Rozdział 21
- W sobotę, niecałe 20 kilometrów od nas, urządzany jest happening mający wspierać osoby homoseksualne - zdecydowała się w końcu powiedzieć podekscytowana dziewczyna.
- Świetnie, i co? - zbył ją Uchiha, wkładając do ust kolejną frytkę i z zadowoleniem przeżuwając ją pod nienawistnym wzrokiem Naruto.
- Pomyślałam, że możemy się tam wszyscy wybrać! Pan, Naru, ja i dziewczyny ze szkoły z klubu...
- Po co mielibyśmy się tam wybrać? - drążył dalej pan Uchiha, a Naruto milcząco go dopingował. Mimo że był na niego zły za to, że w ogóle zgodził się spotkać z Hinatą.
- Bo to forma wspierania osób homoseksualnych! - danej przekonywała Azjatka - Ogólnie całego LGBT!
- Nie identyfikuję się z żadnym LGBT, a wsparcia na żadnej płaszczyźnie nie potrzebuję.
Dobrze! Walcz, panie Uchiha!
- Nawet jeśli, to może pan tak wesprzeć innych! - nie ustępowała Hinata.
- Niee, dzięki.
Hinata westchnęła i popatrzyła z miną zbitego psa na Naruto. Blondyn wiedział, że niby to ich projekt na kole i w ogóle, ale bardzo nie chciał tam iść.
- Naruto, a może chociaż ty pójdziesz sam? - złożyła w końcu usta w podkówkę Hinata, najwyraźniej czując, że z upartym czarnowłosym już przegrała.
- Ja, eeem... - uciekł wzrokiem w bok, szukając pomocy u pana Uchihy - Bez swojego partnera czułbym się tam samotnie...
- Ach tak? - uniósł brwi Uchiha.
- No oczywiście, że tak? Bez pana Uchihy nigdzie nie idę!
- Czyli nici z zabrania was - zasmuciła się dziewczyna - A mielibyśmy ten projekt z głowy i zrobili coś naprawdę dobrego...
Naruto współczująco pogłaskał ją po plecach. Nie chciał sprawić jej zawodu, ale... No ale no.
- Jest jedna rzecz, która by mogła zmienić moje zdanie - nagle zainteresował się sprawą Uchiha - Jednak wymagałaby współpracy Naruto...
Uzumaki rzucił mu błagające o litość spojrzenie. Co on niby knuł? Bo nie wierzył, żeby tak z dobrej woli Uchiha wystawiał się na zostanie świnką morską do paradowania na pokaz po jakiejś paradzie. Naruto szczerze liczył, że mężczyzna wybawi go od zapędów Hinaty... O co mu chodziło? Popatrzył na faceta zmrużonymi oczami, bo temu dupkowi coś nagle zaczęło po głowie chyba chodzić. Co go ugryzło, że nagle chce mu czymś dopiec? Miał być przecież po jego stronie!
- Och, Naru, zgódź się! - porwała od razu jego ręce w dłonie Hinata. Czarnowłosy spojrzał na nią groźnie, więc zaraz się zreflektowała - Naruto, pomyśl ile osób poczuje się lepiej, jeśli zobaczy tak wiele wspierających ich twarzy na wydarzeniu! - zamachała rękoma.
- Em, może najpierw w ogóle dowiemy się, czego takiego pan Uchiha może chcieć, nim się zgodzę...? - zasugerował, mając nadzieję usłyszeć na tyle poroniony pomysł, że nawet Hinata złapie się za głowę i mu tym razem odpuści. Naprawdę nie podobał mu się wzrok pana Uchihy.
- Proszę pana? - popatrzyła błyszczącymi oczami na czarnowłosego, który uśmiechnął się posępnie. Naruto już się bał tego, co zaraz usłyszy.
- Chciałbym zobaczyć Naruto w sukience.
Naruto szczęka opadła na podłogę, a Hinata prawie podskoczyła na miejscu. Co? Gdzie? Jak? A on zaczynał już sądzić, że pan Uchiha jest normalny i nawet go lubić, kiedy przytulali się tak razem i w ogóle... Dlaczego on rzucał go Hinacie na pożarcie?
- Och, myśli pan o przebraniu pokojówki? - zaklaskała w dłonie, przyglądając się blondynowi, po czym zakryła dłońmi twarz - Wyglądałbyś słodko, Naru! I jeszcze obok ciebie pan Uchiha w przebraniu lokaja...
- Garnitur to najwięcej na co mnie stać - uciął twardo Uchiha, a Hinata pokiwała z ekscytacją głową.
- Tak, będzie idealnie! - ucieszyła się, jakby Naruto już się zgodził i wszystko było ustalone.
- Czekajcie, czekajcie, czekajcie - zamachał rękoma Uzumaki - Przecież jeszcze się w ogóle na to nie zgodziłem!
