Rozdział 1: Rozpoczynamy egzamin końcowy!

 - UZUMAKI NARUTO!!


Naruto skrzywił się, słysząc zaraz koło ucha potężny wrzask. Poruszył się nieporadnie, szukając jakieś oparcia dla swoich rąk bądź nóg, ale natrafił wyłącznie na powietrze, przez co stracił równowagę i zafundował swojej twarzy bliskie spotkanie z glebą. Zamrugał kilka razy, otrząsając się z zamroczenia. Najpierw powiódł wzrokiem po swojej zaplątanej w huśtawkę nodze, by przenieść go na twarz wołającej go osoby.


- Mistrz Iruka? - zapytał, przecierając ze zdumieniem oczy. Przed nim stał jego pierwszy nauczyciel wyglądający dokładnie tak, jak za czasów jego nauki w akademii. Szybko rozejrzał się wokół siebie, szczególną uwagą obdarzając swoją zaplątaną w huśtawkę nogę. Była strasznie mała, a okalał ją znajomy, jaskrawopomarańczowy materiał. Zmarszczył brwi, rozpoznając swoje nieodłączne dresy, w których rozpoczynał swoją drogę ninja. Wszystko wskazywało na to, że znajdował się w czasach, gdy miał jakieś 12 lat. Najprawdopodobniej znalazł się w genjutsu ukazującym mu wydarzenia z przeszłości.


Iruka podparł się pod boki, zaczynając na niego krzyczeć za spóźnienie się na ich ostatnie wspólne zajęcia, jednak Naruto zignorował go i wyłączył się, skupiając się na próbie uwolnienia z iluzji, w której się znalazł. Po krótkiej chwili poczuł uderzenie w głowę.


- Nie ignoruj mnie, Naruto! - wrzasnął na niego czerwony ze złości Iruka - Zaraz zaczynamy egzamin, od którego zależy cała twoja przyszłość, niewdzięczny nicponiu! Do akademii! Ale już!


Iruka szarpnięciem postawił go na równe nogi i siłą popchnął w stronę wejścia do placówki, w której szkolono ich z teorii. Uzumaki znalazł się w wyjątkowo uporczywym jutsu.


Naruto pozwolił, dosłownie, zapchać się Iruce do sali lekcyjnej, myślami będąc zupełnie gdzie indziej. Był pewien, że osoba, którą spotkał na skale z podobiznami Hokage, była faktycznie Sasuke Uchihą… Chociaż może już wtedy był w genjutsu i tylko tak mu się wydawało? W końcu mimo pełnego skupienia nie był w stanie nawet lekko naruszyć otaczającej go fałszywej rzeczywistości. Co za potężna technika! Osoba, która go w niej uwięziła, znała się na rzeczy.


Oczywiście istniała również ewentualność, że za wszystkim stał dziwny napitek Uchihy. Naruto jednak nie chciało się wierzyć, że przyjaciel mógłby mu coś takiego umyślnie zrobić - byli zbyt blisko, żeby Sasuke miał coś takiego odwalić. A może Uchiha też został oszukany i teraz wychodził z siebie, próbując wyciągnąć go spod działania tej dziwnej techniki wywołanej napojem, który mu w dobrej wierze podał?


- Rozpoczynamy egzamin końcowy - zadudnił zza swojego biurka mistrz Iruka, więc Naruto uniósł na niego wzrok ze swojego miejsca, w którym przed chwilą został siłą umieszczony - Gdy zostanie wyczytane wasze nazwisko, przejdziecie do klasy obok. Zadaniem będzie wykonanie Techniki Klonowania.


Na twarz Naruto wypłynął szeroki uśmiech, którego nie był w stanie powstrzymać. Egzamin kończący akademię? To było tak dawno... Czuł niesamowitą nostalgię patrząc na to wszystko raz jeszcze. Rozglądając się wokół po znajomym wnętrzu sali lekcyjnej widział nienawistne spojrzenia dzieciaków i nawet one go w jakiś sposób cieszyły. Przywoływały wspomnienia walki o uznanie w oczach tych wszystkich przepełnionych nienawiścią ludzi - a jak wiadomo im cięższe jest osiągnięcie czegoś, tym większą satysfakcję sprawia nam zdobycie celu.


Uzumaki z szerokim uśmiechem przewędrował do drugiej sali słysząc swoje nazwisko już po kilku minutach od wyjścia Iruki z pomieszczenia. Naruto miał najgorsze wyniki ze wszystkich dzieciaków na roku, więc szedł na pierwszy ogień.


Nawet przez krótki odcinek drogi, który musiał przebyć do sali egzaminacyjnej, czuł taksujący go, nienawistny wzrok każdego mijanego przez siebie dzieciaka. Tak jak kiedyś, mijając ich, utrzymywał uśmiech siłą, zakrywając nim swój smutek, tak teraz wypełniała go autentyczna radość. Dostrzegając znajome twarze wśród dziecięcych, pulchnych mordek, był wręcz rozczulony. Naruto miał ochotę spędzić jak najwięcej czasu w tym genjutsu - to było tak niesamowite znowu to wszystko przeżywać, kiedy tyle się już w życiu przeszło i zupełnie inaczej patrzyło na świat! Błagał w myślach Uchihę, żeby nie wyciągał go stąd zbyt szybko.


