Rozdział 13
Naruto wtoczył się po schodach na górę i dowlókł do drzwi z numerem 23. Wszedł do kryjącego się za nimi pokoju i rzucił w rezygnacji wzrokiem na śpiącego bezdźwięcznie Shikę. Ciekawe czy przy nim też by mu stanął, gdyby usiadł koledze na kolanach...
Potrząsnął głową, wyrzucając z niej obraz siebie przytulnego do Shikamaru. Naprawdę już tylko tego mu brakowało, żeby przez nazbyt wybujałą wyobraźnię zacząć czuć się niezręcznie w towarzystwie współlokatora.
Starając się jakoś ogarnąć szaleńczy pęd swoich myśli, padł na łóżko i sięgnął ku ładowarce. Gdy wpiął kabel do odpowiedniego portu, jego wyładowany do cna telefon cicho zawibrował. Żeby dało radę go włączyć musiał się jednak te kilka minut poładować.
Odłożył telefon na szafeczke obok łóżka i wbił wzrok w sufit nad sobą. Najchętniej by od razu teraz zasnął, ale kotłujące się w głowie myśli nie pozwalały mu nawet na odrobinę wytchnienia a co dopiero na pogrążenie się w krainie snów. A wszystko zaczynało być już dobrze i nawet sobie z panem Uchihą wyjaśniali parę spraw, ale całość strzeliła w łeb przez jego zdradzieckiego penisa. Najgorsze, że kiedy schował się w łazience on za nic nie chciał opaść w dół. W końcu więc musiał mu pomóc, ale gdy tylko zamykał na chwilę oczy, zaraz pod powiekami widział te szydercze usta, które z kpiną formowały się w pytanie "Czy ktoś ma tu jakiś problem?". Również z widokiem tych cholernych ust pod powiekami wtedy doszedł. Przez to teraz nie wiedział już nic, nawet kim jest.
Zmusił się, by pomyśleć przez chwilę o Hinacie: co by było gdyby to jej tak usiadł na kolanach? Czy by się podniecił? Raczej na pewno, gdyby nie fakt, że z pewnością byłby dla dziewczyny za ciężki... I zdecydowanie za duży. Ogólnie wszystkie dziewczyny były po prostu takie zbyt delikatne i małe, żeby móc z nimi robić identyczne rzeczy jak z panem Uchihą. Kiedy od wrednego mężczyzny Naruto był te kilka centymetrów wyższy, tak dziewczyny jawiły mu się niczym te krasnoludki. Oczywiście bardzo piękne krasnoludki, z których Hinata była najpiękniejsza!
Tak, Naruto był wielki. Już pod koniec podstawówki wystrzelił w górę i został największym dzieciakiem w klasie, a będąc w połowie liceum zdawał się nadal rosnąć. Miał dzięki temu przewagę podczas gry w kosza i ogólnie lubił swój dominujący nad innymi wzrost. Będąc tak wysokim na pierwszy rzut oka jawił się innym jako ten mający poważanie, jakąś decyzyjność. No... Może nie przez Inuzukę, bo pchlarz był debilem, ale przez pozostałych często był traktowany jako taki przywódca stada podczas sportów czy jakichś spotkań. Wysoki, silny, władczy - on, Naruto Uzumaki.
Stąd tym bardziej niepoprawnym wydawało mu się bycie z panem Uchihą w aktualnym układzie. Jasne, może mężczyzna był od niego starszy i nieco mądrzejszy, ale był zdecydowanie szczuplejszy i te dobre kilka centymetrów niższy. To było dziwne żeby ten mniejszy człowiek w związku cały związek dominował. A pan Uchiha robił z nim co tylko chciał... W ogóle niepoprawnym ze strony Naruto było zachowywanie się jak jakaś zawstydzona dziewoja, ale nieumyślnie w kółko to robił gdy zostawał przyparty do ściany... A pan Uchiha go nie oszczędzał, on go trzymał wbitego w ścianę cały czas. Ogólnie mężczyzna miał w sobie coś takiego drażniącego, przez co wychodziły na wierzch najbardziej znienawidzone instynkty Naruto, gdzie o niektórych nie miał nawet pojęcia, że istnieją... I chyba na koniec wyszedł również jego homoseksualizm? A Naruto nigdy nie uważał, żeby był gejem. Bycie gejem było takie śmieszne, żałosne. Na niby, żeby zaimponować Hinacie, to pewnie, mógł być gejem, ale żeby tak naprawdę? Zawsze wydawało mu się, że gej jest takim jakby mniej mężczyzną. Takim trochę facetem, trochę kobietą. Stąd tym bardziej nie rozumiał jak pan Uchiha może być jednocześnie tak męski i dominujący przy byciu jakimś tam pedałem. To było za wiele dla prosto patrzącego na świat Naruto. Pan Uchiha z szyderczym uśmiechem na ustach łamał wszystkie znane mu schematy. Zagranie roli podrywanego geja? Dla pana Uchihy nie ma problemu, uke wypisz-wymaluj! Zabranie się za pracę przy garach? Zero straty na honorze czy swojej męskości. Facet był jakiś niezniszczalny ze swoim twardym sposobem bycia i Naruto był przekonany, że nawet gdyby pan Uchiha znalazł się na środku rynku w prześmiewczej, różowej sukience, to stałby dumny i wyprostowany. Z szyderczym uśmiechem na ustach sprawiałby, że to wszyscy wokół czuliby się zażenowani a nie on.