- Nie? - przechyliła głowę na bok Hinata - Przecież pan Uchiha powiedział, że idzie?
- Idę - potwierdził z wrednym uśmiechem mężczyzna. Ten dupek...
- Tak, ale nie było niczego o moim przebieraniu się w sukienkę...?!
- Ach... Racja, przepraszam. Rozumiem - zawstydziła się dziewczyna - Wybacz, tak się podekscytowałam, że zupełnie nie zapytałam cię o zgodę i tak jakoś założyłam...
- Nie, nie! - znowu zamachał rękoma, bo absolutnie nie chciał sprawić smutku Hinacie - Nie powiedziałem, że nie idę! Z chęcią pójdę! Tylko może jeszcze zastanowimy się nad tą sukienką...
- Bez sukienki nie pójdę - twardo stanął przy swoim czarnowłosy.
- Panie Uchiha!
- Nie zamierzam o tym dyskutować - uśmiechnął się wrednie.
- A... Ale!
- Nie ma żadnego "ale".
- Wyglądałbyś słodko w stroju pokojówki - nieśmiało wtrąciła znowu dziewczyna.
- Ummm... Naprawdę? Znaczy... - odchrząknął - Tak myślisz?
- Tak! - zacisnęła ręce w kolejnym przypływie ekscytacji - Nawet nie mogę zdecydować, w jakim kolorze byłoby ci ślicznej! Niebieski jak oczy? A może żółty pod kolor włosów? Jest tyle możliwości, że moja wyobraźnia teraz całkiem szaleje! - zapiszczała, po czym nagle zakryła ręką twarz, kryjąc strużkę krwi, która pociekła po jej twarzy - Ojej... Chyba troszkę za bardzo się podekscytowałam... - zauważyła - Um, mogę skorzystać z łazienki?
- Nie krępuj się - wzruszył ramionami Uchiha, jakby to był jego dom. Naruto zerknął na niego ze wściekłością.
- W takim razie, wybaczcie... - przeprosiła, kierując się ku wspomnianemu pomieszczeniu. Sasuke i Naruto zostali sami.
- Chyba teraz nie odmówisz biednej, ociekającej krwią z nosa, koleżance? - zapytał złośliwie Uchiha.
- Co panu odbiło z tą sukienką?! - syknął najciszej jak mógł Naruto - Nie mógł pan wymyślić czegoś innego?! Co, ma pan fetysz na facetów w sukienkach?!
- Mam fetysz na ciebie w sukienkach - potwierdził Sasuke, a Naruto aż się zapowietrzył.
- Niech pan wymyśli coś innego?! - spróbował inaczej.
- Założysz dla mnie strój pokojówki jak będziemy sami?
- Nie...?!
- No to założysz dla mnie strój pokojówki jak będziemy na paradzie czy czymkolwiek ten happening będzie - wzruszył ramionami Uchiha. A Naruto zagryzł bezradnie wargi - Jesteś bardzo seksowny, kiedy tak robisz - skomplementował Uchiha, a Uzumaki od razu zmusił się do zaprzestania tej akcji. Jak on w ogóle... Jak mógł?!
- Już chyba wszystko w porządku - usłyszeli Hinatę. Gdyby nie koleżanka, która właśnie przekroczyła próg salonu, Uzumaki zapewne dalej próbowałby wybić Uchisze jego dziki pomysł z głowy - Coś się stało? - zapytała, wiodąc wzrokiem od jednego do drugiego.
- Nic się nie stało! - warknął Naruto, nim Uchiha zdążył otworzyć usta - Zastanawialiśmy się tylko kiedy to wydarzenie się odbywa, bo Sasuke może mieć wtedy zajęcia!
- Kochanie, mówiłem ci, że w razie czego po prostu je opuszczę - powiedział słodko Sasuke, kładąc mu dłoń na ramieniu. Naruto się wzdrygnął - Mam stuprocentową frekwencję, to nie problem jeśli raz się nie pojawię.
- Rozumiem, ale nie chciałbym, żebyś musiał specjalnie dla mnie opuszczać zajęcia... Kochanie - prawie wypluł ostatnie słowo Naruto. Hinata złapała się się obiema dłońmi za policzki.
- Jacy wy jesteście rozbrajająco uroczy! - westchnęła zauroczona - Ale nie martwcie się! Naruto, panie Sasuke, wydarzenie odbywa się w najbliższą sobotę o 15. Chyba nie macie wtedy nic zaplanowanego?
- Ja jeszcze nie wiem - podrapał się po głowie Naruto, myśląc jak tu najłatwiej złapać jakieś najgorsze choróbsko.
- Ja niczego nie mam - zapewnił Sasuke nawet nie zerkając w ten swój "zapchany po brzegi harmonogram" - Nie mogę się doczekać, by zobaczyć Naruto w sukience.