Gdy tylko Naruto przekroczył próg sali egzaminacyjnej, od razu skupił swój wzrok na biurku znajdującym się w centrum pomieszczenia. Przyjrzał się ułożonym w równe rzędy opaskom ninja, czując jak kręci mu się w oku łezka. Pamiętał to uczucie, jak dziś - chciał zrobić wszystko, by zaliczyć ten egzamin. Wierzył, że dzięki temu chociaż w jakimś stopniu inni go zaakceptują. Siedzący za stolikiem mistrz Iruka wraz z drugim białowłosym egzaminatorem patrzyli na niego z oczekiwaniem. Znów poczuł nostalgię, przypominając sobie stres, jaki go wtedy zżerał. Technika Klonowania wychodziła mu wtedy najgorzej spośród wszystkich technik, jednak w przeciwieństwie do siebie z tamtych czasów, Uzumaki stał tu teraz w pełni wyluzowany i pewny swego. Potrafił teraz coś znacznie lepszego i, co więcej, był ciekaw, co zaserwuje mu technika iluzji, w której się znajdował przy namieszaniu w biegu wydarzeń. Zastanawiał się, czy w ogóle będzie w stanie używać swojej obecnej siły z rzeczywistości, czy zostanie jakoś ograniczony do możliwości, jakimi dysponował jako dzieciak. Cóż, czas to przetestować!


Złożył ręce w pieczęć, krzycząc nazwę używanej techniki. Oczywiście, że zamiast zwykłej Techniki Klonowania używał Techniki Klonowania Cienia.


Umino wraz z... Mizukim? tak się nazywał ten podwładny Orochimaru? równo rozwarli usta w wyrazie kompletnego zdziwienia. Patrzyli po pokoju szczelnie wypełnionym jego idealnymi kopiami. Uzumaki w tym czasie starał się nie zacząć zacieszać do siebie samego z powodu dokonanego odkrycia: mimo ciała 12-latka był w stanie kontrolować swoją czakrę na dokładnie tym samym poziomie, co będąc Hokage.


- Po... Powiedziałeś "Klonowanie Cienia"? - zapytał w końcu Iruka, otrząsając się z szoku - Naruto, skąd znasz taką technikę?


Uzumaki potrząsnął głową, odsuwając od siebie dalsze rozmyślania i wyszczerzył się do swojego nauczyciela, zakładając ręce za głowę.


- Zdałem? - zapytał zamiast odpowiedzieć na zadane pytanie - Czy muszę jeszcze wykonać zwykłą wersję?


- Nie, nie - pokręcił głową Iruka - To więcej niż wystarczające… Ale jak?


- To ściśle tajny sekret - szczerzył się dalej, wzrok wbijając jednak w białowłosego mężczyznę. Jak tam się mamy, zdradziecki mistrzu Mizuki? Czy już na samym egzaminie planowałeś jak opowiedzieć mi o swoim tajnym sekrecie? Czy wpadłeś na pomysł wykorzystania mnie dopiero po tym, jak oblałem?


- Proszę, proszę... Interesujący z ciebie dzieciak - odwzajemnił jego uśmiech białowłosy, nie zdradzając swoim zachowaniem niczego podejrzanego - Gratuluję zdania egzaminu, Naruto.


- Gratulacje - potwierdził Umino, nadal patrząc na niego z szokiem. Uzumaki popatrzył jeszcze chwilę z zastanowieniem na obu mężczyzn, ale koniec końców stwierdził, że nic tu więcej nie zadziała. Odwołał klony i zadowolony z siebie zwycięsko wymaszerował z pokoju egzaminacyjnego z opaską potwierdzającą zdanie egzaminu przewiązaną na blondwłosej czuprynie.


Po wyjściu na zewnątrz akademii, Naruto usiadł na swoim nieśmiertelnym miejscu na huśtawce i nadstawił uszu, obserwując zbierający się tłum rodziców przybyłych po swoje pociechy. Oczywiście najpierw zewsząd dało się słyszeć szczęśliwe przechwałki dzieciaków, które zostały dziś ninja i pochlebstwa na ich temat ze strony dumnych rodziców. W końcu jednak pojawiły się też inne tematy. W tym oczywiście temat głównego obiektu nienawiści wioski - Uzumakiego Naruto.


- Spójrzcie no na niego - mruknęła jakaś kobieta w średnim wieku, łypiąc na niego nieprzychylnie - To ten chłopak.


- Słyszałam, że ktoś nie zdał - podchwyciła rozmowę koleżanka - Myślisz, że to on?


Ta informacja lekko zdziwiła Naruto. W przeszłości był jedynym dzieciakiem, który nie zdał. Tym razem był ktoś jeszcze? A może, zmieniając bieg wydarzeń, technika iluzji sprawiła, że oblał ktoś inny?


- Widzisz przecież, że ma opaskę - zwróciła jej uwagę pierwsza rozmówczyni, dybiąc głową na przewiązany we włosach Uzumakiego ochraniacz z emblematem Konohy. Obie były wyraźnie zniesmaczone tym faktem.


- Nie rozumiem, czemu dopuszczono go do egzaminu - pokręciła z dezaprobatą głową druga kobieta - Przecież jako ninja będzie stwarzał same problemy. W końcu jest… - zaczęła, ale szybko zasłonięto jej usta.