Komórka Naruto znowu zawibrowała oznajmiając swoją gotowość do uruchomienia. Włączył więc urządzonko, ale po zobaczeniu godziny postanowił spróbować zmusić się do zaśnięcia. Jutro miał w końcu szkołę, a dziadek byłby go zabił gdyby opuścił zajęcia.
🇾 🇾 🇾 🇾 🇾
- Kiba, zamknij się, kurwa, pchlarzu - zasłonił mu znowu usta, bo ten nie mógł przez chwilę się nie brechtać. Kibę to rodzice chyba za dzieciaka trzymali w łóżeczku z ołowianymi pręcikami, bo facet miał coś porządnie nie halo z głową...
- Buahahah. Wielki pan Uchiha ci nie wystarcza?! - zaśmiał się - A może nie jest on wcale taki wielki, co? - poruszył perwersyjnie brwiami.
- Chcę coś sprawdzić - warknął na tego debila - Mówiłeś, że jak postawię ci w weekend pizzę to mogę z tobą robić cokolwiek zechcę, nie tak było?! - zdenerwował się.
- Za jeszcze ser w rantach to możesz mnie nawet przelecieć! - wyszczerzył się, a Uzumaki gorzko się skrzywił. Gdyby Inuzuka nie był jedyną osobą, która jest takim debilem, by zgodzić się na absolutnie wszystko, to nawet by z nim o tym nie gadał...
- Dorzucę ci ser w rantach jak zamkniesz jadaczkę - zwęził oczy, a Kiba gestem zasunął usta na suwak.
Naruto zadawał sobie trud współpracy z Inuzuką, bo potrzebował coś sprawdzić. Po obudzeniu się dzisiejszego ranka doszedł do wniosku, że nie ma szans, żeby był gejem. Nie wierzył, żeby był gejem. Nie wierzył, żeby w ogóle stawał mu od czegokolwiek z gejami. Ogólnie od czegokolwiek z facetami nawet hetero, a co dopiero gejami. Dlatego chciał się na własne oczy o paru rzeczach przekonać.
- Dobra, Kiba... Usiądź mi teraz na kolanach i zarzuć ręce na szyję.
- A buzi w policzek też dać? - zapytał głupio, od razu na niego wskakując i składając usta w kaczy dziób - No powiedz, że chcesz soczystego buziaka, Naru, mła, mła, mła~
Naruto skrzywił się. Jeśli istniało coś takiego jak przeciwieństwo seksualności, to był nim Kiba.
- Dobra, Kiba, a teraz skup się.
- Skupiam na tobie całe swoje ciało, duszę, a mogę nawet usta! - zaśpiewał na jakąś dziwną melodię.
- Świetnie - wycedził - To teraz powiedz mi co czujesz.
- Eeee...? Że tak fizycznie?
- Fizycznie, psychicznie, oba!
- Hmh - zastanowił się na poważnie Kiba - Fizycznie to trochę wbijają mi się w tyłek twoje twarde nogi. I trochę bym coś zjadł... Ten zapach kibla też w nos dobrze mi nie robi. Psychicznie to mam ochotę wyśmiać cię za zachowywanie się tak strasznie poważnie, ale dla pizzy dzielnie zwalczam swe wewnętrzne potrzeby!
- Nie czujesz podniecenia czy coś?
- Jak chcesz odpowiedzi serio to wcale. Jak chcesz odpowiedzi nieserio to podniecasz mnie zawsze i wszędzie, Naru - puścił mu oczko.
Naruto zastanowił się chwilę.
- Dobra, to teraz w drugą stronę - zadecydował - Ty siadaj na kiblu, a ja na tobie.
🇾 🇾 🇾 🇾 🇾
Cały dzień starał się unikać dziewczyn, bo do szczęścia brakowało mu tylko, żeby one wyciągały z niego jak to było wczoraj z Uchihą, gdy sam tego jeszcze nie wiedział. To znaczy było źle, ale sam nadal nie doszedł do zadowalającej odpowiedzi dlaczego.