- Ja też, słodcy aniołowie, ja też! W ogóle co pan myśli o tym, że mogę zrobić panu niespodziankę i go przebrać razem z dziewczynami z klubu? Naruto, możemy cię przebrać?
- Eeeeee... - zawiesił się Naruto, analizując za i przeciw całej akcji. Gdyby dziewczyny go przebierały, mógłby pochwalić się płaskim brzuchem i całą resztą... Z drugiej strony, kiedy już go w tę sukienkę przebiorą, to cały jego męski urok szlag strzeli... Dlaczego pan Uchiha go w to wpakował?
- Myślę, że to znakomity pomysł, Hinato - uśmiechnął się pan Uchiha - Powierzam go w wasze zdolne rączki i liczę, że efekt będzie absolutnie słodki - uśmiechnął się czarująco.
- Ach, oczywiście, że będzie, panie Sasuke! Może go pan bez obaw nam powierzyć, zrobimy z Naruto najsłodszą pokojówkę na Ziemi!
🇾 🇾 🇾 🇾 🇾
Kiedy jakiś kwadrans później przeszczęśliwa Hinata wyściskała go i opuściła jego dom, w końcu zostali z panem Uchihą sami. Blondyn mógł przestać grać zadowolenie z poronionego pomysłu przebrania go w sukienkę i popatrzył na odpowiedzialnego za wszystko dupka z furią. Co on wymyślił? Jak on mógł? Dlaczego? Naruto specjalnie, po tym jak mężczyzna się zgodził na rozmowę z Hinatą, ustalił miejsce spotkania w domu dziadka, bo nie chciał, żeby pan Uchiha spotykał się z dziewczyną we własnych czterech ścianach. On szedł mu na rękę! I wszystko, i w ogóle! A on tu odwala coś takiego. I to jeszcze sukienka?!
- Dlaczego jesteś dupkiem? - warknął.
- Taki się widać urodziłem - wzruszył ramionami wygodnie rozłożony na jednym z dziadkowych foteli - Swoją drogą ładny dom. Miło tak posiedzieć sobie tu po raz pierwszy w obecności twojego obiektu westchnień.
Naruto pokręcił głową. Co go nagle ugryzło?! Odwala mu tak, bo zaprosił go pierwszy raz do domu czy co?!
- Czy ty... jesteś zazdrosny o Hinatę?
- Grzecznie przypomnę, że nie jesteśmy na "ty" - skrzywił się pan Uchiha - Co jeśli właśnie tak jest? Odkochasz się w niej?
- Ty...
- "Panie Uchiha" a nie ty.
- Będę mówił jak mi się podoba!
- A ja będę zazdrosny jak mi się podoba.
- Świetnie!
- Świetnie.
Naruto miał ochotę zacząć krzyczeć.
- Przecież wiesz, że to wcale nie jest serio! - warknął, a mężczyzna uniósł brew - ...panie Uchiho.
- Zdaję sobie z tego sprawę. Co w związku z tym?
- Noo, w związku z tym jest to, że nie możesz być zazdrosny o Hinatę?
- Mogę sobie, co sobie chcę, "Naru" - wzruszył ramionami - Poza tym nie rozumiem, o co się złościsz. Twoja koleżanka była zachwycona, kiedy stąd wychodziła.
- Bo jest yaoistką?!
- A ty teraz to sobie uświadomiłeś? - zakpił. Naruto zazgrzytał zębami.
- To wszystko pana wina!
- Moja wielka wina, że dzięki mojemu pomysłowi dziewczyna jest tobą jeszcze bardziej zachwycona...
- Tak! Pana! Nie chcę żeby była mną zachwycona przez takie rzeczy, wie pan?!
- Takie gejowe rzeczy, zgadza się? - uśmiechnął się wrednie czarnowłosy - Przypomnij mi, z jakiego innego powodu Hinata się z tobą zadaje niż przez te gejowe rzeczy, hm?
- Z żadnego - wycedził - Ale mi to odpowiada i to moja sprawa, wie pan?!
- No to nadal powinieneś się cieszyć - wzruszył ramionami - Przyczyniłem się do zwiększenia gejowych rzeczy, dzięki którym Hinata tak bardzo cię lubi.
- A ja myślałem, że jest pan fajny! Niech pan już sobie idzie, co?!
- Trafię do drzwi - podniósł się z fotela pan Uchiha, jednak przed samym wyjściem się zatrzymał - Jutro jak zawsze odebrać cię ze szkoły?
- Nie?! Nigdy więcej nie odbieraj mnie ze szkoły!
- Jak sobie chcesz - wzruszył ramionami po raz ostatni pan Uchiha i zniknął za drzwiami. Naruto popatrzył chwilę w niedowierzaniu na ot tak po prostu zamknięte drzwi, po czym z krzykiem rzucił w nie najbliższą stojącą obok siebie rzeczą.
| ⇠ Poprzednia część | Następna część ⇢ |
|---|
Komentarze
Prześlij komentarz