- Nie można o tym rozmawiać! - uciszyła ją natychmiast pierwsza, po czym złapała ją pod ramię i odciągnęła na bok. Pewnie przyszedł czas na rozpoczęcie plotek już nieprzeznaczonych dla uszu jego 12-letniej osoby.


Uzumaki przewrócił oczyma z pewnym rozbawieniem. Tak, tak, wiedział, że jest Lisim Demonem i według niektórych nie miał prawa przebywać pośród innych ludzi, bo stwarzał zagrożenie samym swoim istnieniem. W przyszłości jednak ci wszyscy nienawistni ludzie zmienią zdanie o nim o 180 stopni.


Naruto przekręcił głowę w prawo, jednak wciąż nie pojawił się obok niego Mizuki, który poprzednio nakłonił go jako głupiego dzieciaka do kradzieży Zwoju Pieczętowania. Uzumaki nie przyznał się do tego przed sobą, ale tak po prawdzie to na Mizukiego czekał.  Oczywiście, istniała też możliwość, że gość nie planował w ogóle się tu pojawić i do niego zagadać, jeśli udało mu się zdać egzamin. Tylko w takim wypadku pojawiało się pytanie: czy Mizuki planuje ukraść zwój jakimś innym sposobem? Zrobi to dzisiaj czy kiedy indziej? A może w ogóle podda się z kradzieżą? To było jedną, wielką niewiadomą.


Kiedy słońce poczęło z wolna chować się za horyzontem, Naruto z nudów zaczął bujać się lekko na boki. Wciąż czekał na dalszy rozwój wydarzeń, jednak zupełnie nic się wokół niego nie działo. Rodzice z dziećmi powoli się rozchodzili i w końcu na placu przed akademią została jedynie garstka osób. Ostatni rodzice zaczepiali mistrza Irukę, chcąc dopytać się jeszcze czegoś odnośnie swoich pociech. Zwykły obraz błogiej sielanki.


Naruto, patrząc na szczęśliwe twarze dzieciaków, trzymanych za ręce przez troszczących się o nich rodziców, mimo wszystko czuł lekkie ukłucie smutku. Zastanawiał się, czemu w tym genjutsu jego rodzice nie mogli żyć. To byłoby miłe, gdyby przyszli i odebrali go z akademii po zdanym lepiej niż celująco egzaminie. Potem mogliby pójść na lody… Albo jeszcze lepiej na ramen...


Nagle wzrok Naruto przykuła postać chłopaka w granatowej bluzie, która właśnie ukradkiem wymknęła się z głównych drzwi akademii i starała się przemknąć niepostrzeżenie przez plac. Chłopiec prawie szorował plecami po ścianie budynku, próbując się chyba w niego wtopić. Po paru sekundach nastroszona, czarna grywa zniknęła w pobliskich krzakach. Uzumaki postukał palcem po policzku, myśląc nad powodem takiego zachowania chłopca, jednak chyba znał odpowiedź na to pytanie.


W akademii ninja nie tylko on był sam. Sasuke Uchiha, ostatni ocalały członek znamienitego klanu, również nie miał nikogo. Zapewne widok szczęśliwych rodzin był dla niego równie bolesny, co dla Naruto. Jeśli nie bardziej, bo w końcu Uchiha poznał swoich rodziców, kiedy był mały. Naruto, w wieku 12 lat, o swoich rodzicach nie wiedział zupełnie niczego i w ogóle ich nie pamiętał. Z Sasuke było inaczej, więc musiało mu być naprawdę trudno patrzeć na wylewne spotkania pełnych rodzin.


Niebo przybrało już złoty kolor, kiedy ostatni rodzice z dziećmi zniknęli z placu przed akademią. Naruto stwierdził, że czas się zbierać. Zszedł z huśtawki, jednak zamiast skierować swoje kroki do domu, postanowił sprawdzić jeszcze jedno miejsce - miejsce, w którym w przeszłości rozmawiali z Mizukim, kiedy ten namówił go do kradzieży.


- Mistrz Iruka nie robi ci na złość - usłyszał już z daleka głos Mizukiego, więc natychmiast przylgnął do ściany. Mężczyzna z kimś rozmawiał, co znaczyło, że był tu ktoś zamiast niego. Czy to mógł być ten dzieciak, który nie zdał dzisiejszego egzaminu? Ten, o którym wspominały te dwie plotkary przed akademią ninja? Uzumaki nastawił uszu, jednak nie usłyszał żadnej odpowiedzi. Zdecydował wychylić się lekko, chcąc dostrzec osobę, do której mówił szpieg Orochimaru. Nim przełożył swój zamiar w czyn, usłyszał znowu głos Mizukiego:


- Sasuke - zwrócił się do swojego rozmówcy, a Naruto rozdziawił ze zdumienia usta. To się nie mogło dziać naprawdę. Sasuke? Ten Sasuke? Sasuke Uchiha? Jakim sposobem on mógł nie zdać? Przecież każdą z technik opanował idealnie! Czy w tym genjutsu świat był przedstawiony w jakimś krzywym zwierciadle?


- Nie praw mi kazań o tym, że to dla mojego dobra - usłyszał warknięcie Uchihy - ...mistrzu Mizuki.


- Kiedy to prawda, że mistrz Iruka z całego serca pragnie, byś stał się silny. Robi to, ponieważ obaj nie macie rodziców.


