał rękami blondyn - Nie to miałem na myśli! Chętnie posiedzę razem z tobą! Po prostu pomyślałem, że jak jesteśmy wyłącznie we dwoje to można by się przejść do jakiejś kawiarni albo coś takiego...
- A wiesz, że to nie taki zły pomysł? - zapytała z błyskiem w oku, a Naruto od razu poczuł, że coś tu się święci - Ale można by się przejść w nieco inne miejsce niż kawiarnia...
| ⇠ Poprzednia część | Następna część ⇢ |
|---|
Komentarze
Prześlij komentarz