Zaraz po lekcjach wyślizgnął się więc ze szkoły, mając nadzieję, że Uchiha już będzie na niego czekać. I czekał.
- Naru! - złapała go Hinata - Cały dzień cię nie widziałam, co tam?
- Właaaaśnie... cały dzień musieliśmy się mijać, bo ja ciebie też - uciekł wzrokiem na bok - Tylko teraz czeka już na mnie pan Uchiha, więc...
- Och, to idź do niego jak czeka! - pogoniła go - Dzisiaj też jedziecie do domu Uchihy?
- ...co?! Eee, tak? Dzisiaj też jedziemy do niego. To ja lecę, bo nie chcę żeby za mną tęsknił, tak. Na razie! - wykręcił się jak niepyszny i pobiegł w stronę samochodu pana Uchihy - Jedźmy do ciebie! - polecił, a mężczyzna uniósł brew, ale nie skomentował.
- Czyli już wszystko przetrawiłeś i skończyłeś z trybem załamanego zombie? - zapytał na którychś z rzędu światłach, a Uzumaki wbił w niego wściekły wzrok - No co?
- Czyli sprawdziłem kilka rzeczy i jeszcze nie wiem! - prychnął.
- Ach tak. A cóż takiego sprawdziłeś?
- Sprawdziłem czy... Zresztą nieważne! To jest w ogóle nie pana sprawa!
- Jeśli tak mówisz... No cóż, chciałem się zgłosić na obiekt testowy do twojego sprawdzania...
- Czemu pan jest znowu taki wredny?!
- Zawsze byłem wredny. To że się trochę powstrzymywałem na wczorajszej randce to wyłącznie zasługa twojego przekupstwa obiecanką spełnienia w przyszłości mojej zachcianki. Że później zarobiłeś chwilkę taryfy ulgowej było wyjątkiem od wyjątku.
- Naprawdę nie może pan nawet poczekać aż dotrzemy do domu?! - warknął - Jeszcze spowodujemy wypadek tak się kłócąc!
- Patrz: szczęśliwie to ja siedzę za kółkiem a nie ty i ja jestem całkowicie spokojny - wzruszył ramionami mężczyzna - Możemy więc bez obaw kontynuować naszą pogawędkę - zapewnił go.
- Nie będę brał udziału w żadnej pogawędce!
- Myślę - zignorował go Uchiha - Że jeśli chcesz się zabierać za sprawdzanie "rzeczy" to najlepiej sprawdzać je w łóżku...
- Może mi pan zrobić tę przyjemność i poczekać z tym do domu...?!
- Jestem gotów zrobić ci absolutnie każdą inną przyjemność, ale akurat nie tą.
- Panie Uchiha!!
- Słucham cię, Naruto?
- ...ugh!
Czarnowłosy znowu cicho zaśmiał się z jego bezradności. Skąd on brał ten nadmiar pewności siebie?!
- Będę sprawdzał rzeczy z kolegą z klasy a nie panem! - postanowił poinformować go - On nie jest takim skończonym dupkiem jak pan!
- Ach tak - przyjął do wiadomości mężczyzna - To już zdrada czy po prostu chcesz żebym był zazdrosny?
- Żadne z nich?! No chyba, że chce być pan zazdrosny, że inni ludzie nie są skończonymi dupkami to tak!!
- Myślę, że się załamie przez to porównywanie mnie do innych - zbył go czarnowłosy, a Naruto tylko zazgrzytał zębami - To z tym kolegą sprawdzałeś te "kilka rzeczy"?
- Może?! I co panu do tego?!
- Myślę, że pragnąłbym demonstracji sprawdzanych rzeczy.
- Robiliśmy je już wczoraj - prychnął - Więc nie ma mowy!
- Demonstrowałeś mu załamanie nerwowe? - zerknął na niego pobłażliwie.
- Nie?! Demonstrowałem mu to, co mi pan robił!
- Czyli niewiele. Twojemu koledze też wtedy stanął?
- Czemu by miał?! Kiba nie jest żadnym ge... - zaczął, ale ugryzł się w język, żeby nie powiedzieć, że jego akcja z wczoraj była gejowa - Kiba nie jest kimś takim!
- Jakim?
- Nieważne! Nie jest taki i tyle.
Pan Uchiha tylko uśmiechnął się przebiegle, bo zdobył już informacje, których chciał. Do domu zajechali już we względnej ciszy.
| ⇠ Poprzednia część | Następna część ⇢ |
|---|
Komentarze
Prześlij komentarz