- Dzieciak z demonem, który zabił mu rodziców, jakoś paraduje teraz z opaską ninja na głupiej gębie - zauważył gorzko Uchiha - Radził sobie najgorzej ze wszystkich i mimo to zdał. Ja radziłem sobie najlepiej, a podczas egzaminu... Nie rozumiem, co się ze mną stało. Przecież Technika Klonowania wychodziła mi idealnie za każdym razem. A na egzaminie...


Uchiha złożył dłonie w pieczęć i stworzył trzy klony. Zniknęły po chwili w chmurze białego dymu. Ponownie stworzył klony, ponownie zniknęły, ponownie stworzył klony i ponownie zmieniły się w chmurę białego dymu. Naruto lekko wystawił głowę ze swojej kryjówki, chcąc zobaczyć prezentację umiejętności chłopaka i stwierdził, że zdecydowanie nie może być w świecie iluzji ukazanej w krzywym zwierciadle. Sasuke wykonywał technikę perfekcyjnie, nie było możliwości, żeby mógł nie zdać. Ktoś inny musiał stać za jego porażką i Naruto czuł, że wie, kim ów osoba jest.


- Tylko popatrz, mistrzu - westchnął zrezygnowanie ciemnowłosy chłopak - Teraz również, za każdym razem technika wychodzi mi idealnie. Dlaczego więc wtedy, w sali egzaminacyjnej, nie mogłem zrobić nic?


- Hm - zastanowił się nieco zbyt teatralnie Mizuki - Najprawdopodobniej przez stres. Mistrz Iruka był przekonany o twoich umiejętnościach i dlatego tyle razy prosił cię o spróbowanie raz jeszcze. Jednak osoba, która nie jest w stanie działać w stresie, nie nadaje się na ninję...


Naruto zacisnął pięści. Co za bezczelny typek! Czy ty coś zrobiłeś Uchisze, Mizuki? Udało ci się jakoś zablokować jego czakrę podczas egzaminu? Bo niemożliwym jest, żeby Sasuke nie mógł zdać tak prostego testu! Zresztą przed chwilą pokazał, co naprawdę umie.


Sasuke zatrząsł się, odwracając twarz od Mizukiego.


- Potrafię działać w stresie - wycedził, a mężczyzna lekko się zaśmiał. Uchiha posłał mu mordercze spojrzenie.


- Chyba nie mam wyjścia - Mizuki przechylił lekko głowę, patrząc z wyższością we wściekłe oczy Uchihy - Zdradzę ci pewien ściśle tajny sekret.


- Nie interesują mnie twoje sekrety - prychnął Sasuke, podnosząc się i szykując do odejścia. Naruto był pod wrażeniem - Uchiha był o wiele rozsądniejszy niż on. Może nawet przejrzał Mizukiego i odgadł, że coś tu jest nie tak? W końcu ten Sharingan nie był tylko od parady! Ten 12-letni Uchiha nieco mu właśnie zaimponował.


Naruto szybko dostrzegł jednak problem w takim rozwiązaniu sytuacji: ktoś powinien złapać się na haczyk Mizukiego, by ludzie w wiosce mogli poznać jego prawdziwą tożsamość. Powinni sprowokować Mizukiego do działania, bo w innym wypadku nie wiadomo czy i kiedy białowłosy rozpocznie jakąś akcję dywersyjną. Tylko czy Iruka się zjawi, jeśli Naruto nie oblał egzaminu? Teraz dopiero Uzumaki zganił się w myślach za niepotrzebne przechwalanie się umiejętnościami z przyszłości podczas egzaminu. Mógł tego zbędnie nie komplikować i po prostu nie zdać, dzięki czemu siedziałby teraz na miejscu Sasuke i był wprowadzany w chytry plan białowłosego… Tak, zdecydowanie powinien przywrócić wydarzenia na właściwe tory. Naruto nabrał powietrza w płuca, przygotowując się do efektywnego wejścia na scenę.


- JAKI TO SEKRET?! - wychylił się zza ściany budynku, drąc się jak idiota. Napotykał na dwie pary zdezorientowanych oczu, gdzie szybko dezorientacja w tych ciemnych przemieniła się we wściekłość. Uchiha popukał się w głowę i gestem pokazał mu, że ma zamknąć jadaczkę.


- Nieładnie jest podsłuchiwać - wykrzywił wargi Mizuki, patrząc z zastanowieniem to na Uzumakiego, który miał przed chwilą swoje wielkie wejście, to na wściekłego Uchihę, który chyba przegrywał wewnętrzny bój o to, czy aktywować Sharingan tu i teraz i zamordować zbyt głośnego kretyna.


- Śledziłeś mnie? - wysyczał, mrużąc niebezpiecznie oczy. Uzumaki zaśmiał się głupio, żeby zatuszować zdziwienie. Tego pytania nie przewidział.


- Eee... No tak - zgodził się po chwili wahania Naruto - Chciałem z tobą porozmawiać!


- Spotkania mojego fanclubu prowadzą Sakura i Ino. Do nich się zgłoś - odwrócił się od niego Sasuke, nabierając powietrza w policzki. Co za nadęty dzieciak... Całkiem zabawnym było patrzenie na kogoś tak jeszcze bezsilnego jak Uchiha, kto tak się puszy. Może w przeszłości było inaczej, jednak teraz możliwości Sasuke przy umiejętnościach Naruto były niczym. Uzumaki, co prawda, nie był pewien swojej siły fizycznej, ale samymi technikami byłby w stanie zmieść całą wioskę z powierzchni ziemi bez specjalnego wysiłku. Jak się już przekonał, jego techniki działały normalnie na poziomie równym jego umiejętnościom ze świata rzeczywistego. Także naprawdę wymiatał w tym miejscu i czasie! Pewnie nawet zniszczenie Akatsuki nie byłoby dla niego aktualnie najmniejszym problemem! Czuł się kozacko.


Sasuke gapił się na niego z wciąż powiększającą się zmarszczką na czole, więc Uzumaki zastanowił się nad jakąś wymówką. Czego 12-letni Naruto mógł chcieć od Sasuke? O czym oni rozmawiali, kiedy byli dzieciakami? Głównie paplali o treningach, a poza treningami… Naruto ze zdziwieniem uświadomił sobie, że nic nie przychodzi mu do głowy. Czyli zostaje trening.


- Myślałem o zapytaniu cię o wspólny trening...


W oczach Uchihy błysnął Sharingan i czarnowłosy przyskoczył naraz do Naruto, łapiąc go za poły dresu. Uzumaki kompletnie się tego spodziewał i nawet nie próbował się uchylić. Uchiha zrównał jego oczy ze swoimi, najwyraźniej próbując go nastraszyć.


- Przyszedłeś się ze mnie wyśmiewać, Naruto Uzumaki? - zasyczał - W końcu jedyna osoba, która nie zdała, na pewno potrzebuje pomocy w treningu od największego pajaca akademii ninja, tak sobie pomyślałeś, co?!


- To nie tak. Ja… eeee…


Na szczęście, w chwili, gdy się zaciął, na pomoc Uzumakiemu przyszedł Mizuki, pojawiając się naraz między nimi i rozdzielając ich. Obaj odskoczyli w tył. Rozjuszony Uchiha popatrzył na niego z żądzą mordu w oczach, zły za przeszkodzenie w ich wymianie zdań.


- Chciałbyś zdać akademię ninja, Sasuke? - zapytał białowłosy jakby nigdy nic.


- Jeśli nie zdam to nie pójdę dalej i nie stanę się silniejszy - zacisnął dłonie Uchiha - Co za głupie pytanie, oczywiście, że chciałbym zdać!


- W takim razie zamiast się kłócić, radzę posłuchać. Mam dla was coś, co pozwoli Sasuke zdać egzamin i zarazem świetnie sprawdzi się jako trening - uśmiechnął się Mizuki - Istnieje pewien zwój, z którego wykonanie techniki wystarczy, by zaliczyć akademię...


* * * * *


Sasuke całą drogę wbijał w niego wściekłe spojrzenie czarnych tęczówek i Naruto miał wielką ochotę mu coś przygadać. Starał się jednak ugryźć w język, bo wiedział, że muszą być cicho. Byli już na ostatniej prostej - przed nimi znajdował się opasły zwój. Uchiha rzucił się do przodu, by jako pierwszy schwycić cel ich ściśle tajnej misji. Zarzucił zdobycz na plecy, identycznie jak Naruto przed laty, i rzucił mu kpiące spojrzenie pod tytułem "ja mam zwój, więc jestem lepszy niż ty". Naruto odpowiedział mu swoim słynnym wyszczerzem i sugestywnie skinął głową w stronę okna. Obaj przez nie wyskoczyli i pognali w stronę wskazanego im przez Mizukiego miejsca przy skraju lasu.


- Udało się! - ucieszył się Uzumaki, wiedząc, że nikt ich tutaj nie usłyszy. Uchiha jedynie skinął głową, rozwijając zwój i przyglądając się pierwszej technice.


- Klonowanie Cienia - odczytał jej nazwę, studiując opis techniki. Sasuke musiało bardzo zależeć na zdaniu akademii, więc od razu przeszedł do nauki. Nic zresztą dziwnego, to było naprawdę ważne.


Naruto znał już pierwszą technikę lepiej niż dobrze, więc rozwinął zwój kawałek dalej ciekaw innych znajdujących się tu technik. W prawdziwym świecie nigdy nie poznał dalszej zawartości Zwoju Pieczętowania.


- Przemiana Cienia - odczytał drugą z technik, przyglądając się pieczęciom potrzebnym do jej wykonania. Technika była nieco bardziej zaawansowana, ale powinien dać radę. Rzucił jeszcze okiem na Uchihę zatopionego w czytaniu. Klonowanie Cienia wymagało naprawdę dużej ilości czakry. Wykonanie techniki nie będzie niebezpieczne dla 12-latka, prawda? Boruto był w stanie bez problemu stworzyć cztery klony, więc chyba z Sasuke również powinno być w porządku...


Naruto skupił się znowu na sobie, żeby gapieniem się nie rozpraszać czarnowłosego. Po przeczytaniu krótkiej instrukcji drugiej z technik znajdujących się w zwoju złożył sprawnie kolejne pieczęcie, czując tym razem na sobie spojrzenie Uchihy. Sasuke pewnie był ciekaw efektu techniki i tego, czy Uzumakiemu w ogóle uda się ją wykonać. Na usta Naruto wypłynął kretyński uśmiech, kiedy do głowy przyszedł mu szatański pomysł. Nie byłby sobą, gdyby wykonał tę technikę normalnie, prawda? Szczególnie, gdy ktoś się na niego z taką uwagą gapi.


- Przemiana Cienia - krzyknął Uzumaki, składając dłonie w kolejne pieczęci i obrazując sobie w myślach seksowną blondynkę. Aż zaciągnął się powietrzem, czując jaka ilość jego czakry zostaje pochłonięta. Poczuł, że kręci mu się w głowie.


- Naru? - zapytał z przestrachem Sasuke, łapiąc go za ramię.


Uzumaki potrząsnął głową. Ze zdziwieniem dostrzegł rumieńce na twarzy Uchihy. Popatrzył w dół i od razu nabrał animuszu widząc nagie kobiece ciało i długie, jasne pukle. Technika się udała!


- I co ty na to, Sasuś? - puścił mu oko Naruto, słysząc swój kobiecy głos. To na sam głos poszło tyle czakry?


Tamten uparcie wpatrywał się w bok z policzkami czerwonymi jak dojrzałe pomidory. Nie zamierzał widać nijak odpowiedzieć na jego zaczepkę. Wywołanie takiej reakcji w kimś tak zimnym, jak Uchiha, strasznie go rajcowało, więc skakał wokół zawstydzonego chłopaka jak małpa.


- Nazwę tę technikę Techniką Cienistego Seksapilu! A może Techniką Seksapilu Cienia?


- Nazwij ją jak chcesz i załóż coś na siebie - warknął Sasuke.


- Uuu, aż tak na ciebie działam? - śmiał się z niego, próbując wejść w pole widzenia Uchihy, ale ten w kółko odwracał od niego wzrok - Zwykła Technika Seksapilu w ogóle na ciebie nie działała, ale ta... No proszę, proszę!


Uzumaki szczerzył się od ucha do ucha, aż w końcu Sasuke zdjął z siebie granatową bluzę i rzucił nią w niego.


- Załóż to - warknął - Jesteś nienormalna.


- Pfft, wreszcie kobiecy czar zadziałał na wielkiego Uchihę!


- Przyszedłem tu, żeby nauczyć się tej pieprzonej techniki i zaliczyć ten pieprzony egzamin a nie ciebie - warknął Uchiha, w końcu zaszczycając go swoim morderczym spojrzeniem. Efekt jednak psuły jego czerwone policzki. Uzumaki podparł się pod boki, a Uchiha w końcu znowu odwrócił wzrok.


- Jesteś zboczona. Zakryj się czymś albo się stąd wynoś.


Naruto przewrócił oczami w końcu kapitulując. Sasuke miał jednak rację co do tego, że powinien ten czas poświęcić na opanowanie techniki. W końcu w przeszłości właśnie dzięki tej technice Uzumaki zdołał zostać ninja. Tym razem, zapewne za sprawą jakiejś brudnej sztuczki Mizukiego, egzaminu nie zdał Sasuke. Opanowanie Klonowania Cienia było jego jedyną szansą, by nie musieć ponownie zaliczać zajęć w akademii. Uzumaki podrapał się po głowie, czując się trochę nie w porządku. Taka ilość czakry, jaka poszła na tą ulepszoną Technikę Seksapilu, musiała zostać wykorzystana na coś więcej niż wyjątkowo zabawny głos - jak widać tym czymś musiała być jej efektywność, bo nawet nieczuły na wszystko Sasuke zareagował na seksapil jego kobiecej przemiany. W przeszłości nie zdarzyło się to nigdy.


- W porządku - zgodził się po zastanowieniu Naruto, uwalniając technikę - Wracajmy do ćwiczeń.


Sasuke spojrzał na niego z wdzięcznością, która po chwili zamieniła się we wściekłość.


- Bardzo zabawne - warknął, zwijając zwój i odwracając się od niego - Jak masz ochotę bawić się w ekshibicjonistkę, to bardzo proszę z daleka ode mnie.


Uzumaki uniósł brew i przyjrzał się swojemu ciału, zauważając, że nadal jest nagi i cycaty. Coś tu nie grało. I to nie tylko z nim.


- Dlaczego mówisz do mnie jak do dziewczyny, Sasuke?


Nie doczekał się odpowiedzi, więc podążył za nim. Uchiha wbił się w bok stojącej nieopodal szopy. Jak widać nie zamierzał z nim więcej rozmawiać. Naruto wzruszył ramionami i usiadł obok niego, rozwijając zwój. Na czole Uchihy wyraźnie zapulsowała żyłka, ale nawet nie drgnął, pozwalając Uzumakiemu wczytać się w zwój.


Naruto nie mógł odwołać techniki, więc postanowił przeczytać o niej coś więcej niż tylko kawałek o tym, jak należy poprawnie ją wykonać. Wcześniej zupełnie to pominął. Czy były jakieś warunki odwołania tego? Cóż, to w końcu jedna z Zakazanych Technik, więc mogły być tu jakieś utrudnienia.


Z każdą kolejną przeczytaną linijką, Uzumaki robił się coraz bledszy. Złapał za ramiona Uchihę, który właśnie z powodzeniem przywołał jednego Klona Cienia. Potrząsnął nim kilka razy.


- Sasuke, skup się - powiedział, patrząc mu w oczy - Musisz mi odpowiedzieć na jedno szalenie ważne pytanie!


- Nic nie muszę. Odwal się! - warknął na niego ciemnowłosy, strząsając jego ręce z ramion.


- To ważne, Sasuke!


- Ważne to jest moje zdanie egzaminu. O co ci chodzi? Od samego początku się do mnie przyczepiłaś jak jakiś rzep!


- Niech was szlag, Naru, Sasuke! - usłyszeli nad sobą głos mistrza Iruki, więc obaj podnieśli głowy. Umino, który się przed nimi znikąd pojawił, ledwie zipał z wyczerpania, opierając dłonie na udach. Jednak Iruka to miał wyczucie czasu: pojawił się w idealnym momencie, by nie dopuścić do ich kłótni. A co do samej kłótni… Naruto nadal siedział przecież w negliżu.


Uzumaki zaśmiał się nerwowo i w końcu założył na siebie bluzę, którą wcześniej rzucił mu Uchiha.


- Więc nas pan znalazł? - Naruto zapytał tak, jakby się tego wcale nie spodziewał i, nim mężczyzna zaczął im zadawać pytania, rozpoczął swój typowy słowotok - Z Sasuke nauczyliśmy się dopiero po jednej technice. Pokażemy panu jaka jest niesamowita! Jeśli Sasuke się uda ją wykonać, proszę mu zaliczyć egzamin! Słyszałem, że wykonanie techniki z tego zwoju wystarczy na zaliczenie!


Umino, dokładnie jak w jego wspomnieniach, wybałuszył na nich oczy na informację o sposobie zaliczenia. Sasuke cały czas milczał, pozwalając gadać Naruto.


- Kto tak powiedział?


- Mistrz Mizuki! Zdradził nam tajemnicę tego zwoju i powiedział o tym miejscu!


Naruto wyczuł już obecność szpiega Orochimaru. Nie zamierzał jednak ingerować w bieg wydarzeń - wiedział, że zaraz zostaną zaatakowani i Iruce się oberwie, jednak koniec końców nic mu nie będzie. Niech wszystko przebiegnie dokładnie tak, jak w przeszłości. Bez żadnych niespodzianek.


Wróg zaatakował i Naruto pozwolił pchnąć się Iruce do tyłu, kiedy spomiędzy drzew nadleciały w jego stronę kunaie. Ich nauczyciel został przyparty do drewnianej ścianki szopy, a kilka ostrzy przebiło jego ciało. Naruto skrzywił się. Nie chciał zmieniać biegu wydarzeń, bo coś mogło potoczyć się o wiele gorzej, jednak bezczynne patrzenie na cierpienie Iruki kłuło go w środku.


- Jestem pod wrażeniem, że znalazłeś to miejsce - dało się słyszeć głos z głębi drzew.


- Rozumiem, więc tak to wygląda - sapnął Umino, osuwając się w dół. Naruto zagryzł wargi, powtarzając sobie w myślach, że przecież Iruce nic nie jest i nie trzeba przychodzić mu z pomocą.


- Sasuke - zwrócił się do chłopaka Mizuki, pojawiając się na gałęzi pobliskiego drzewa - oddaj mi zwój.


- Co się tutaj dzieje? - zapytał zdezorientowany Uchiha. Naruto stłumił parsknięcie śmiechem - ostatnio on zapytał dokładnie o to samo! Wiedział, że sytuacja była poważna, jednak obserwowanie tego, jak w jego roli pojawia się Uchiha jakoś go rozbawiło. Jednak jedno spojrzenie na opartego o szopę Irukę starczyło, by całe rozbawienie zniknęło.


- Sasuke, nie możesz oddać mu tego zwoju! - krzyknął Umino - Zawiera zapieczętowane, zakazane techniki! Mizuki wykorzystał was, by zdobyć je dla siebie!


- Prawdziwym powodem przerażenia Iruki jest to, że to właśnie wy zdobyliście ten zwój - odbił piłeczkę Mizuki, wykrzywiając twarz w ponurym uśmiechu.


Uchiha popatrzył z niezrozumieniem najpierw na Mizukiego, by potem przenieść wzrok na Umino. Uzumaki tymczasem głównie obserwował Sasuke, który był nowym elementem tego wydarzenia i jednocześnie starał się powstrzymać od jakiejkolwiek ingerencji.


- Co ty wygadujesz, Mizuki?! Nie dajcie mu się oszukać!


Iruka nadal walczył i starał się do nich jakość przemówić. Mizuki tylko rubasznie się zaśmiał. Iruka był słaby, był dla niego nikim - to Mizuki dyktował tu zasady.


- Zdradzę wam prawdę.


- Przestań, kretynie! - próbował zatrzymać go Iruka.


- 12 lat temu miał miejsce incydent, po którym stworzono pewną regułę.


- Jaką regułę? - zapytał z uprzejmości Naruto, żeby wszystko toczyło się dalej tak, jak w przeszłości.


- Zna ją każdy oprócz ciebie, Naru.


- Aha - przyjął do wiadomości, a Mizuki na chwilę zdębiał. Cholera, zapomniał, że powinien być zaskoczony i zdenerwowany jednocześnie! - To okropne, że tylko ja jej nie znam!


- Przestań, Mizuki! - nadal próbował coś wskórać ich nauczyciel.


- Natomiast ty, Sasuke, nie znasz prawdziwego powodu, przez który Itachi wyrżnął cały twój klan.


- To jakiej reguły tylko ja nie znam?! - spróbował zainterweniować Uzumaki. To się zrobiło niebezpieczne, kiedy zaczęło schodzić na temat zemsty Sasuke. Nie zamierzał przyśpieszać wydarzeń, do których być może uda mu się nie dopuścić.


- Reguły zakazującej ujawniania, że to ty jesteś Lisim Demonem! - wykrzyczał tryumfalnie Mizuki, koncentrując na Naruto całą swoją uwagę - Innymi słowy to ty jesteś demonem, który zabił rodziców Iruki i zniszczył naszą wioskę! Cały ten czas byłeś oszukiwany. Nie wydawało ci się to dziwne? Dlaczego byłeś tak bardzo nienawidzony?


Umino krzyczał coś w tle, a Sasuke już otwierał usta, by zapytać, o co chodzi z Itachim. Cholera! Niedobrze. W tym momencie Naruto powinien się wkurzyć, więc nic się nie stanie, jeśli nagle uwolni potężne pokłady czakry i "przypadkiem" odepchnie Uchihę tak, że ten straci przytomność, prawda?


- Nigdy nie zdobędziesz uznania mieszkańców!  Nawet Iruka cię nienawidzi! Zdychaj, Naru! - wykrzyczał Mizuki, zakręcając ogromnym shurikenem w dłoni.


- Padnij, Naru! - krzyknął Umino, jednak to inne ręce go odepchnęły. Spojrzał w czarne oczy Uchihy, który osłonił go własnym ciałem i zdębiał. Przecież powinien na nim teraz leżeć ich nauczyciel akademicki.


- Mizuki! - krzyknął ze wściekłością Iruka, rzucając się w stronę chūnina. Białowłosy czmychnął w las, a zaraz za nim zniknął Umino. Sasuke i Naruto zostali sami.


Uchiha zadrżał i po chwili walki z własnym ciałem opadł na blondyna. Kaszlnął krwią.


O cholera. Cholera. Cholera. To nie tak miało być!


Uzumaki wysunął się nieco spod chłopaka, patrząc na plecy Sasuke. Ogromny shuriken musiał przejść przez tak małe ciało na wylot.


- Naru - udało się wychrypieć chłopakowi - Jesteś kompletną...


- Draniu...? - przeraził się Uzumaki, gdy chłopak zamilkł niedokończywszy zdania - Sasuke, hej, idioto, żyjesz?


Nie uzyskał odpowiedzi. Sasuke najwyraźniej stracił przytomność, a po mistrzu Iruce nie było śladu. Jeszcze sam Iruka… Ostatnim razem Naruto go koniec końców uratował... Czy bez niego Umino zginie? Czemu to wydarzenie musiało przebiegać tak bardzo nie tak!


- Poplątałeś kompletnie bieg wydarzeń, draniu - zwrócił się do nieprzytomnego chłopaka leżącego na nim - Dobrze, że jesteś nieprzytomny i nie będziesz tego pamiętał - westchnął cierpko, próbując aktywować czakrę Kuramy. Jego ciało od razu ogarnął złoty blask, gdy wszedł w Tryb Czakry Dziewięcioogoniastego. Naruto skupił się, dotykając jedną z rąk pleców Uchihy, a drugą wyszarpując z nich shuriken. Zaraz po zasklepieniu się rany szybko wyszedł ze zbyt potężnego na te czasy trybu, dezaktywując czakrę Dziewięcioogoniastego - jego leczenie działało na Sasuke, jako jedynego, aż nazbyt dobrze. Obawiał się, że chłopak może lada chwila się ocknąć.


- Dzieciaki? - pojawił się nieopodal nich znajomy mu ninja - A co wy tu robicie?


Naruto popatrzył na niego z wahaniem. Przybyły ninja raczej nie mógł zobaczyć jego Trybu Czakry Dziewięcioogoniastego. Poza tym podczas obecnych wydarzeń jeszcze się nie znali, prawda?


- Jestem Kakashi - przedstawił się - Wyczułem tu coś dziwnego, więc postanowiłem to sprawdzić. Czy to Zwój Pieczętowania?


Naruto skinął głową i pokrótce wyjaśnił zaistniałą sytuację.


- Rozumiem. Dasz radę zanieść swojego kolegę do szpitala? Dalej sam wszystkim się zajmę.


Naruto skinął głową i zarzucił sobie ciało nieprzytomnego Uchichy na plecy. Wolną ręką sięgnął po leżący na ziemi zwój, jednak Kakashi zastąpił mu drogę, przypinając zwój do swojej kamizelki.


- Tym również się zajmę - rzucił tylko i zniknął w kłębie dymu.


Naruto chwilę popatrzył w miejsce, w którym zniknęli Mizuki i Iruka i za którymi przed chwilą podążył Kakashi. Jeśli taki dzieciak jak on wtedy sobie poradził, to mistrz Kakashi ogarnie to w trymiga, nie miał się co martwić. Poprawił sobie Uchihę na plecach i ruszył w stronę szpitala.

QC: Samidare




⇠ Poprzednia częśćNastępna część ⇢

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdział 2: Zdziczały Uchiha, formularz rejestracyjny i Konohamaru!

Prolog

Epilog